Prezydent dopytany na konferencji prasowej, czy stanowisko Czech (przewodniczących przez następne sześć miesięcy pracom UE) powinno być twarde w rozmowach z Rosją dotyczących problemu przesyłu gazu, odparł: - Nie używałbym terminu "twarde czy miękkie".
- Mówić o "twardym" stanowisku wobec jednej strony, a niby "miękkim" wobec drugiej to pomyłka, to błąd, tak postępować nie można. Myślę, że obydwaj staramy się negocjować, rozmawiać z jednym i drugim krajem o tych sprawach - zaznaczał z kolei Klaus.
Prezydent a "delikatna gra" z Rosją
Jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej, w drodze do Pragi, Lech Kaczyński o Rosji wypowiadał się zdecydowanie mniej wstrzemięźliwie.
Na pytanie "jak z Rosją rozmawiać?", odpowiedział: - Na zasadzie tough, a nie soft, bo to jest lepiej rozumiane. Dopytywany, czy jest zwolennikiem sankcji wobec Rosji, prezydent powiedział: - Ja wiem jedno, że Unia Europejska powinna zasadniczo zmienić swoją postawę wobec Rosji, jeżeli chodzi o sposób rozmawiania. To nie zawsze jest sprawa sankcji - zastrzegł. I dodał, że sprawę tę wolałby przedyskutować z premierem Donaldem Tuskiem, ale jest on nieobecny w Polsce.
Lech Kaczyński nie chce z Rosją prowadzić gry w "kary i nagrody" (TVN24, fot. PAP)
- Ja jestem zwolennikiem tego, aby po raz kolejny w sposób ostentacyjny i w tej samej części roku (...) gaz nie był wykorzystywany jako broń polityczna - zaznaczył nasz prezydent.
A w jego ocenie, "w tej chwili odbywa się pewna gra", w której "Polska jest traktowana delikatnie, i to ma być nagroda za wysoką wstrzemięźliwość". - Ja bym nie chciał z naszymi rosyjskimi partnerami grać w tę grę (...) Odrzucam tego rodzaju grę - podkreślił. Nie chciał jednak odpowiedzieć, czy w tę grę gra polski rząd.
Rozmowa ciekawa i owocna
Po spotkaniu z czeskim prezydentem Lech Kaczyński był już dużo bardziej spokojny. Może dlatego, że - jak stwierdził - odbył "niezmiernie ciekawą wymianę opinii, jeśli chodzi o podstawy tego, co stało się w ciągu ostatnich dziewięciu, czy dziesięciu dni".
Wymiana opinii przyniosła, przynajmniej czeskiemu prezydentowi, przekonanie, że sprawa kryzysu gazowego będzie "w miarę szybko rozwiązana". W opinii Klausa powinno to się stać w ciągu kilku dni. Ale prezydenci podkreślili zgodnie, że nie oznacza to, iż zadanie "rozsądnej dywersyfikacji" nie będzie aktualne.
Tu poważne rozmowy, a premier w Dolomitach
W drodze do Pragi nasz prezydent także wspominał o dywersyfikacji, może i rozsądnej, ale przede wszystkim szybkiej. - Trzeba te plany (dywersyfikacji źródeł gazu i ropy) przyspieszyć - mówił wprost. Jak dodał, przed wylotem rozmawiał z wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem o tym, jak sytuacja wygląda dzisiaj. Stwierdził, że "nie najgorzej". Zapowiedział też, że zadzwoni do premiera Donalda Tuska, "kiedy wróci on z Dolomitów".
Opóźniony powrót do Warszawy
Lech Kaczyński dotarł do Warszawy dopiero po wpół do czwartej w piątek rano. Powrót opóźnił się, gdyż do spotkania z premierem Mirkiem Topolankiem doszło dopiero około północy.
Następnie prezydent niemal godzinę oczekiwał w samolocie Tu-154 na odlodzenie skrzydeł maszyny.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP