"Financial Times", powołując się na trzy osoby zaznajomione ze sprawą, podał, że przedstawiciele władz amerykańskich są otwarci na to, by rozmieścić bombowce zdolne do przenoszenia broni jądrowej w kolejnych krajach Europy.
Jak zaznacza gazeta, rozmowy mają charakter ściśle poufny i mogą nie doprowadzić do żadnych zmian. Toczą się w kontekście obaw związanych z działaniami prezydenta USA Donalda Trumpa "mającymi na celu wycofanie wojsk amerykańskich i kluczowych systemów uzbrojenia" z Europy.
"Potencjalnie pozwoliłoby to większej liczbie krajów na przyjęcie samolotów o podwójnym przeznaczeniu (DCA), które są w stanie przeprowadzać ataki nuklearne" - napisał "Financial Times". Dwa z cytowanych źródeł przekazały, że państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska i niektóre kraje bałtyckie, wyraziły zainteresowanie. Największe wykazać mieli sojusznicy położeni najbliżej Rosji.
>>> Zobacz też: USA szykują się na wielką wojnę. Co to oznacza dla Europy
Program wspólnego wykorzystania broni jądrowej NATO
"FT" przypomniał, że polskie władze deklarowały chęć przyjęcia amerykańskiej broni jądrowej. Były prezydent Andrzej Duda wezwał Stany Zjednoczone do rozszerzenia inicjatywy DCA o Polskę, zaś Donald Tusk poinformował, że Warszawa jest zainteresowana nową inicjatywą Francji.
"Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować" - przekazał w marcu Tusk.
Program wspólnego wykorzystania broni atomowej NATO obejmuje obecnie Belgię, Niemcy, Włochy, Holandię, Turcję i Wielką Brytanię. Te kraje mają zgodę na przyjęcie samolotów DCA oraz bomb, ale Waszyngton zachowuje wyłączne prawo do ich użycia.