|

Nie znali, nie wiedzieli... A jednak do Zondacrypto lgnęli

Kral, politycy i pieniądze. Tak powstawała sieć kontaktów wokół Zondacrypto
Kral, politycy i pieniądze. Tak powstawała sieć kontaktów wokół Zondacrypto
Źródło zdj. gł.: TVN24/Antonina Długosińska
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przemysław Kral chciał budować sieć wpływów - a niektórzy politycy coś na tym skorzystać. On miał pieniądze - oni różne interesy i potrzeby. Dziś wolą o tym nie pamiętać, niektórzy nawet się tej wiedzy wypierają. Fakty obnażają jednak "wysoki stopień hipokryzji". Artykuł dostępny w subskrypcji

To, co się teraz dzieje wokół afery Zondacrypto, znawcy marketingu postrzegają jak odwróconą grę w kata i ofiarę. Czyli trzeba zamienić role: tych, którzy robili źle, przemienić w ofiary. O tym, kto naprawdę będzie ofiarą, a kto okaże się "katem", rozstrzygną sądy, a politycznie i społecznie - opinia publiczna. Politycy prawicy robią teraz wszystko, by ta ostatnia już przyjęła ich wersję odwróconej rzeczywistości.

Afera Zondacrypto nabrała rozpędu w ostatnich dniach po tym, gdy 24 sierpnia Michał Fuja z "Superwizjera" TVN24 i Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski opisali, jak to prezes PKOl Radosław Piesiewicz przyjął od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek wart 40 tysięcy euro. Dwa dni później ci sami dziennikarze ujawnili, że z prezesem upadłej giełdy kryptowalut spotkał się poseł PiS Michał Moskal - pojechał do niego na Ibizę. Na światło dzienne zaczęły wychodzić kolejne fakty.

Aktualnie czytasz: Nie znali, nie wiedzieli... A jednak do Zondacrypto lgnęli
Pozostało 95% artykułu
Czytaj także: