We wtorek dziennikarz i aktywista Andrzej Poczobut został uwolniony z białoruskiego więzienia i wrócił do Polski. Spędził w nim ponad pięć lat. Poczobut został skazany przez reżim Aleksandra Łukaszenki na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome "wzniecanie, podżeganie do nienawiści" i "wzywanie do działań na szkodę Białorusi".
Powrót Poczobuta do Polski komentował we wtorek po południu premier Donald Tusk. - Ta historia była długa i miała wiele zwrotów akcji. Bardzo trudno było liczyć tutaj na rzetelność i solidność ze strony białoruskiej - powiedział. Jak dodał, "wystarczy wspomnieć, że przy jednej z ostatnich prób doprowadzenia do wymiany, w ostatniej chwili, 24 godziny przed wymianą Białorusini zmienili zdanie".
Tusk o szczegółach wymiany więźniów
Andrzej Poczobut wrócił do Polski w ramach wymiany więźniów z Białorusią, pięciu na pięciu. Jak mówił premier, byli to "ważni z punktu widzenia Białorusi, Rosji i Kazachstanu zatrzymani w Polsce ich obywatele". - Ta wymiana nie mogłaby dojść do skutku, gdyby nasze służby nie zatrzymały w odpowiednim momencie tych obywateli państw trzecich - podkreślił Tusk.
- Chciałbym przede wszystkim podkreślić absolutnie kluczową rolę naszych służb, przede wszystkim Agencji Wywiadu i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i niezwykle kluczową, naprawdę bardzo ważną rolę osobistą ministra Tomasza Siemoniaka, który od kilkunastu miesięcy poświęcił bardzo dużo i wysiłków, i starań, i pomysłów, i kreatywności, żeby do tego szczęśliwego finału doszło - powiedział Tusk.
Jak dodał, "słowa uznania należą się także naszym rumuńskim i mołdawskim przyjaciołom, bo dzięki ich decyzjom możliwe było skomponowanie tej piątki do wymiany".
Premier przekazał również, że w ramach wymiany Polsce, oprócz Andrzeja Poczobuta, został przekazany duchowny Grzegorz Gaweł oraz jeden z obywateli białoruskich, którzy współpracowali z polskimi służbami. Dodał, że na prośbę tej osoby nie poda jej nazwiska.
Tusk dziękuje Amerykanom i prezydentowi Nawrockiemu
Premier podkreślił kluczową rolę Stanów Zjednoczonych, a także wkład prezydenta Karola Nawrockiego. - Tutaj wsparcie Amerykanów, nasza współpraca z amerykańskimi służbami, aktywne działanie specjalnego wysłannika do spraw Białorusi, którego prezydent Trump desygnował do tej roli, to wszystko umożliwiło sfinalizowanie tego trudnego procesu - powiedział.
- Słyszę też o zaangażowaniu prezydenta i jego ludzi w przypominaniu naszym amerykańskim przyjaciołom o tej potrzebie. Też za to bardzo dziękuję i mam nadzieję, że nikt nie będzie w naszym kraju kwestionował roli tych czy innych osób - dodał.
- Byliśmy parę razy blisko finału, a później druga strona zawodziła albo celowo wycofywała się w ostatniej chwili z tego przedsięwzięcia - podkreślił premier. - Tym razem współpraca sojusznicza, determinacja naszych służb i dyplomatów i bardzo solidne wsparcie ze strony Waszyngtonu doprowadziło do tego szczęśliwego finału - podsumował premier.
"Psychicznie jest w świetnej formie"
Premier mówił również o momencie powrotu Poczobuta do ojczyzny. - Było tam paru naprawdę twardych facetów i wszyscy mieli łzy w oczach. Ja byłem bardzo poruszony. Już o tym informowałem, tymi pierwszymi słowami Andrzeja Poczobuta, kiedy go uściskałem, to on pytał wprost (…): "Będę mógł wrócić, jak będę chciał?" - relacjonował premier.
- Ja mówię: "Od dzisiaj jesteś w pełni wolnym człowiekiem. Ty będziesz decydował o swojej przyszłości. Także od nas masz pełną pomoc. Wszystko, co tylko będzie ci potrzebne, ale każdą twoją decyzję uszanujemy" - powiedział Tusk.
Jak zapowiedział, Poczobut "jest bardzo wyniszczony więzieniem fizycznie", ale psychicznie jest "w świetnej formie". - Będzie mógł liczyć na pomoc państwa polskiego, niezależnie od tego, jakie decyzje w przyszłości podejmie - podkreślił premier.
Dodał, że Poczobut jest człowiekiem bardzo zdeterminowanym, który "najwyraźniej nie ma zamiaru odpuścić tej sprawy, dla której poświęcił tyle lat wolności i właściwie całe swoje życie"
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak