Mam nadzieję, że tym razem wszyscy doceniają, że od wielu tygodni apelowaliśmy, aby nie udawać się na Bliski Wschód - stwierdził Radosław Sikorski w "Faktach po Faktach" w TVN24, odnośnie ataku Izraela i USA na Iran. Minister spraw zagranicznych powiedział, że Polska "miała pewną wiedzę uprzedzającą o ataku", ale o jej szczegółach nie może mówić. Wicepremier wskazał, że "uderzenia poszły na infrastrukturę dowódczą i państwową, ale także na fabryki rakiet, centra produkcji broni atomowej". - Prezydent USA nakreślił ambitne cele tej operacji - dodał. Gość programu pytany był również o swoje słówa z exposé o tym, że "Polska będzie lokalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami". - Mam wrażenie, że prawa strona rywalizacji politycznej w Polsce myśli, że im bardziej oni będą kochać przywódcę USA, to tym większe jest prawdopodobieństwo, że on będzie lokalny wobec naszej części Europy, a to nie zawsze tak działa - tłumaczył Sikorski. Według niego nie można popełnić błędu wyobrażania sobie, "że tylko dlatego, że USA są dla nas strategicznym sojusznikiem, to działa to w drugą stronę". - Nie wolno nam sobie wyobrażać, że interesy globalnego mocarstwa są tożsame z krajem średniej wielkości na dorobku w centrum Europy - mówił szef MSZ.