2500 złotych kary za pizzę. "Dla restauratorów to pułapka"

Dostawca pizzy (zdjęcie ilustracyjne)
Aleksandra Leo o podwyższeniu drugiego progu podatkowego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Błędnie nabity podatek od pizzy kosztował restauratora z Gdańska 2,5 tysiąca złotych. Taką karę nałożył urząd skarbowy po przeprowadzeniu zakupu testowego. - Dla przeciętnego przedsiębiorcy sytuacja, w której o wysokości podatku decyduje konkretny składnik pizzy, wydaje się po prostu absurdalna - mówi redakcji biznesowej tvn24.pl Ewa Flor, doradca podatkowy w Value Finance.

- Nie spodziewaliśmy się, że nasza "krewetkowa przygoda" wywoła aż taki szum w sieci, ale cieszymy się, że temat wyzwań, z którymi na co dzień mierzy się polska gastronomia, ujrzy światło dzienne - komentuje w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl Grzegorz Klein, właściciel pizzerii Sabroso w Gdańsku, na którą nałożono mandat.

- Błąd polegał na nieświadomym zastosowaniu błędnej stawki VAT. Pizza w Polsce co do zasady jest opodatkowana stawką 8 procent jako gotowy posiłek. Nie wiedzieliśmy jednak, że owoce morza (w tym krewetki) są w polskim prawie traktowane jako towar luksusowy i wymagają pełnej stawki 23 procent VAT, nawet jeśli stanowią jedynie dodatek do pizzy - tłumaczy.

Kontrola skarbowa miała znaleźć ten błąd, wykonując zamówienie testowe, czyli tzw. zakup kontrolowany. Mandat w wysokości 2500 zł został wystawiony przez urzędników z Urzędu Skarbowego w Sopocie za naruszenie przepisów karno-skarbowych poprzez zaniżenie stawki podatkowej.

- Ta sprawa bardzo dobrze pokazuje jeden z największych problemów polskiego systemu VAT, czyli skomplikowane i często kompletnie nieintuicyjne zasady opodatkowania w branży gastronomicznej - ocenia w rozmowie z tvn24.pl Ewa Flor, doradca podatkowy w firmie Value Finance.

"Uszczuplił budżet państwa o niecałe 6 zł"

- W opisywanej sytuacji mamy do czynienia z wykroczeniem skarbowym polegającym na zaniżeniu podatku należnego. Jest to typowe "narażenie należności publicznoprawnej na uszczuplenie", które w systemie karnoskarbowym - w zależności od kwoty uszczuplenia - klasyfikuje się jako wykroczenie lub przestępstwo skarbowe. W tym przypadku mamy do czynienia z wykroczeniem - tłumaczy redakcji biznesowej tvn24.pl Małgorzata Mazur, partner zarządzający w Value Finance.

Zgodnie z prawem za wykroczenie skarbowe urzędnik może wystawić mandat od jednej dziesiątej do pięciokrotności minimalnego wynagrodzenia, czyli od 480 do 24 tysięcy złotych. - Konkretna kwota zależy od indywidualnej oceny funkcjonariusza, który bierze pod uwagę zarówno wysokość uszczuplenia, jak i sytuację majątkową sprawcy - dodaje Mazur.

Przypisanie sprzedawanemu towarowi błędnej stawki podatku VAT oznacza wystawienie wadliwego paragonu, co zgodnie z Kodeksem karnym skarbowym podlega karze. - Z punktu widzenia Urzędu Skarbowego jest to uszczuplenie należności Skarbu Państwa - tłumaczy doradca podatkowy Mariusz Makowski.

- Gdyby to był pierwszy taki błąd restauratora, to można powiedzieć, że sprzedając jedną pizzę za 50 złotych brutto w stawce 8 procent, a nie 23 procent VAT, uszczuplił budżet państwa o niecałe 6 złotych. Przy takim uszczupleniu mandat 2500 złotych wydaje się rażąco surowy. W domyśle kontrolerzy przyjęli pewnie, że to nie pierwszy tego typu błąd restauracji i stąd mimo wszystko dość wysoki mandat - ocenia Makowski.

Innego zdania w sprawie wysokości kary jest Małgorzata Mazur z Value Finance. - Biorąc pod uwagę, że najniższy możliwy mandat wynosiłby około 480 złotych, opierając się na własnym doświadczeniu zawodowym, nałożona kara wpisuje się w typowy wymiar stosowany w podobnych przypadkach - komentuje.

Według właściciela pizzerii urzędnicy przeprowadzający kontrolę "byli kulturalni i wykonywali odgórne procedury". - Jednak jako przedsiębiorca czuję ogromny żal do samego systemu. Kwota 2500 złotych mandatu za zwykłą niewiedzę o tak szczegółowym przepisie przy cenie pizzy wynoszącej kilkadziesiąt złotych to dla małego, rodzinnego biznesu potężny cios - mówi Klein.

Absurdy systemu VAT w gastronomii

Zdaniem Mariusza Makowskiego różnica w podatku VAT dotycząca produktów oferowanych przez gastronomię stanowi "najciekawszy i najbardziej kontrowersyjny punkt tej sprawy". - Generalnie stawka VAT na pizzę to 8 procent. Ale jeśli danie zawiera owoce morza, to wówczas trzeba zastosować 23 procent VAT - tłumaczy.

Według przepisów jeśli do dania - nawet makaronu czy pizzy, które zwykle objęte są stawką 8 proc. - dodamy owoce morza, musi ono zostać opodatkowane wyższą, 23-procentową stawką. - Dla restauratorów to pułapka - ta sama pizza z szynką ma 8 procent VAT, ale wrzucenie na nią kilku krewetek podnosi podatek na całym produkcie o 15 punktów procentowych - ocenia Makowski.

- Dla przeciętnego przedsiębiorcy sytuacja, w której o wysokości podatku decyduje konkretny składnik pizzy, wydaje się po prostu absurdalna - mówi Ewa Flor z Value Finance.

Jej zdaniem sprawa ta pokazuje, że system stawek VAT w gastronomii wymaga uproszczenia. - Przedsiębiorca sprzedający pizzę lub inną usługę gastronomiczną powinien koncentrować się na biznesie i jakości produktu, a nie zastanawiać się, czy konkretny składnik spowoduje zmianę stawki VAT z 8 procent na 23 procent - ocenia.

Zgadza się z nią sam właściciel restauracji.

- Odnoszę wrażenie, że instytucje państwowe w Polsce są nastawione wyłącznie na karanie i szkodzenie małym firmom, zamiast na edukację, pomoc i wyciągnięcie pomocnej dłoni. Urząd mógł przecież zwrócić uwagę, pouczyć, nakazać korektę. Wybrano najsurowszą ścieżkę finansową. Mandat oczywiście przyjęliśmy, a błąd w kasie natychmiast poprawiliśmy - podsumowuje Klein.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: