Kto i za czyje?
Jest 7 sierpnia 2025 roku, na Ibizie piękna, słoneczna pogoda. O 13.41 Przemysław Kral dzwoni do Artura Chodzińskiego. Połączenie nieodebrane. Chodziński oddzwania po minucie, rozmawiają 36 sekund. Chwilę później Chodziński przesyła zdjęcie wejścia do hotelu: "Chciałem potwierdzić czy to ten…". Kral odsyła pinezkę z mapy. "Stolik na 20 zamówiony włoska restauracja w hotelu. Bardzo dobra" - pisze o 15.37 Kral. Sześć minut później Chodziński odpowiada: "Właśnie korzystamy z jej uroków. Antrykot wołowy - absolutne szaleństwo smaku".
Rzecz dzieje się w pięciogwiazdkowym hotelu "W" w Santa Eularia des Riu na wschodnim wybrzeżu Ibizy. Michał Moskal, rocznik 1994, były szef gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego i dyrektor Biura Prezesa PiS, zasiada w sejmowej Komisji Cyfryzacji. Artur Chodziński, były agent CBA przez wiele miesięcy pracował dla Krala. Ten wątek opiszemy w osobnej publikacji. O tym, że Chodziński pracował dla Krala, pisaliśmy już w tvn24.pl dwa miesięcy temu.
Obaj potwierdzają udział w wyjeździe. Chodziński na Ibizie był 7 sierpnia, spędził tam "wieczór i noc", rano odleciał do Warszawy. W przypadku Moskala cały wyjazd wraz z powrotem "trwał mniej niż dobę".
To, kto płacił, ma znaczenie, bo poseł ma obowiązek zgłaszać do Rejestru Korzyści wyjazdy opłacone przez podmioty zewnętrzne. Moskal mówi, że przy rezerwacji płacił Chodziński, a po powrocie "rozliczył z nim te wydatki, pokrywając je ze swoich prywatnych środków". Chodziński to potwierdza. Dodaje, że zwrot nastąpił w gotówce.
Za kolację płacił Kral.
Czy wyjazd trafił do Rejestru Korzyści? Na to pytanie poseł nie odpowiedział.
Po co to spotkanie?
Chodziński relacjonuje, że Kral poprosił go o kontakt do młodego polityka, który zna się na nowych technologiach. Padło na Moskala. Według byłego funkcjonariusza CBA poseł z kolei sondował na Ibizie Krala i szukał sponsora lub patrona konferencji, którą organizowała jego fundacja. Rozmowa miała się skończyć prośbą Krala o przesłanie programu.
Moskal opisuje to podobnie. "Spotkanie dotyczyło potencjalnej współpracy z fundacją w obszarze nowych technologii i fintechu, w związku z planowaną konferencją" - pisze. "Nie doprowadziła do zawarcia żadnego porozumienia ani nawiązania współpracy". Rozmowy urwały się, jak tłumaczy, "ze względu na pojawiające się kontrowersje wokół Zondacrypto". Konferencja skupiła się ostatecznie na sztucznej inteligencji.
Mowa o Fundacji Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji. Podmiot figuruje w Krajowym Rejestrze Sądowym, ale Moskala w sądowych dokumentach nie ma. Na stronie fundacji jest przewodniczącym rady programowej. Funkcję, jak pisze, pełni społecznie, a "ani Zondacrypto, ani żadna inna firma związana z panem Kralem nigdy nie przekazały fundacji żadnych środków".
Współpracownicy Krala motywy spotkania zapamiętali inaczej: ich szefowi zależało na rozmowie z politykiem zajmującym się kryptowalutami. Konferencje kompletnie go nie interesowały, choć w tamtym czasie Zonda była sponsorem konferencji CPAC Polska, elementu kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego. Pozostawał też największym reklamodawcą wspierającej PiS Telewizji Republika.
Dziś fundacja potwierdza: Moskal mógł, "za wiedzą i zgodą Zarządu, prowadzić rozmowy wstępne", ale po "nieprzejściu procedury compliance rozmowy z Zondacrypto zostały zerwane".
Trzynaście poprawek
Po wizycie na Ibizie Michał Moskal mocno zaangażował się w sprawy branży kryptowalut. Wcześniej trudno znaleźć taki ślad. 22 lipca, dwa tygodnie przed wypadem na Ibizę, Sejm debatował w pierwszym czytaniu nad rządowym projektem ustawy. Moskal w debacie nie uczestniczył.
