|

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Karol Nawrocki, Sławomir Cenckiewicz i Adam Andruszkiewicz podczas spotkania z żołnierzami 24.12.2025 roku (efekt rozmycia nałożony przez tvn24.pl)
Karol Nawrocki, Sławomir Cenckiewicz i Adam Andruszkiewicz podczas spotkania z żołnierzami 24.12.2025 roku (efekt rozmycia nałożony przez tvn24.pl)
Źródło: Mikołaj Bujak/KPRP
Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?Artykuł dostępny w subskrypcji

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego 24 grudnia 2025 roku opublikowało w mediach społecznościowych zdjęcia ze spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z żołnierzami Wojska Polskiego i funkcjonariuszami Straży Granicznej pełniącymi służbę na wschodniej granicy. Fotografie niby niczym się nie różniły od tych, które widywaliśmy wcześniej przy tego typu okazjach - z różnymi politykami - jednak tym razem publikacja zdjęć wywołała ogromną dyskusję. A konkretnie: to, co na owych fotografiach można było dostrzec. Chodzi o fragmenty wojskowych map - według niektórych może to być rozpowszechnianie informacji potencjalnie zagrażających bezpieczeństwu państwa.

Zdjęcia z wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na wschodniej granicy BBN opublikował w Wigilię Bożego Narodzenia 2025 roku (zablurowanie: tvn24.pl)
Zdjęcia z wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na wschodniej granicy BBN opublikował w Wigilię Bożego Narodzenia 2025 roku (zablurowanie: tvn24.pl)
Źródło: x.com

Od razu zaznaczmy: posty ze zdjęciami oraz inne fotografie publikujemy w tym materiale z zablurowanymi częściami, co do których eksperci w rozmowach z nami sugerowali, że nie należałoby ich pokazywać. Mimo że zdajemy sobie sprawę z tego, iż w internecie - głównie w mediach społecznościowych - krążą one w pełni widoczne.

Jednak nie jest intencją tego tekstu pomaganie tym, którzy potrafią z publikowanych w sieci map czy zdjęć jednostek wojskowych odczytać wiele więcej niż przeciętny odbiorca takiego obrazu. Oraz znacznie więcej niż politycy puszący się na tle wojskowych. Bo że takie zdjęcia bywają źródłem informacji przydatnych - eksperci nie mają wątpliwości.

Czytaj także: