Czarzasty ironicznie o prezydenckim "lex szarlatan". "Na Babią Górę"

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty: "tu po raz pierwszy będę złośliwy"
Źródło zdj. gł.: PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prezydencki projekt ustawy, mającej być odpowiedzią na zablokowaną przez niego ustawę "lex szarlatan", jest w konsultacjach - poinformował marszałek Sejmu. Propozycja Karola Nawrockiego spotkała się z krytyką ekspertów i lekarzy. Według nich nie chroni pacjentów przed oszustwem, tylko zakłada karanie szarlatanów po fakcie.

Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu poinformował, że dziewięć projektów ustaw zgłoszonych przez prezydenta Karola Nawrockiego jest na etapie prac w komisjach; a trzy projekty to "buble prawne nieskierowane pod obrady". Jak dodał, dwa projekty prezydenckie, które są w opiniowaniu i konsultacjach to projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, a także tzw. "prezydencki projekt lex szarlatan".

"Tam czarownice w takich sprawach czasami się wypowiadają"

Marszałek Sejmu, nawiązując do tego ostatniego prezydenckiego projektu, podkreślił, że "tu po raz pierwszy będzie złośliwy, bo powinien być złośliwy w tej sprawie".

- Będziemy konsultowali [ten projekt - red.] zgodnie z tym, co robiła pana kancelaria do tej pory, pewnie z panem Jerzym Ziębą - zaznaczył. - Zastanawiam się, to jest moja osobista inicjatywa, czy nie skierować tego projektu na Babią Górę, gdyż tam czarownice w takich sprawach jak zdrowie czasami się wypowiadają - ironizował.

Jerzy Zięba to propagator medycyny niekonwencjonalnej, który został oskarżony o sprzedaż produktów leczniczych bez pozwolenia. Przed warszawskim sądem toczy się proces w jego sprawie.

Przypomnijmy, prezydent Karol Nawrocki pod koniec sierpnia skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (RPP), tzw. lex szarlatan. Skierowanie ustawy do TK oznacza, że przepisy, które według rządu miały pomóc w walce z pseudomedycznymi praktykami, nie będą obowiązywały, dopóki Trybunał nie wypowie się na temat jej zgodności z Konstytucją.

Na początku sierpnia "Newsweek" podał, że w Kancelarii Prezydenta odbyło się spotkanie z Jerzym Ziębą i Adamem Kanią - przedstawicielami środowisk sprzeciwiających się nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Według tygodnika przekazali oni petycję z podpisami pod apelem o jej zawetowanie. - To spotkanie było błędem. Nie wpłynęło w żaden sposób na decyzje pana prezydenta - zapewniał potem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Co zawiera prezydencka odpowiedź na "lex szarlatan"?

Po decyzji o zablokowaniu rządowej ustawy mającej dać RPP narzędzia do walki z pseudomedycyną szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował, że Karol Nawrocki złożył do Sejmu projekt nowelizacji ustawy, "żeby ścigać i karać szarlatanów". Dodał, że podstawowym celem regulacji jest wzmocnienie prawnokarnej ochrony życia i zdrowia pacjentów.

O tym projekcie pisaliśmy w tvn24.pl, po tym, jak jego główne założenia przedstawili na konferencji prasowej rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, wraz z doradcą Karola Nawrockiego ds. ochrony zdrowia prof. Piotrem Czauderną. Prezydencki projekt obejmuje obszary, wśród których rzecznik wymienił m.in. "gwarancję wolności debaty naukowej i swobód obywatelskich". Zaznaczył, że projekt wyklucza penalizację samych poglądów, ma natomiast obejmować nowelizację prawa karnego.

- Prezydent proponuje wprowadzenie nowego typu przestępstwa: nakłaniania do niebezpiecznych decyzji zdrowotnych - poinformował Leśkiewicz.

Jeśli wskutek tych działań doszłoby do śmierci pacjenta, kara miałaby sięgać 15 lat pozbawienia wolności. Prezydenki projekt przewiduje rozszerzenie kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta o udział w postępowaniach karnych dotyczących opisanego wcześniej nowego typu czynu zabronionego.

"Uprawnienie Rzecznika ma charakter fakultatywny i będzie wykonywane na jego wniosek. Pozwoli to na koncentrowanie aktywności Rzecznika na sprawach szczególnie istotnych z punktu widzenia ochrony praw pacjentów" - czytamy.

Eksperci rozczarowani, NIL ostrożny

Decyzja prezydenta w sprawie rządowej ustawy "lex szarlatan" i jego późniejsza propozycja wywołały falę krytyki, szczególnie w gronie lekarzy.

- Przyjmujemy decyzję prezydenta z rozczarowaniem. Odnotowujemy jednak fakt, że problem szarlatanerii i pseudomedycyny został uznany za wymagający pilnej i zdecydowanej reakcji państwa. To ważny sygnał - napisał w komunikacie Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL) w Warszawie jej prezes, dr n. med. Artur Drobniak. Zaznaczył, że "z punktu widzenia lekarzy i samorządu lekarskiego najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjentów". "Nie może być przyzwolenia na sytuacje, w których osoby posługujące się pseudonauką wprowadzają pacjentów w błąd, odciągają ich od właściwego leczenia albo oferują niesprawdzone metody jako alternatywę dla medycyny opartej na dowodach naukowych" - dodał.

"Prezydent miał do tego prawo. Konstytucja daje mu taką możliwość" - zauważyła we wpisie w mediach społecznościowych prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, immunolog z Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie. Wyjaśnia w nim, co decyzja o zablokowaniu rządowej ustawy oznacza w praktyce.

"Po pierwsze, ustawa nie wchodzi w życie. Nie obowiązuje i nie wiadomo, kiedy zacznie. Trybunał nie ma terminu, w którym musi taką sprawę rozpatrzyć. (...)" - zauważyła, odnosząc się dalej również do prezydenckiej kontrpropozycji.

"Zmiany w kodeksie karnym nie zastąpią tej ustawy. Prawo karne wchodzi do akcji po fakcie, gdy krzywda już się stała, i wymaga długiego procesu. Sens 'lex szarlatan' był inny. Chodziło o to, żeby móc zatrzymać oszusta wcześniej, zanim chory odstawi chemioterapię" - konkludowała.

Jednocześnie Naczelna Rada Lekarska zajęła ostrożne stanowisko. "Przedstawiony przez Prezydenta RP wychodzi naprzeciw temu oczekiwaniu, niemniej jednak samorząd lekarski oczekuje dalszej rzeczowej dyskusji nad zakresem projektu, która powinna być prowadzona z udziałem środowisk naukowych i medycznych. Należy także zauważyć, że realne wdrożenie rozwiązań przewidzianych w projekcie ustawy zależeć będzie od sprawności działania prokuratury w tego rodzaju sprawach" - zauważył samorząd lekarski. NIL zwrócił też uwagę, że "w praktyce bardzo trudne będzie wyznaczenie granicy między (niepodlegającym karze) wyrażeniem negatywnych opinii o postępowaniu leczniczym lub diagnostycznym, a (podlegającym karalności) nakłanianiem do niepodjęcia postępowania leczniczego". 

A co dalej z zablokowanym przez prezydenta rządowym projektem? Jak ustaliliśmy, w tym tygodniu ma dojść do spotkania szefowej resortu zdrowia z Rzecznikiem Praw Pacjenta, po którym będzie wiadomo, czy i jak będzie zmieniana ustawa "lex szarlatan". Na wyniki tych ustaleń czekają posłowie zasiadający w sejmowej komisji zdrowia.

OGLĄDAJ: "Polityk PiS-u kpił z mojego stanu zdrowia. Poszłam do Kaczyńskiego. Mam z nim spokój"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: