Tusk o wysłaniu samolotu na Bliski Wschód

TUSK KTO NIE MUSI, NIECH NIE LECI
Tusk o wysłaniu samolotu na Bliski Wschód
Źródło: TVN24
Premier Donald Tusk przekazał na spotkaniu zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie, że w ciągu kilkunastu godzin w Omanie ma wylądować samolot wysłany po Polaków wymagających pomocy medycznej. Dodał, że jeśli pozostaną wolne miejsca, możliwa będzie także ewakuacja innych obywateli.

W siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych zebrał się o godzinie 11 zespół koordynacyjny w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Na początku spotkania głos zabrał premier Donald Tusk. - Rozumiem, że decyzja o wysłaniu transportu lotniczego z tym priorytetem - ludzie potrzebujący ze względu na stan zdrowia - jest już w realizacji i że w ciągu kilkunastu godzin samolot z tym medycznym priorytetem powinien w Omanie (…) wylądować - powiedział szef rządu.

Dodał, że oczekuje na to między innymi poważnie chora Polka, która tego transportu potrzebuje.

Premier zaapelował także o elastyczność w sprawie transportu Polaków. - Ja wiem, że nie muszę tego mówić, ale chciałbym, żeby to też wiedziała opinia publiczna. Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, ewakuujemy każdego, kto będzie potrzebował, w ramach możliwości - podkreślił.

Szef rządu podziękował za współpracę służbom cywilnym i wojskowym zaangażowanym w organizację ewakuacji.

O tym, że przed południem ma obradować specjalny zespół w sprawie ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu i tym, że prawdopodobnie zostanie zorganizowany przynajmniej jeden lot ewakuacyjny dla najbardziej potrzebujących osób informowali w "Podcaście politycznym" w TVN24+ Arleta Zalewska i Konrad Piasecki.

ZOBACZ: Co się teraz dzieje w Iranie i w regionie? Piszemy o tym w naszej relacji na żywo

Tusk: kto nie musi, niech nie leci na Bliski Wschód

Premier odniósł się do informacji, którą - jak zaznaczył - przekazał mu wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, że ciągle dość duże grupy osób decydują się na wylot turystyczny do państw Bliskiego Wschodu. Zaznaczył, że polski rząd nie może nikomu zakazać lotu do państw objętych konfliktem lub nim zagrożonych. - Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś nie musi tam lecieć, to niech tam nie leci - powiedział.

Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, że to może wiązać się z konsekwencjami finansowymi. - Warto jednak mieć świadomość, że ten kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci. Lista (tych) państw jest znana - oświadczył szef rządu.

Tusk mówiąc o sprawie przygotowania placówek dyplomatycznych zaznaczył, że pojawiają się głosy, że skoro rząd wiedział, że "będzie wojna", to powinno wszystko być przygotowane "pod klucz" już od soboty lub niedzieli. - Dedykuję tym wszystkim informację bezpośrednio z Waszyngtonu, gdzie wszyscy, którzy naprawdę wiedzieli, kiedy i co się zacznie, też nie są przygotowani do ewakuacji na dużą skalę - powiedział.

Tusk z apelem

Tusk zwrócił się z apelem do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie. Dodał, że o taki apel zwróciły się do niego osoby zaangażowane w pomoc ewakuacyjną, a realizacja tej prośby "bardzo ułatwi działanie".

- Ci wszyscy, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, na przykład w hotelach w Dubaju i nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają w tej chwili precyzyjnej informacji, gdzie mieliby się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym, jeśli to jest możliwe - mówił premier.

- Mamy informację od wielu ludzi tam na miejscu, że tu sytuacja nie jest zła, i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi będącymi tam, także naszymi Polakami - dodał.

Donald Tusk na spotkaniu zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie
Donald Tusk na spotkaniu zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie
Źródło: TVN24

Klimczak: będzie lot na Sri Lankę i na Malediwy po polskich obywateli

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że na czwartek zaplanowano lot największym dostępnym samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT na Sri Lankę, skąd maszyna poleci dalej na Malediwy po polskich obywateli. - W ramach lotnictwa cywilnego nasz narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT, wspiera małe biura podróży, te o najmniejszym potencjale w sprowadzaniu polskich obywateli do naszego kraju. Na jutro zaplanowaliśmy lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy i zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli - zapowiedział.

Minister przypomniał też, że w poniedziałek sprowadzono polskich obywateli, którzy przebywali turystycznie w Izraelu i przemieścili się do Kairu. Zaznaczył, że LOT utrzymuje regularne połączenia z tym miastem cztery razy w tygodniu.

- Jeżeli będzie taka potrzeba, pojawią się kolejni Polacy, którzy będą potrzebowali przetransportować się z tamtego miasta, z tamtego państwa, to także będzie wspierał ich polski narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT - zadeklarował Klimczak.

Dodał, że w miejscach przesiadkowych, m.in. w Indiach, zadysponowano większe samoloty, aby umożliwić powrót większej liczbie pasażerów próbujących dotrzeć do Polski.

Sikorski o samolotach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich

Sikorski przekazał, że najwięcej polskich obywateli przebywających aktualnie w regionie Bliskiego Wschodu znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. - Emiraty planują w najbliższych dniach wylot około stu samolotów swoimi liniami i zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy - powiedział szef MSZ.

W kontekście zapowiedzianego lotu do Omanu po Polaków wymagających pomocy medycznej przekazał, że "mamy zgromadzonych na tę minutę 57 osób, z których 55 jeszcze przebywa w Emiratach, a dwie już są w Omanie".

Poinformował również, że kończy się ewakuacja polskich obywateli z Izraela i Jordanii. - Z obu tych krajów po dobre kilkaset osób zostało wywiezione drogą lądową z pomocą naszych konsulów w jedynym przejściu granicznym w Aqaba [w Jordanii - red.] do Egiptu. Lotniska w Egipcie są otwarte - powiedział Sikorski.

Kosiniak-Kamysz: polscy żołnierze służą pomocą

Wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, przekazał, że "wszystkie polskie kontyngenty wojskowe, ponad 400 żołnierzy (...), działają cały czas w stanie najwyższych klauzul bezpieczeństwa, najwyższych poziomów bezpieczeństwa, z ograniczeniem wykonywania swoich misji mandatowych". Wymienił, że chodzi o polskie kontyngenty w Turcji oraz w Iraku i Jordanii, a także w Libanie w ramach misji ONZ na granicy z Izraelem.

Szef MON podkreślił, że żołnierze, dowódcy i polscy przedstawiciele wojskowi "służą pomocą tam na miejscu, w tych krajach, w których są i (...) jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich wsparcia oraz zaangażowania, to będzie to wsparcie udzielane".

Z kolei, jeśli chodzi o wsparcie transportowe to - jak zaznaczył szef MON - ono także jest planowane, ale będzie podejmowane dopiero, gdy "możliwości startu i lądowania będą na tyle bezpieczne, aby cała operacja mogła się odbyć". - Żeby nie doszło do sytuacji, w której nasze samoloty dolecą, ale nie będą mogły wrócić - powiedział Kosiniak-Kamysz.

OGLĄDAJ: Prezydent z Glapińskim: Polskę stać na to, aby wprowadzić polski SAFE 0 procent
04 1715 nawrocki 1-0018

Prezydent z Glapińskim: Polskę stać na to, aby wprowadzić polski SAFE 0 procent
NA ŻYWO

04 1715 nawrocki 1-0018
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Justyna Sochacka/ft

Czytaj także: