To, co wisiało w powietrzu od miesięcy, a może i lat, w piątek stało się faktem. Jarosław Kaczyński oświadczył, że "trzydziestu kilku" posłów jego formacji zrezygnowało z członkostwa w partii. Skwitował, że "w jakimś sensie jest po wszystkim".
To najgłębszy podział w 25-letniej historii partii, nie tylko ze względu na jego skalę, ale także na ciężar polityczny jego uczestników.
Twarzą rozłamu jest były premier Mateusz Morawiecki. On sam powiedział na konferencji prasowej, że to "nowy rozdział w historii politycznej" i oświadczył, że ma za sobą 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów.
Ale Prawo i Sprawiedliwość to partia, która w ciągu ćwierćwiecza swojej działalności doświadczyła już niejednego politycznego rozwodu. W tym sensie Jarosław Kaczyński jest weteranem takich kryzysów, a mimo to partii przez lata udawało się utrzymywać na politycznej powierzchni. Czy tym razem będzie inaczej?