Pod koniec sierpnia 2025 roku szef Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski ocenił w money.pl, że kryptowaluty "nie są instrumentem służącym realizacji celów, którym służy rynek finansowy". Moskal odpowiedział mu najpierw wpisem na X, a 28 sierpnia, trzy tygodnie po kolacji na Ibizie, oficjalnym pismem na sejmowym papierze. Protestował "bardzo stanowczo" przeciwko "krzywdzącemu i jednostronnemu ujęciu tematu". Sposób myślenia szefa KNF nazwał "smutnym echem czasów komuny" i bronił "blisko dwóch tysięcy polskich przedsiębiorców" z branży.
9 września ogłosił na X: "z [Januszem Kowalskim] zgłaszamy poprawki, które mają ucywilizować ten projekt".
Chodziło o rządowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Ustawa miała wdrożyć w Polsce MiCA, czyli unijne rozporządzenie, które od końca 2024 r. wyznacza wspólne zasady rynku kryptowalut w całej UE: licencje dla firm, nadzór i ochronę klientów.
23 września do sejmowej komisji trafiło 14 poprawek łagodzących projekt. Jedną wycofano. Najważniejsze zakładały powołanie Rady do spraw Kryptoaktywów i Technologii Finansowych jako organu odwoławczego od decyzji KNF oraz ścięcie rocznej opłaty nadzorczej do 10 tysięcy euro, zamiast wiązać ją z przychodami firmy.
Te postulaty nie wzięły się znikąd. Jak ujawnił w czerwcu money.pl, Przemysław Kral zgłosił uwagi do tego samego projektu już w marcu 2024 roku, rękami Związku Banków Polskich. Związek przyjął krótko wcześniej jego spółkę do swojego komitetu cyberbezpieczeństwa, a potem przekazał ministerstwu uwagi, których część była słowo w słowo tym, co napisał szef giełdy. Kral kwestionował m.in. rejestr zakazanych domen i brak odwołania od decyzji KNF. Te same wątki wróciły półtora roku później w piśmie Moskala i w poselskich poprawkach.
Kowalski i Moskal zapowiedzieli też własny projekt ustawy, a miesiąc później prowadzili na kongresie partii w Katowicach panel o rynku krypto i fintechu. Wśród ekspertów zasiadł tam Mateusz Kowalski z Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji - człowiek z zarządu fundacji, której radzie programowej przewodniczy Moskal.
1 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę. Kowalski cieszył się, że prezydent "uratował rynek krypto w Polsce". Nazajutrz money.pl napisał, że prace PiS w tej sprawie koordynują "Kowalski i Michał Moskal przy wsparciu prof. Krzysztofa Piecha".
Janusza Kowalskiego nie ma już w PiS. Odszedł z klubu 30 kwietnia tego roku, uprzedzając ruch partii.
Dziś Michał Moskal odpowiada na pytania o poprawki jednoznacznie: "Nie byłem ich autorem ani ich nie przygotowywałem. Rozmawiałem o nich z Januszem Kowalskim, oceniałem je i nadal oceniam pozytywnie". Ale w czerwcu wskazywał Wirtualnej Polsce, że autorem pakietu był Janusz Kowalski "wraz ze swoim zespołem" i że to jemu należy zadawać pytania o "źródła ich opracowania".
"Nie znamy powodów wyjazdu"
Michał Moskal odpowiedział na osiem z dziesięciu naszych pytań. Nie odniósł się do dwóch: czy zgłosił wyjazd do Rejestru Korzyści (w wersji dostępnej na stronach Sejmu nie ma po tym śladu) i kto zainicjował spotkanie na Ibizie.
Pytania wysłaliśmy też do biura prasowego PiS. Odpowiedział nam rzecznik Rafał Bochenek: "Pan Michał Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę, nie reprezentował tam też naszej partii i nie znamy powodów wyjazdu p. Michała Moskala. Nasza formacja nigdy nie prowadziła żadnych konsultacji z p. P. Krallem [pisownia oryginalna - red.], co więcej rekomendowaliśmy całkowity zakaz kryptowalut".
Ustawa o kryptoaktywach do dziś nie obowiązuje. Prezydent odmówił jej podpisania trzy razy, a 17 kwietnia Sejmowi zabrakło głosów, żeby weto przełamać.
Zondacrypto nie działa. Jej klienci wciąż czekają na swoje pieniądze.
Redagowali Piotr Machajski i Barbara Kasprzycka