Rozłam w PiS. Wiceszef MON: wszystko, o czym wcześniej plotkowaliśmy, okazało się prawdą
Po rozłamie w PiS politycy partii Jarosława Kaczyńskiego wypominają Mateuszowi Morawieckiemu błędy z czasów, gdy był premierem oraz fakt, że należał do rady gospodarczej przy Donaldzie Tusku w 2010 roku.
W PiS wyciągają informacje na Morawieckiego. "Bagno wybiło"
- Jak tak dalej pójdzie, to za chwilę okaże się, że Morawiecki nigdy nie był w PiS-ie. Nie był też premierem z PiS-u. To są takie bolszewickie metody - mówił o sporach na prawicy wiceszef resortu obrony Cezary Tomczyk w "Jeden na jeden" w TVN24. Porównał sposób krytyki Morawieckiego w PiS do przypadku Nikołaja Jeżowa. Były szef NKWD w latach 1936-1938 został usunięty ze wspólnego zdjęcia z Józefem Stalinem po tym, jak stał się politycznie niewygodny.
Zdaniem gościa TVN24 "uwidoczniło się absolutne bankructwo tego środowiska politycznego". - To bagno wybiło i dzisiaj widzimy, jak jest naprawdę - dodał. - To wszystko, o czym plotkowaliśmy wcześniej, o czym słychać było na korytarzach sejmowych, okazało się po prostu prawdą. Jest głęboka niechęć między tymi ludźmi, wzajemne oskarżenia. Tym ludziom chodzi tylko o władzę, nie o żaden program - kontynuował Tomczyk.
Tomczyk: Kurski właściwie powiedział, że Morawiecki był niemieckim agentem
Były minister obrony Mariusz Błaszczak powiedział w jednej z prawicowych stacji sprzyjających PiS, że Michał Dworczyk i Mateusz Morawiecki byli przeciwni zamówieniu myśliwców F-35 dla polskiej armii w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy. W ocenie Tomczyka taka narracja może mieć "kilka celów". - Pewnie odcięcie Morawieckiego od przyjaciół z Ameryki, żeby pokazać, że on nigdy nie był proamerykański. Żeby przede wszystkim pokazać, że on nigdy nie był w PiS-ie, że tak naprawdę był ciałem obcym - mówił w TVN24.
Tomczyk wspomniał także o wypowiedzi Jacka Kurskiego, byłego szefa propagandowej TVP z czasów PiS. Polityk także atakował Morawieckiego. Nazwał byłego premiera "żałosnym trybikiem" w "realizacji niemieckiego podboju Europy".
- Jacek Kurski właściwie powiedział, że Morawiecki był niemieckim agentem (…) szybko to idzie, rewolucja zjada własne dzieci i to środowisko koncentruje się dzisiaj na władzy - skwitował wiceminister. Jak dodał, wcześniej PiS skupiał się na tym, "żeby uniknąć odpowiedzialności karnej" za afery związane z rządem Zjednoczonej Prawicy.
- To im nie wyjdzie. W związku z tym próbują znaleźć wehikuł do przyszłości. I ten wehikuł dzisiaj nazywa się: scheda po Kaczyńskim - ocenił i wyjaśnił, że chodzi o to, kto przejmie władzę w partii.
Tomczyk: Kaczyński popełnił pewien fundamentalny błąd
Prowadzący program Radomir Wit dopytywał gościa "Jeden na jeden", kto jego zdaniem walczy o schedę w PiS. - Kaczyński nie jest już władcą PiS-u. Stracił rząd dusz, przynajmniej w części. Na tej scenie pojawił się (Karol) Nawrocki, który dzisiaj próbuje to towarzystwo jakoś uczesać na swoją modłę - odpowiedział Tomczyk. - Wydaje mi się, że on po prostu chce Kaczyńskiemu odebrać władzę i to de facto robi - dodał. Polityk KO wymienił w kontekście walki o przywództwo również Przemysława Czarnka i Mateusza Morawieckiego.
Tomczyk wskazał też moment, w którym "Kaczyński popełnił pewien fundamentalny błąd". Jak podkreślił, była nim decyzja, żeby rywalizować z Grzegorzem Braunem na radykalizm. - Kaczyński po prostu trochę oszalał, dlatego że tej rywalizacji na radykalizm z Braunem nie dało się wygrać. On ją przegrał na samym początku. I dzisiaj mamy PiS, który prowadzi kilka polityk naraz - przekonywał.
- Mamy PiS, który mówi: trzeba wspierać Ukrainę. Mamy PiS Czarnka, który mówi: nie wolno. Mamy Morawieckiego, który w ogóle odpiął się od tego środowiska. Mamy Kurskiego i polityków PiS-u, którzy dzisiaj się wzajemnie atakują - wymieniał.
Tomczyk o koalicji z Morawieckim: nie wyobrażam sobie współpracy z tymi ludźmi
Wit dopytywał wiceministra o to, co rozpad w PiS oznacza dla koalicji rządzącej oraz czy Morawiecki mógłby zostać jej koalicjantem. - Żadnej z tych drużyn nie kibicuję. Nie kibicuję ani Morawieckiemu, ani Czarnkowi. Uważam, że oni wszyscy są siebie warci i że to środowisko właśnie przez to, że dzisiaj pokazuje, jakim naprawdę jest, nie powinno nigdy w przyszłości rządzić Polską - ocenił wiceszef MON.
