Prokuratura Okręgowa w Gliwicach poinformowała, że 22 lipca "do Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach zgłosił się prezes firmy zajmującej się produkcją chemii specjalistycznej". Przekazał, że osoba, która podała się za jego pracownika zakupiła m.in. perhydrol (H₂O₂) w stężeniu 30-35 procent. Jak wyjaśnia prokuratura, jest to substancja, "której posiadanie jest reglamentowane."
"W wyniku działań podjętych przez funkcjonariuszy policji doszło do zatrzymania podejrzanego, którym okazał się mieszkaniec Krupskiego Młyna, 47-letni Jacek M. W jego garażu znaleziono i zabezpieczono zakupione wcześniej chemikalia" - podała w komunikacie prokuratura.
Szereg zarzutów dla Jacka M.
Jacek M. usłyszał kilka zarzutów. Dotyczą między innymi poświadczenia nieprawdy oraz posiadania lub używania prekursora materiałów wybuchowych.
- Jeden z zarzutów dotyczy uporczywego nękania osoby fizycznej połączonego ze złamaniem zakazu kontaktowania się z nią - poinformowała prokurator Agnieszka Bukowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Jacek M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Prokuratura ich nie ujawnia.
Został tymczasowo aresztowany.
Czym są prekursory materiałów wybuchowych
"Prekursory materiałów wybuchowych są to substancje oraz mieszaniny, które mogą być niezgodnie z przeznaczeniem stosowane do wytwarzania domowym sposobem materiałów wybuchowych" - czytamy na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Ministerstwo podkreśliło, że dostępność tych substancji lub mieszanin jest ograniczone. Wspomniano także o obowiązku "zgłaszania podejrzanych transakcji dotyczących takich substancji właściwym organom".
Do czego może służyć stężony perhydrol?
- Roztwór nadtlenku wodoru o stężeniu 30–35 procent, potocznie nazywany perhydrolem, nie jest sam w sobie materiałem wybuchowym. Jest jednak silnym utleniaczem i prawo traktuje go jako prekursor materiałów wybuchowych. Może zostać wykorzystany do otrzymywania nadtlenkowych materiałów wybuchowych, które zostały niejednokrotnie wykorzystane w zamachach terrorystycznych. Procesy takie nie wymagają zaawansowanej wiedzy chemicznej, ale nawet dla osoby doświadczonej są bardzo niebezpieczne - powiedziała tvn24.pl dr hab. inż. Agnieszka Stolarczyk, profesor Politechniki Śląskiej.
Substancja żrąca i silnie utleniająca
Dodała, że zagrożenie związane z perhydrolem we wspomnianym stężeniu nie ogranicza się do możliwości wytwarzania materiałów wybuchowych.
- Roztwór 30-35 procent jest substancją żrącą i silnie utleniającą. Może powodować poważne uszkodzenia oczu, oparzenia skóry i błon śluzowych oraz podrażnienie dróg oddechowych. W kontakcie z niekompatybilnymi materiałami lub niektórymi zanieczyszczeniami może gwałtownie się rozkładać, wydzielając ciepło i tlen. Prowadzi to do przyspieszenia spalania, wzrostu ciśnienia w zamkniętym opakowaniu, a nawet jego rozerwania - wyjaśniła.
Stosowany do ograniczania liczebności złotej alg
Jednocześnie wskazała, że nadtlenek wodoru ma wiele legalnych zastosowań - między innymi w przemyśle, dezynfekcji, sterylizacji opakowań, uzdatnianiu wody i oczyszczaniu ścieków, a w odpowiednio niższych stężeniach jest także powszechnie stosowany jako składnik utleniający preparatów do rozjaśniania i farbowania włosów.
- W kontrolowanych warunkach stosowano go także w rejonie Kłodnicy i Kanału Gliwickiego do ograniczania liczebności złotej algi - dodała Agnieszka Stolarczyk.