Marcin Mastalerek został zapytany, czy cały czas uważa, że Przemysław Czarnek to prezent Jarosława Kaczyńskiego dla Donalda Tuska, bo bardzo ułatwi mu kampanię. Prezes PiS w marcu ogłosił, że były minister edukacji będzie kandydatem PiS na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Były szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy ocenił, że Czarnek "swoją aktywnością, słowami, które wypowiada, odciągnie uwagę od rozliczania premiera Tuska z jego stu konkretów, a także tego, co będzie obiecywał w kolejnej kampanii".
- Według mnie kampania premiera Tuska będzie bardzo prosta. Będzie mówił: "Po pierwsze mam alibi. Moim alibi jest prezydent Karol Nawrocki. No zrobiłbym tutaj naprawdę wiele, spełniłbym sto konkretów, osobom LGBT też nieba bym przychylił, ale niestety prezydent Nawrocki" - powiedział Mastalerek.
Czarnek odbierze wyborców Konfederacji?
- Prezydent Karol Nawrocki jest alibi Platformy Obywatelskiej na niezrealizowane obietnice i na to, że nie trzeba już niczego więcej obiecywać. A druga noga [kampanii - red.] to będzie straszenie Przemysławem Czarnkiem, który wejdzie w koalicję z kim? Z Grzegorzem Braunem - kontynuował.
Pytany, czy Czarnek jest pomysłem na rywalizację z Konfederacją, odparł, że "na pewno miał odciągnąć wyborców Konfederacji".
- Wydaje mi się, że prezes Kaczyński i kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości nie wie, kim są wyborcy Konfederacji. Jeśli ktoś uważał, że Przemysław Czarnek odbierze tych wyborców, to wydaje mi się, że nie zna wyborców Konfederacji. No nie, nie odbierze - mówił Mastalerek.
Mastalerek: wystawienie kandydata teraz to absurd
Dopytywany, czy Mateusz Morawiecki byłby lepszym pomysłem jako kandydat na premiera, odparł: - Uważam, że wystawianie półtora roku przed wyborami kandydata na premiera to jest polityczny absurd i nie wiem, po co to się robi.
- Dziś interesem Prawa i Sprawiedliwości jest prowadzić politykę, która umożliwi rozliczanie z obietnic Donalda Tuska, a oni prowadzą politykę jakby takiego zabierania przestrzeni publicznej swoimi konfliktami, samym sobą i opowiadają jakieś OZE-sroze - ocenił Mastalerek.
Dodał, że dziś "ludzie nie rozmawiają o polityce klimatycznej, o polityce energetycznej Donalda Tuska, tylko rozmawiają [o tym - red.], czy dobrze powiedział OZE-sroze, czy źle powiedział OZE-sroze".