- Nie wyobrażam sobie współpracy z tymi ludźmi - podkreślił. Dopytywany, czy podobnie myślą pozostałe ugrupowania w koalicji 15 października, odpowiedział: - Wydaje się, że ocena rządów PiS-u jest jednoznaczna. Natomiast ja bym chciał zobaczyć, co się w ogóle z tego wyłoni. Bo ta rywalizacja może się różnie skończyć. Na pewno dzisiaj jest tak, że oni właściwie używają takich mafijnych metod, żeby uderzać w siebie nawzajem.
Tomczyk był też pytany, czy Morawiecki z bardziej liberalnym przekazem może odebrać część elektoratu koalicji rządzącej. - Robimy wszystko, żeby ludzie w Polsce wiedzieli, jaka była to władza, zarówno jeżeli chodzi o rządy Morawieckiego, Kaczyńskiego, pani premier Szydło. Gdyby wiedzieli wszystko to, co jest w dokumentach, co się realizuje też w polskiej prokuraturze, to PiS ze wszystkimi tymi przybudówkami, czy to jest Czarnek, czy Morawiecki, nie miałby dzisiaj więcej niż pięć procent - ocenił.
- Żadne maski, żadne pudrowanie tego PiS-owskiego trupa niespecjalnie jest w stanie tutaj pomóc - podkreślił.
Śledztwo w sprawie podkomisji smoleńskiej. Tomczyk: Macierewicz skrzywdził setki osób
Radomir Wit pytał wiceministra obrony o postępy w śledztwie dotyczącym podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. W 2024 roku w tej sprawie powołano specjalny zespół w MON. - Antoni Macierewicz ma w tej chwili trzy akty oskarżenia, które dotyczą tego, co robił w podkomisji smoleńskiej i tego, co robił w ciągu ostatnich lat. I uważam, że to jest dopiero początek jego drogi - powiedział Tomczyk. Podkreślił, że rozliczenie rządów PiS musi przebiegać zgodnie z prawem. - Myślę, że Antoni Macierewicz nie wywinie się z tej sprawy - dodał.
- W toku prac nad podkomisją smoleńską udowodniliśmy, że Antoni Macierewicz spotykał się z Rosjanami, którzy w tajemniczych okolicznościach pojawiali się w Polsce, przekazywali mu informacje na nośnikach typu pendrive, potem uciekali pieszo przez granicę z kuferkiem - zaznaczył Tomczyk.
Na uwagę, że Macierewicz jako poseł PiS uczestniczy w procesie tworzenia w Polsce prawa, a także ma dostęp do informacji niejawnych, wiceminister odparł: - Ja też bym chciał, żeby sprawa Antoniego Macierewicza możliwie szybko się zamknęła (…) Ten człowiek zrobił bardzo wiele. Skrzywdził setki osób w Polsce, wydał dziesiątki milionów złotych na proces, który miał być politycznym uzasadnieniem do tego, co de facto robił. Stworzył cały smoleński kościół i okłamał naród.
W ubiegłym tygodniu Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała akt oskarżenia wobec Macierewicza za znieważenie kierownictwa Służb Kontrwywiadu Wojskowego. Chodzi o wypowiedź byłego ministra obrony z 2025 roku, kiedy oskarżył szefostwo SKW o bycie "rosyjskimi szpiegami". Inny akt oskarżenia wobec byłego ministra obrony dotyczy ujawnienia informacji niejawnych.
Drony nad Rumunią. Wiceszef MON: ważna lekcja dla NATO
W ubiegłym tygodniu w Rumunii zestrzelono trzy drony w ciągu trzech dni. Tomczyk mówił w TVN24, jak wygląda mechanizm reakcji polskiego wojska w przypadku podobnych incydentów. - Za każdym razem, kiedy w powietrzu pojawiają się rosyjskie drony, wszystkie systemy są stawiane na baczność. Wtedy, jeżeli wiemy, że w kierunku granicy Rzeczypospolitej kierują się albo drony, albo rakiety, wtedy podrywamy polskie myśliwce, które bronią polskiego nieba - tłumaczył.
Według wiceministra obrony to "kolejna ważna lekcja dla NATO" i "kolejna próba ze strony Rosji budowania w Europie dyskusji o tym, czy warto pomagać Ukrainie". - Najważniejsze jest to, żeby zrozumieć, że za każdym razem, kiedy Rosja nas testuje, (...) kiedy próbuje nas podzielić, to my powinniśmy dodawać tylko gazu (…) robić wszystko, żeby Ukraina po prostu wygrała tę wojnę i żeby Rosja od Polski była jak najdalej - stwierdził.
- To jest nasza pierwotna, najważniejsza racja stanu: żeby Rosja, która jest dzisiaj śmiertelnym zagrożeniem dla Polski i dla NATO, była od Polski możliwie daleko - podsumował.