TVN24 | Polska

Nagranie z zatrzymanym opozycjonistą. "To nie są jego słowa, to nie jest jego sposób mówienia"

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
mjz,
akw/kg,
mtom
Źródło:
TVN24, Reuters, PAP, BBC

Białoruskie MSW oświadczyło, że zatrzymany w niedzielę Raman Pratasiewicz przebywa w areszcie i nie skarży się na stan zdrowia. W sieci pojawiło się krótkie nagranie z oświadczeniem blogera. Ojciec Ramana kwestionuje jego prawdziwość i mówi o wymuszeniu.

Aktywista Raman Pratasiewicz został zatrzymany w niedzielę na lotnisku w Mińsku po awaryjnym lądowaniu samolotu Ryanair.

"Według matki Ramana Pratasiewicza jest w szpitalu w stanie krytycznym – ma problemy z sercem" – napisał w poniedziałek na Twitterze Tadeusz Giczan z internetowego kanału Nexta.tv. Natalla Pratasiewicz powiedziała, że jej syn w istocie cierpi na problemy z sercem, przez co informacja ta wydawała jej się prawdopodobna.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Raman Pratasiewicz Artur Widak/NurPhoto via Getty Images

Białoruskie MSW: Pratasiewicz nie skarżył się na stan zdrowia

Białoruski resort spraw wewnętrznych, którego cytuje Agencja Reutera, oświadczył w poniedziałek wieczorem, że Pratasiewicz przebywa w mińskim areszcie śledczym nr 1. Jako nieprawdę określono informację o krytycznym stanie jego zdrowia.

Podano, że aktywista na nic się nie uskarżał.

Liubakowa: był zmuszony do przyznania się

Białoruska dziennikarka Hanna Liubakowa przed godziną 21 (czasu polskiego) zamieściła na Twitterze półminutowe nagranie, na którym widać Pratasiewicza. Napisała, że wideo zamieściły "prorządowe kanały". Dodała, iż bloger "był zmuszony powiedzieć, że przyznaje się, że planował zamieszki".

Pratasiewicz na nagraniu mówi, że znajduje się w mińskim areszcie nr 1 i nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, a pracownicy traktują go dobrze i "zgodnie z przepisami". - Współpracuję ze śledztwem i składam zeznania, przyznając się do organizowania zamieszek w mieście Mińsku – oświadcza.

W internecie pojawiły się komentarze, że Pratasiewicz "jest zakładnikiem". Białoruskie władze często publikują nagrania, na których aresztowane osoby "przyznają się do winy", kajają się i wyznają, że zrozumiały swoje błędy.

Ojciec blogera: jesteśmy naprawdę zszokowani i zdenerwowani

Ojciec Ramana Dzmitry Pratasiewicz w rozmowie z dziennikarką BBC przyznał, że "bardzo obawia się" tego, jak jego syn będzie traktowany przez białoruskie władze. - Mamy nadzieję, że on sobie poradzi. Boimy się nawet o tym myśleć, ale możliwe jest, że mógłby być bity i torturowany. Naprawdę się tego boimy – powiedział. - Jesteśmy naprawdę zszokowani i zdenerwowani – zaznaczył.

Zdaniem Pratasiewicza "takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w dwudziestym pierwszym wieku w sercu Europy". - Mamy nadzieję, że cała społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, wywrze na (białoruskie) władze bezprecedensową presję – przekazał. Dodał, że ma nadzieję, iż ta presja "zadziała", a białoruskie władze "zdadzą sobie sprawę, że popełniły naprawdę duży błąd".

Mój syn nie może przyznać się do organizowania masowych protestów, bo tego po prostu nie robił. Jest mało prawdopodobne, żeby poszedł na jakikolwiek układ z prokuratorami. Myślę, że po prostu został zmuszony do tego nagrania 

W innym nagraniu ojciec Ramana Pratasiewicza ocenił, że jego syn został "zmuszony do wygłoszenia tego oświadczenia". - To nie są jego słowa, to nie jest jego sposób mówienia. Zachowuje się bardzo powściągliwie i widać, że jest zdenerwowany - ocenił.

