Minister sportu o sprawie Skrzypczyńskiego. Do wyroku "najprawdopodobniej nie będzie mogło dojść"

Autor:
akw/kab
Źródło:
TVN24
Bortniczuk: za każdym razem będziemy stawać po stronie ofiar, ale stwierdzenie, kto jest ofiarą wymaga przeprowadzenia uczciwego procesu
Bortniczuk: za każdym razem będziemy stawać po stronie ofiar, ale stwierdzenie, kto jest ofiarą wymaga przeprowadzenia uczciwego procesuTVN24
wideo 2/10
TVN24Bortniczuk: za każdym razem będziemy stawać po stronie ofiar, ale stwierdzenie, kto jest ofiarą wymaga przeprowadzenia uczciwego procesu

Minister sportu Kamil Bortniczuk wypowiedział się o sprawie Mirosława Skrzypczyńskiego, który zrezygnował z funkcji prezesa Polskiego Związku Tenisowego po tym, gdy kilka osób oskarżyło go o molestowanie seksualne. - Świat sportu, jak każda inna dziedzina, nie jest wolny od przemocy. Nie ma żadnej zgody mojej i myślę, że od żadnego rozsądnego polskiego działacza sportowego, żeby do takich sytuacji w polskim sporcie mogło dochodzić - mówił minister. Ocenił przy tym, że sprawa Skrzypczyńskiego, "ze względu na swój charakter", nie znajdzie swojego finału w procesie karnym.

W październiku Onet ujawnił, że szef Polskiego Związku Tenisowego Mirosław Skrzypczyński miał przez lata stosować przemoc psychiczną i fizyczną wobec swojej rodziny oraz trenowanych przez niego zawodniczek i zawodników. Tenisistki, z którymi rozmawiali autorzy publikacji, oskarżały Skrzypczyńskiego o molestowanie. Wśród nich jest posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

W ubiegłym tygodniu PZT ogłosił, że Skrzypczyński złożył rezygnację, choć nowy prezes, Dariusz Łukaszewski, w rozmowie z TVN24 potwierdził, że jego poprzednik pozostaje członkiem zarządu związku.

Bortniczuk: nie ma żadnej zgody, żeby do takich sytuacji mogło dochodzić

O sprawie Skrzypczyńskiego mówił we wtorek na konferencji szef resortu sportu i turystyki Kamil Bortniczuk. Ogłosił, że chciałby opisać, jakie wnioski resort chce wyciągnąć z tej sytuacji i jakie ma plany dotyczące rozwiązań, które będą chronić ofiary przemocy w sporcie. Przyznał, że doniesienia dotykają go osobiście, "w związku z tym, że sam jestem ojcem pięciorga dzieci, w tym trzech córek".

- Świat sportu, jak każda inna dziedzina, nie jest wolny od przemocy, w tym od przemocy seksualnej. Nie ma żadnej zgody mojej, jako ministra sportu i turystyki i myślę, że od żadnego rozsądnego polskiego działacza sportowego, żeby do takich sytuacji w polskim sporcie mogło dochodzić - mówił.

Minister zapewnił, że działacze resortu będą "za każdym razem stawać po stronie ofiar". - Ale stwierdzenie, kto jest ofiarą, wymaga w polskim systemie prawnym przeprowadzenia uczciwego procesu przez niezależny sąd i wydania wyroku tak, aby ukarać winnego i zadośćuczynić, jeżeli to możliwe w tego typu sytuacji, ofierze czy ofiarom - mówił. - W sytuacji, o której mówimy, najprawdopodobniej nie będzie mogło do tego dojść ze względu na przedawnienie - dodał.

Bortniczuk na konferencji zwrócił się z bezpośrednim apelem do Skrzypczyńskiego, "żeby swoją działalność w Polskim Związku Tenisowym do czasu wyjaśnienia tej sprawy zawiesił na tyle skutecznie, aby nie brał udziału w pracach tego związku". - A już absolutnie nie wyobrażam sobie, żeby miał wpływ na pracę tego zespołu, który jest w ramach związku powołany i ma na celu wyjaśnienie tej sprawy - powiedział. Minister przekonywał, że sam nie może zawiesić lub odwołać Skrzypczyńskiego.

Bortniczuk zwrócił się z apelem do Skrzypczyńskiego
Bortniczuk zwrócił się z apelem do SkrzypczyńskiegoTVN24

Rezygnacja Skrzypczyńskiego

Niedługo po konferencji ministra PZT poinformował, że Skrzypczyński zrezygnował z funkcji członka zarządu PZT.

"W celu rozwiania wszelkich wątpliwości oświadczamy, że Pan Mirosław Skrzypczyński nie pełni jakichkolwiek funkcji także w innych organach Związku (np. Komisja Rewizyjna, inne komisje, kolegia czy grupy robocze)" - napisano w oświadczeniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Mirosław Skrzypczyński zrezygnował z funkcji członka zarządu Polskiego Związku Tenisowego

Kotula: spóźniona reakcja ministra

Konferencję Bortniczuka komentowała w Sejmie posłanka Katarzyna Kotula. Oceniła, że reakcja ministra jest "spóźniona". - Od pierwszych doniesień Onetu minął już miesiąc. Od mojej sprawy, ujawnienia się pod imieniem i nazwiskiem, minęło osiem dni - zauważyła.

- Jeszcze bardziej rozczarowujące jest to, co pan minister dzisiaj mówi. Nie będę komentować personalnych wycieczek, ale chcę powiedzieć, że nie oczekuję prywatntych SMS-ów, tylko publicznego działania - zaznaczyła. - Nie wiem, czy pan minister nie wie, czy nie chce wiedzieć, ale myślę, że warto przypomnieć obowiązującą ustawę o sporcie z 25 czerwca 2010 roku - dodała, powołując się na jej artykuł 23.

1. Sąd na wniosek ministra właściwego do spraw kultury fizycznej może, w drodze postanowienia: 1) zawiesić w czynnościach władze polskiego związku sportowego; 2) rozwiązać polski związek sportowy, jeżeli jego działalność wykazuje rażące lub uporczywe naruszanie prawa albo postanowień statutu i nie ma warunków do przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem. (...)

- Pan minister nie chciał od początku działać w tej sprawie i także dzisiaj próbuje zamieść tę sprawę pod dywan - podsumowała.

Kotula o konferencji ministra sportu w sprawie Skrzypczyńskiego
Kotula o konferencji ministra sportu w sprawie Skrzypczyńskiego

Autor:akw/kab

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości