|

Jak Marcin Romanowski azylu u Krala szukał

Marcin Romanowski, z tyłu z lewej jego adwokat Bartosz Lewandowski
Marcin Romanowski, z tyłu z lewej jego adwokat Bartosz Lewandowski
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak / PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Poszukiwany listem gończym Marcin Romanowski szukał azylu w Dubaju. Przemysław Kral miał mu to załatwić. W kontakcie pośredniczył ówczesny adwokat obu: Bartosz Lewandowski. Plan się nie powiódł, bo Emiratczycy nie chcieli u siebie kontrowersyjnego polityka.Artykuł dostępny w subskrypcji
Są nowi podejrzani i nowe dowody
Źródło: TVN24

Sobota, 21 marca 2026 roku, Budapeszt. W hali MTK Sportpark trwa piąta edycja CPAC Hungary, dorocznego zjazdu światowej prawicy. Na żywo lub z nagrań wideo przemawiają: Viktor Orbán, wtedy jeszcze premier, Donald Trump, Javier Milei, Alice Weidel, Geert Wilders, Santiago Abascal, Matteo Salvini. Z Polski - Mateusz Morawiecki i delegacja konserwatywnego Ordo Iuris.

W relacji Ordo Iuris z tego dnia pada też nazwisko adwokata Bartosza Lewandowskiego, "współpracującego z Instytutem Ordo Iuris".

Marcina Romanowskiego na liście mówców nie ma. Ale Romanowski jest wtedy w Budapeszcie od ponad roku. Od lipca 2025 roku kieruje Węgiersko-Polskim Instytutem Wolności, który działa przy Centrum Praw Podstawowych - przy tej samej fundacji, która organizuje CPAC Hungary. Sześć dni wcześniej, 15 marca, idzie w Budapeszcie w Marszu Pokoju Orbána.

Podczas tego samego weekendu w stolicy Węgier gości też Przemysław Kral, prezes giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Trzy miesiące wcześniej jego giełda przestała regularnie wypłacać klientom pieniądze.

Spółka i wiza

W sobotę rano dochodzi do spotkania Lewandowskiego i Krala. Jak ustaliliśmy, rozmowa dotyczy jednej rzeczy: założenia dla Marcina Romanowskiego spółki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i uzyskania na jej podstawie wizy rezydenckiej dla niego.

Prezes Zondacrypto ma to załatwić. Zaraz po tym spotkaniu do Krala trafia skan paszportu Marcina Romanowskiego. Ten sam dokument w kolejnych miesiącach śledczy znajdą wśród plików znajdujących się w urządzeniach należących do pracowników Zondacrypto.

Marzec 2026 roku to moment, gdy zaczyna być coraz bardziej prawdopodobne, że węgierski parasol nad Romanowskim może już długo nie potrwać. Wybory na Węgrzech są wyznaczone na kwiecień. Adwokat Lewandowski, jak słyszymy od naszych rozmówców z kręgu Krala, nieraz dawał do zrozumienia, że po odsunięciu od władzy Orbána jego klient będzie miał problem.

Trzy tygodnie po CPAC, 12 kwietnia, Orbán przegrywa wybory. 9 maja premierem zostaje Péter Magyar. Tego samego dnia Romanowski opuszcza Węgry.

Dlaczego akurat Emiraty

Romanowski ma w Polsce zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw przy dysponowaniu Funduszem Sprawiedliwości. Szkodę w mieniu Skarbu Państwa prokuratura wylicza na ponad 111 mln zł. Były wiceminister w resorcie Zbigniewa Ziobry nie przyznaje się do winy.

W grudniu 2024 roku Romanowski dostał na Węgrzech ochronę międzynarodową i przestał być dla polskiego wymiaru sprawiedliwości osiągalny. Europejski nakaz aresztowania działa na terenie całej Unii Europejskiej, ale Orbán wydawać zbiega nie zamierzał.

Marcin Romanowski w Budapeszcie, zdjęcie z maja 2025 roku
Marcin Romanowski w Budapeszcie, zdjęcie z maja 2025 roku
Źródło zdjęcia: Zoltan Balogh / MTI / PAP

Poza Unią Europejską jest trudniej. W grę wchodzi jedynie ekstradycja poszukiwanego na podstawie umowy dwustronnej. Polska podpisała taką ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi za rządów Zjednoczonej Prawicy, 22 września 2022 roku. Umowa weszła w życie 29 czerwca 2023.

