Narodowy Fundusz Zdrowia chce zacisnąć pasa. Oznacza to między innymi, że jeśli szpitale będą wykonywać świadczenia ponad limitem, otrzymają zwrot kosztów od NFZ jedynie w wysokości 40 proc. Jakub Szulc, wiceprezes NFZ, mówił, że "nie zwiększa się tak liczba udzielanych świadczeń, jak ich koszty". Stąd te zmiany. - Nie jesteśmy w stanie nadążyć za tą dynamiką przyrostu kosztów - powiedział Szulc. Podkreślał też, że "w niektórych świadczeniach mamy do czynienia z sytuacją, w której zdecydowana większość osób, które wykonują te świadczenia, to są osoby zatrudnione na kontraktach cywilno-prawnych, najczęściej na procencie od wartości, którą płaci Narodowy Fundusz Zdrowia". - To jest absolutnie nie do udźwignięcia przez żaden szpital - podsumował planowane zmiany Waldemar Malinowski. Prezes Ogólnopolskiego Związku Szpitali Powiatowych mówił, że do związku należy 236 szpitali i "nikt tej propozycji nie akceptuje". - To się bezwzględnie odbije na pacjentach - powiedział Malinowski zapowiadając kolejne protesty.