Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej", przyjaciel Andrzeja Poczobuta, ocenił w TVN24, że przypadająca na środę piąta rocznica zatrzymania dziennikarza jest "najsmutniejszą, jaką do tej pory obchodziliśmy".
- Kiedy Andrzeja zamknięto 25 marca 2021 roku, miałem przekonanie, że to potrwa chwilę, że to będzie kolejny jakiś incydent, że ta dyplomacja nasza, unijna, amerykańska, ruszą do akcji i Andrzeja się po prostu wyciągnie - przyznał. - Okazało się, że najpierw nie było reakcji politycznej u nas, a potem zaczęła się wojna w Ukrainie i potem te koła historii zaczęły mielić z taką siłą... Andrzej wpadł gdzieś między te okropne tryby - dodał.
"Nawet nie wiem, jak Andrzej wygląda"
- Minęło pięć lat i ja nawet nie wiem, jak Andrzej wygląda w tej chwili, bo oglądamy te migawki z sądu w Grodnie sprzed trzech lat, gdzie Andrzej wygląda już koszmarnie, wychudzony, zniszczony pobytem w ciężkich więzieniach - mówił Wieliński.
Co obecnie dzieje się z Poczobutem? - Jest ciągle w łagrze w Nowopołocku, czyli tym koszmarnym kręgu piekieł, typowym sowieckim łagrze, gdzie ludzi się wyniszcza przez ciężką pracę, gdzie są odcięci od pomocy lekarskiej, gdzie są niedożywieni, gdzie są katowani, maltretowani przez strażników - relacjonował.
- Na szczęście on siedzi w pojedynczej celi i chyba nie pracuje, więc tego mu oszczędzono, ale jego stan fizyczny, z tego, co się dowiadujemy nieoficjalnie, nie jest dobry - przekazał dziennikarz "Gazety Wyborczej". Jak powiedział, Poczobut "schudł bardzo mocno".
- Dowiedziałem się ostatnio, że uznano, że już jest w na tyle dobrej formie, że go można znowu zamknąć w karcerze, czyli w takim najgorszym miejscu w łagrze - mówił dalej Wieliński. Poczobut, jak dodał, ma pójść na parę miesięcy do "betonowej celi, gdzie się właściwie stoi przez cały dzień, tylko parę godzin w nocy można leżeć na składanej pryczy".
- Tortury znowu się nasilają. Pytanie, na ile Andrzej to wytrzyma? - mówił Wieliński. - To jest pytanie o wytrzymałość biologiczną ludzkiego organizmu - podsumował.
Rocznica zatrzymania i uwięzienia Poczobuta
25 marca mija pięć lat od zatrzymania Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi. Władze białoruskie przypisały działaniom Poczobuta - polegającym na kultywowaniu polskości i publikowaniu artykułów w mediach - znamiona "rehabilitacji nazizmu". Był długo przetrzymywany w areszcie - najpierw w Żodzinie i w Mińsku, a potem w Grodnie, gdzie po zakończeniu rzekomego "śledztwa" oczekiwał na proces. 8 lutego 2023 roku zapadł wyrok ośmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
Poczobut urodził się w 1973 roku w obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Ukończył uniwersytet w Grodnie i później, na początku lat 2000., zaczął pracować dla mediów białoruskich. Przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, w tym z "Gazetą Wyborczą" i TVP Polonia, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Alaksandra Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed sądem (w 2011 roku usłyszał wyrok w zawieszeniu).
W grudniu 2025 roku Poczobut został laureatem Nagrody im. Andrieja Sacharowa, przyznawanej przez Parlament Europejski. To najwyższe wyróżnienie Unii Europejskiej w dziedzinie praw człowieka. Nagrodę odebrała w imieniu ojca jego córka - Jana. Andrzej Poczobut ma dwoje dzieci - Janę i Jarosława. W listopadzie 2025 roku Poczobut został odznaczony przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderem Orła Białego.