Dmitri Pratasiewicz sugerował, że Raman ma złamany nos, ponieważ zauważył zmianę jego kształtu. - Na twarzy ma bardzo dużo pudru. I to nie jest jego paczka papierosów na stole, bo on ich nie pali - zauważył. - Mój syn nie może przyznać się do organizowania masowych protestów, bo tego po prostu nie robił. Jest mało prawdopodobne, żeby poszedł na jakikolwiek układ z prokuratorami. Myślę, że po prostu został zmuszony do tego nagrania - oświadczył.

Wiceszef MSZ: kolejny dowód na bestialskie praktyki tego reżimu

Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński we wtorek w Programie 1 Polskiego Radia przyznał, że w mediach pojawiały się sprzeczne informacje na temat zdrowia białoruskiego dziennikarza. Oświadczył, że MSZ od razu zaczął weryfikować te informacje. - Nawiązaliśmy też bezpośredni kontakt z rodzicami pana Romana Pratasiewicza i z informacji, które oni nam przekazali, oni sami nie wiedzą do końca, jaka jest sytuacja - opisał Jabłoński.

- To jest bardzo niepokojące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że białoruscy opozycjoniści w niewyjaśnionych okolicznościach umierają też w więzieniach – mówił wcześniej Jabłoński w poniedziałkowym wydaniu "Faktów po Faktach" w TVN24. - Dostaliśmy sygnał od strony matki pana Ramana Pratasiewicza, że sytuacja zdrowotna jest bardzo poważna. Tyle mogę na ten temat powiedzieć – dodał wiceszef MSZ.

We wtorek Jabłoński dodał, że jego resort weryfikuje nagranie wypowiedzi Pratasiewicza z prorządowej telewizji i to kiedy dokładnie zostało ono sporządzone. - Widać wyraźnie na tym nagraniu, jak spojrzy się na to, jak pan Pratasiewicz wygląda, że był poddawany przemocy. Widać ślady pobicia, widać, że sposób, w jaki mówi, sygnalizuje, że jest poddawany działaniom sprzecznym z prawami człowieka - wymienił. - To kolejny dowód na bestialskie praktyki tego reżimu - ocenił wiceszef MSZ.

Jabłoński zauważył, że "o ile możemy dziś z lekką ulgą stwierdzić, że najprawdopodobniej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, tak jak mówiły te pierwsze informacje, to ta sytuacja, w której on jest bezprawnie przetrzymywany w więzieniu cały czas jest sytuacją absolutnie nieakceptowalną".

Jabłoński: Pratasiewicz wygląda, że był poddawany przemocyProgram 1 Polskiego Radia

Samolot zmuszony do lądowania w Mińsku

Samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna został w niedzielę zmuszony do lądowania w Mińsku po informacji o bombie na pokładzie. Linie Ryanair poinformowały, że polecenie lądowania otrzymały od kontrolerów lotów na białoruskim lotnisku. Do samolotu poderwano myśliwiec białoruskich sił zbrojnych.

Informacja o bombie po sprawdzeniu samolotu nie potwierdziła się. Po wylądowaniu w Mińsku białoruska milicja zatrzymała znajdującego się na pokładzie opozycyjnego dziennikarza i blogera Ramana Pratasiewicza. Władze Białorusi poszukiwały go listem gończym.

Działania Białorusi potępiły rządy wielu państw, zarzucając jej władzom złamanie prawa międzynarodowego, piractwo, "terroryzm państwowy" i "porwanie samolotu".

Autor:mjz, akw/kg, mtom

Źródło: TVN24, Reuters, PAP, BBC

Źródło zdjęcia głównego: Artur Widak/NurPhoto via Getty Images