26 marca, Warszawa - baraż z Albanią. Pięć dni później, w razie wygranej, wyjazdowe spotkanie ze zwycięzcą pary Ukraina - Szwecja. Przepustkę do mundialu dadzą tylko te dwa triumfy, innej drogi nie.
Na zgrupowanie selekcjoner Jan Urban powołał 25 wybrańców, w tym zaledwie 17-letniego, zachwycającego w barwach FC Porto Oskara Pietuszewskiego, mającego szansę na debiut w dorosłej reprezentacji. Zwycięzca "polskiej" ścieżki barażowej trafi do grupy F mistrzostw, gdzie jego rywalami będą Holandia, Japonia i Tunezja.
Rafał Kazimierczak: O co tak naprawdę zagramy z Albanią? Bo zwykły mecz to nie będzie?
Zbigniew Boniek: Nie, zwykły na pewno nie. Ten mecz wykreuje atmosferę wokół polskiej kadry, wokół PZPN-u, wokół polskiej piłki. Zwycięzca dostanie wiatru w żagle. A przegrany? O tym wolę nie myśleć, bo przegrana może być szalenie niebezpieczna, może spowodować jakieś drastyczne decyzje. Mamy dużo i młodych zawodników, i zawodników doświadczonych, to dobra mieszanka, ma kto walczyć.
Robert Lewandowski mówi, że ten mecz jest jak finał, miejsca na błędy już nie ma. Jan Urban twierdzi, że to najważniejszy mecz jego trenerskiej kariery.
Absolutnie się zgadzam, i z Robertem, i z Jankiem, tak, ten mecz jest aż tak ważny.
Wobec tego presja tylko rośnie.
I bardzo dobrze, presja jest w sporcie absolutnie normalna. Poza tym pamiętajmy, że pod presją będą nie tylko nasi, Albańczycy też śnią o mistrzostwach świata. Presja - dla mnie to zawsze coś, co koncentrację tylko zwiększa, przynajmniej powinno zwiększać. Dodaje, nie zabiera, działa mobilizująco. Tu jestem o piłkarzy spokojny.
Przypomnę eliminacje Euro 2024, Albania naszą grupę wtedy wygrała, w Warszawie było 1:0 dla Polski, w Tiranie 2:0 dla Albanii. Wiem, selekcjonerem był Fernando Santos, o tym nie rozmawiajmy, łatwo jednak nie było.
Bo oni nie są łatwi do ogrania. To drużyna, która nie strzela za dużo goli, to drużyna, która dobrze się broni. Wygodna nie jest, natomiast - no właśnie, my jesteśmy lepsi, mamy lepszych piłkarzy, bukmacherzy to nas typują na zwycięzców. Jeżeli tego meczu nie wygramy, to znaczy, że mundial jest jednak nie dla nas. I wtedy trzeba się będzie zastanowić, co dalej. Ale, jak mówiłem, takiego scenariusza nie zakładam.
Urban zmienił tę drużynę na plus? Jest spokój? Jest wzajemny szacunek?
Ja bym powiedział, że w grach zespołowych najważniejszym czynnikiem jest normalność. A w tej drużynie wszystko jest normalne, wszystko jest przewidywalne, nie ma jakichś nie wiadomo skąd powołań, nie ma decyzji, po których padają pytania "jak to, dlaczego?". Jest spokój, co odzwierciedla też charakter Janka Urbana, który tyle lat mieszkał w Hiszpanii i ma już troszkę inną mentalność. Jest spokojny, widać i czuć, że tej drużynie może tylko pomóc.
Mówimy o meczu z Albanią. O tym ze Szwecją lub Ukrainą na razie mówić nie ma co?