Jak to wygląda w praktyce, pokazała sprawa Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Od zatrzymania w Dubaju do przekazania poszukiwanego do Polski minęło siedem miesięcy. Po drodze Emiratczycy raz uchylili areszt ekstradycyjny i trzeba było zbiega zatrzymywać od nowa.

Przemysław Kral miał w ZEA przetarte szlaki. Ludzie związani z Zondacrypto mówią nam, że ich były szef opisywał ścieżkę jako prostą: zakłada się spółkę, dostaje się wizę. Sam z niej korzystał, miał w Emiratach miejscową wspólniczkę.

Mechanizm istnieje naprawdę. W 2021 roku Emiraty zniosły nawet obowiązek posiadania lokalnego wspólnika. Wcześniej cudzoziemiec musiał oddać obywatelowi ZEA 51 procent udziałów zakładanej spółki. Dziś wystarczy zarejestrować firmę, żeby na tej podstawie starać się o prawo pobytu.

Ale ścieżka "założyć spółkę i tyle" nie jest aż tak prosta.

Żeby zarejestrować firmę w Dubaju, trzeba ujawnić jej beneficjenta rzeczywistego: osobę, która realnie czerpie z podmiotu korzyści, nawet jeśli nie wyświetla się jako menedżer czy udziałowiec. Trzeba wskazać imię, nazwisko, obywatelstwo, datę i miejsce urodzenia, adres oraz numer paszportu z datami wydania i ważności. Wymaga tego emirackie rozporządzenie z 2023 roku. Potem procedura przewiduje złożenie osobnego wniosku pobytowego, kontrolę dokumentów, badanie lekarskie, uzyskanie Emirates ID.

Suszek, czyli próba generalna

Przemysław Kral miał w tym duże doświadczenie. Sześć lat wcześniej przeprowadził tą ścieżką kogoś innego.

Z cyfrowych danych pozostawionych przez Sylwestra Suszka, założyciela BitBay [tak wcześniej nazywała się Zondacrypto], do których dotarliśmy, wynika, że to właśnie jego ówczesny prawnik, adwokat Przemysław Kral, zakładał w jego imieniu spółki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, organizował i przedłużał jego wizę rezydencką oraz zajmował się wynajmem mieszkania potrzebnego do utrzymania statusu rezydenta. Współpracował przy tym z pośredniczkami specjalizującymi się w załatwianiu formalności administracyjnych w Dubaju.

5 stycznia 2020 roku Kral pisze do jednej z nich. Chce zarejestrować dwie spółki holdingowe. Stawia jeden warunek, który mówi wszystko o celu operacji: "Musimy wiedzieć, czy spółka w strefie wolnocłowej wystarczy do celów rezydenckich. Jeśli tak, będzie to idealny pomysł".

Spółka miała nie prowadzić żadnej działalności. Miała dać Suszkowi wizę.

Dzień później przychodzi oferta. Spółka w Dubai Multi Commodity Centre: od 55 do 85 tysięcy dirhamów (kurs dirhama jest zbliżony do kursu złotego, dlatego podane kwoty można w przybliżeniu traktować jak równowartość tych samych kwot w złotych - red.), trzy do pięciu tygodni. W strefie Ajman: od 28 do 35 tysięcy, trzy do czterech dni. W Umm Al Quwain: od 14 do 22 tysięcy, dwa do trzech dni. Wiza płatna jest osobno, od 5 do 9 tysięcy dirhamów.

Dubajska pośredniczka dodaje uwagę, którą warto zapamiętać, bo tłumaczy, dlaczego sześć lat później to samo nie wyszło Romanowskiemu. Kobieta uprzedza: banki mają nieformalny ranking stref wolnocłowych, w których zakłada się takie firmy-słupy. Im tańsza strefa, tym gorsza reputacja i tym trudniej otworzyć konto.

Kral odpowiada: "Wybierzmy strefę bardzo wiarygodną, żeby nie mieć problemów w banku. Ale koszty utrzymajmy tak niskie, jak to możliwe".

I dalej: "Wirtualne biuro byłoby idealne. Potrzebujemy jak najtaniej. W ogóle nie potrzebujemy fizycznego biura".

Przemysław Kral i Sylwester Suszek
Przemysław Kral i Sylwester Suszek
Źródło zdjęcia: Archiwum prywatne

"Perfect. So no flat needed"

Miesiąc później, 13 lutego 2020 roku, przychodzi umowa spółki. Kral odpisuje następnego dnia: proszę zacząć przygotowywać przedłużenie rezydencji dla Sylwestra i umówmy spotkanie w Dubaju, gdy przyjedzie po nową kartę.

Wiza rezydencka Suszka wygasała 15 marca 2020 roku. Wydano ją trzy lata wcześniej w Dubaju, sponsorem była spółka Skybay Investment in Commercial Enterprises LLC, a w rubryce zawód wpisano: partner.

Pośredniczka odpowiada, że mieszkanie nie jest obowiązkowe. Jest potrzebne tylko wtedy, gdy ktoś musi wykazać adres w Dubaju albo ubiegać się o rezydencję podatkową, a do tego trzeba spędzić w Emiratach 183 dni w roku.

Odpowiedź Krala jest krótka: "Perfect. So no flat needed [doskonale, więc mieszkanie niepotrzebne]".

18 marca 2020 roku dubajska agentka prosi jeszcze o jeden dokument: wyciąg bankowy albo cokolwiek innego, co potwierdzi adres zamieszkania Suszka w Emiratach. "Może to być faktura albo rachunek za media".

Cztery lata i kilka miesięcy później podobną listę dokumentów miał skompletować dla Marcina Romanowskiego.

Tyle że Suszek nie był poszukiwany listem gończym.

Osoba eksponowana politycznie, w skrócie PEP, to w przepisach o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy klient podwyższonego ryzyka. Banki i agenci rejestrowi mają wobec takich osób obowiązek wzmożonej weryfikacji: zgoda wyższego kierownictwa, ustalenie źródła majątku, stały monitoring. W Emiratach te przepisy w grudniu 2025 roku jeszcze zaostrzono.

Romanowski wiosną 2026 roku był jednocześnie byłym wiceministrem, człowiekiem poszukiwanym listem gończym i objętym europejskim nakazem aresztowania.

Wyskakiwał w każdej bazie, do której sięgnięto.

Nikt nie chciał założyć na niego spółki. I na tym się skończyła misja Krala.

Chodziński, Lewandowski, Kral, Piesiewicz

Żeby zrozumieć, jak prezes giełdy kryptowalut w ogóle znalazł się w tej historii, trzeba cofnąć się o parę lat i prześledzić łańcuch znajomości.

Pierwszy jest Artur Chodziński, były wysoki funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który od 2025 roku pracuje dla Krala. To on, jak ustaliliśmy, przedstawił prezesowi Zondacrypto adwokata Bartosza Lewandowskiego. Pytaliśmy o to Chodzińskiego, nie odpisał.

Lewandowski zastępuje u Krala poprzedniego adwokata - Macieja Zaborowskiego i szybko przejmuje całość spraw.

Potem Lewandowski przedstawia Kralowi Marcina Romanowskiego.

A Kral przedstawia Lewandowskiego dalej, między innymi prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławowi Piesiewiczowi.

Bartosz Lewandowski to obrońca Marcina Romanowskiego. Publicznie potwierdzał, że jego klient wystąpił o list żelazny (gwarancję odpowiadania przed polskim sądem z wolnej stopy). W ostatnich dniach złożył w jego imieniu wnioski o uchylenie europejskiego nakazu aresztowania i o przesłuchanie Donalda Tuska w charakterze świadka, ale w czwartek sąd nie zgodził się na uchylenie ENA, a wniosek o przesłuchanie premiera pozostawił bez rozpoznania.

Ten sam Bartosz Lewandowski jest adwokatem Zbigniewa Ziobry.

I ten sam Bartosz Lewandowski jeszcze kilka dni temu był adwokatem Przemysława Krala.

Adwokat Bartosz Lewandowski
Adwokat Bartosz Lewandowski
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański / PAP

Paszport, którego już nie ma

15 listopada 2025 roku Prokuratura Krajowa unieważniła Marcinowi Romanowskiemu oba paszporty: zwykły i dyplomatyczny, ten drugi z czasów, gdy był wiceministrem sprawiedliwości. Podstawa: art. 70 ust. 2 pkt 11 ustawy o dokumentach paszportowych.

- Zaistniała potrzeba zabezpieczenia dalszego toku postępowania, w szczególności poprzez uniemożliwienie lub utrudnienie dalszej ucieczki podejrzanego Marcina Romanowskiego z wykorzystaniem tego dokumentu, w tym uniemożliwienie mu opuszczenia strefy Schengen - tłumaczył wtedy rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak.

Cztery miesiące później skan dokumentu tożsamości Romanowskiego trafia do prezesa upadającej giełdy kryptowalut, żeby założyć na jego podstawie spółkę w Dubaju.

Przemysław Kral poszedł na współpracę z prokuraturą i składa obszerne wyjaśnienia. Wśród materiałów, które przekazał śledczym, są dowody dotyczące jego samego, dokumentacja przepływów kryptowalut, dane o nieruchomościach we Francji, nagrania, dane dotyczące jednej z fundacji politycznych.

I wspomniany skan paszportu Marcina Romanowskiego.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto prowadzi katowicki wydział Prokuratury Krajowej, wszczęto je 17 kwietnia 2026 roku. Czynności wykonuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

Zerwanie

Mecenas Lewandowski nie broni już Krala. Jak poinformowała w środę "Rzeczpospolita", wypowiedział mu wszystkie pełnomocnictwa. Formalnie obrońcami Krala zostali Jacek Dubois i Roman Giertych.

Emiracka operacja się nie udała. Romanowski po utracie węgierskiej ochrony nie pojawił się w Zatoce Perskiej.

Widok z lotu ptaka na The Palm w Dubaju
Widok z lotu ptaka na The Palm w Dubaju
Źródło zdjęcia: Shutterstock

2 lipca 2026 roku Węgry cofnęły status uchodźcy jemu, a także Zbigniewowi Ziobrze i Patrycji Koteckiej-Ziobro oraz unieważniły wydane im dokumenty podróży.

11 sierpnia 2026 roku do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy zbuntowanego Naddniestrza. 18 sierpnia premier Donald Tusk przekazał, że służby innych państw regionu potwierdziły, iż Romanowski "na 99 procent" tam właśnie przebywa. Trzy dni później policja mołdawska to zdementowała.

Tego samego 18 sierpnia Prokuratura Krajowa ogłosiła, że nie ma podstaw do wydania listu żelaznego. Posiedzenie w tej sprawie sąd zaplanował na 30 września.

Wysłaliśmy pytania do Marcina Romanowskiego oraz bezpośrednio do adwokata Bartosza Lewandowskiego. I do Przemysława Krala.

Odpisał tylko Lewandowski.

W odpowiedzi na nasze pytania przyznał, że reprezentował Marcina Romanowskiego, jak i Przemysława Krala, ale w przypadku tego drugiego we wtorek wypowiedział wszystkie pełnomocnictwa oraz upoważnienia do obrony z uwagi na stwierdzenie braku zaufania wynikającego z wprowadzania go w błąd.

Nie odpowiedział na konkretne pytania dotyczące wydarzeń w Budapeszcie, zasłaniając się tajemnicą obrończą. Stwierdził, że to Kral skontaktował się z jego kancelarią. Dodał, że nigdy nie nakłaniał swoich klientów do działań bezprawnych, w szczególności utrudniania postępowania.

Zapewnił, że nie ma wiedzy, aby Przemysław Kral podejmował działania polegające na złożeniu w imieniu Marcina Romanowskiego, jako jego pełnomocnik, wniosku o wydanie prawa pobytu czy wizy rezydenckiej.

I dodał, że sam należy do pokrzywdzonych i osób, które utraciły dość spore pieniądze wpłacone do Zondacrypto.

PRZECZYTAJ CAŁĄ ODPOWIEDŹ MECENASA BARTOSZA LEWANDOWSKIEGO NA NASZE PYTANIA >>>

Redagowali Piotr Machajski, Barbara Kasprzycka (WP), Paweł Wiejas (WP)

Aktualnie czytasz: Jak Marcin Romanowski azylu u Krala szukał
Pozostało 0% artykułu
Czytaj także: