Owczarek w aucie na pełnym słońcu. Właścicielka: lubi przebywać w samochodzie

Pies w nagrzanym samochodzie. Interweniowała policja
Zostawiła owczarka w nagrzanym aucie. Twierdziła, że nic się nie stało, bo "lubi przebywać w samochodzie"
Źródło: Straż Miejska Miasta Krakowa

Strażnicy miejscy interweniowali w Nowej Hucie po zgłoszeniu, że w zamkniętym, nagrzanym samochodzie znajduje się pies. Owczarek ciężko oddychał i miał ślinotok. Właścicielka zwierzęcia twierdziła, że "nic złego się nie stało", bo według niej "pies lubi przebywać w samochodzie".

Zgłoszenie dotyczące uwięzionego w samochodzie psa wpłynęło do krakowskich strażników miejskich we wtorek o godzinie 12. Jak poinformowali mundurowi, zwierzę było zamknięte w aucie stojącym na pełnym słońcu w upalny dzień.

"Lubi przebywać w samochodzie" - twierdziła właścicielka

Gdy strażnicy miejscy przyjechali na osiedle Szklane Domy, zauważyli opisywany przez zgłaszającą niebieski samochód. "W peugeocie zaparkowanym w pełnym słońcu siedział owczarek podhalański, który ciężko oddychał i miał ślinotok. Chociaż szyby w aucie były lekko uchylone, karoseria była tak nagrzana, że aż ciężko nam było wyobrazić sobie przebywanie w środku nawet przez chwilę" - poinformowała Straż Miejska Miasta Krakowa w komunikacie.

Pies w nagrzanym samochodzie. Interweniowała policja
Pies w nagrzanym samochodzie. Interweniowała policja
Źródło: Straż Miejska Miasta Krakowa

Mundurowi wykorzystali otwarte okno i dzięki niemu udało im się otworzyć drzwi pojazdu. Wtedy o sprawie powiadomili policję i Krakowskie Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami.

"Kilka minut później przyszła właścicielka psa, twierdząc, że nie było jej tylko pół godziny i nic złego się nie stało, bo według niej pies lubi przebywać w samochodzie" - przekazali strażnicy.

Pracownik KTOZ-u, który obejrzał owczarka w obecności funkcjonariuszy, wydał nakazowe skierowanie na badanie weterynaryjne jeszcze tego samego dnia.

Właścicielka przesłuchana

O dalszy ciąg interwencji spytaliśmy rzecznika krakowskich policjantów, którzy zostali wezwani na miejsce przez strażników.

- Na razie jesteśmy jeszcze w trakcie wyjaśniania tej sytuacji. Właścicielka psa zostanie wkrótce przesłuchana na komisariacie - poinformował nas młodszy aspirant Piotr Szpiech, oficer prasowy krakowskiej policji.

Jeśli mundurowi uznają, że mogło dojść do znęcania się nad zwierzęciem, kobiecie mogą grozić konsekwencje karne, w tym grzywna, ograniczenie wolności, a nawet trzyletnie więzienie.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: