Raper oskarża Biedronkę. "To było surrealistyczne doświadczenie"

Piotr Szmidt, Ten Typ Mes
Raper Bedoes 2115 i 11-letnia Maja. "Diss na raka"
Źródło wideo: Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: FOTON/PAP
Ten Typ Mes - raper z trzema złotymi płytami na koncie, uważa, że Biedronka bezprawnie wykorzystała jego wizerunek artystyczny. Klip promujący korzystanie z recyklomatów w sieci sklepów mieli wysyłać mu jego zaskoczeni fani. - Ludzie są przekonani, że to jestem ja, czyli to nie jest tylko zły sen - opowiada artysta w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl. Biedronka odpiera zarzuty, twierdząc, że "wszelkie spekulacje na ten temat są całkowicie bezpodstawne".

Piotr Szmidt, znany jako Ten Typ Mes, jest raperem, producentem muzycznym i felietonistą. W trakcie przeszło 20 lat obecności na scenie wydał dwanaście albumów, w tym trzy, które zdobyły status złotej płyty. Był dwukrotnie nominowany do Nagrody Fryderyka. Jest również współzałożycielem wytwórni płytowej i producenta ubrań Alkopoligamia.com.

Link do reklamy Recyklomatów Biedronki wysłał mu jeden z jego fanów.

- Wcisnąłem play i to były rażące pierwsze sekundy. Poczułem się, jakby ktoś wszedł do mojego domu i zaczął mnie macać podczas snu. To było surrealistyczne doświadczenie - powiedział Szmidt w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl.

Wizerunek artystyczny

Film opublikowany 24 kwietnia przez Biedronkę na YouTube ma promować korzystanie z recyklomatów - urządzeń przyjmujących puste opakowania plastikowe i aluminiowe w ramach systemu kaucyjnego - znajdujących się w sklepach sieci.

Na nagraniu widzimy młodą kobietę, wychodzącą tanecznym krokiem z mieszkania. Na ulicy kolejne osoby z butelkami w ręku poruszają się do tego samego utworu - żywego podkładu uzupełnionego męskim wokalem, który melorecytując, opowiada o wykorzystywaniu Recyklomatów Biedronki.

Według rapera piosenka wykorzystana w reklamie ma łudząco przypominać jego własne utwory, szczególnie z płyty "Rapersampler" wydanej w 2018 roku. Za przykład podaje "Kule z bukszpanu", "100 wymówek" czy "Wyględów". Zdaniem artysty nawet taniec wykonywany w klipie do ostatniego z nich przypomina momentami ten wykonywany przez aktorów w reklamie.

- Mówimy tutaj zarówno o barwie głosu, tembrze głosu, charakterystycznych sposobach śpiewania, jak intonuje końcówki czy wokalizy, które są charakterystyczne dla jego stylu. On to śpiewał zawsze bez autotune'a, bez żadnego masteringu, które by ten głos sztucznie wygładzały czy kolorowały. Głos i sposób śpiewania jest elementem wizerunku artystycznego. Naszym zdaniem Biedronka po prostu przejęła ten wizerunek - wyjaśnia w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl Tomasz Ejtminowicz, radca prawny reprezentujący muzyka.

- Ktoś może powiedzieć: "słuchaj, głosy bywają podobne". Dobrze. I teraz wchodzi artykulacja, rytmika i to, jak ja tego głosu używam, co w rapie nazywamy flow, a w melorecytacji właśnie rytmem, akcentowaniem - dodaje sam raper.

Biedronka odpowiada

W odpowiedzi na nasze pytania biuro prasowe Biedronki przesłało już wcześniej publikowane oświadczenie Dominika Wolskiego, dyrektora działu prawnego sieci. "Jednoznacznie odrzucamy oskarżenia, że w naszych materiałach reklamowych wykorzystujemy głos Tego Typa Mesa. Wszelkie spekulacje na ten temat są całkowicie bezpodstawne - nie doszło do wykorzystania głosu artysty ani do jego generowania, modyfikacji czy imitowania przy użyciu jakichkolwiek narzędzi technologicznych, w tym sztucznej inteligencji lub deepfake. Zapewniamy, że z pełną determinacją będziemy bronić naszego dobrego imienia w ramach obowiązującego prawa" - deklaruje dyrektor Wolski.

"Rozumiemy specyfikę show-biznesu, w którym uwaga mediów i generowanie zasięgów są walutą o najwyższej wartości. Marka Biedronka jako lider rynku, inspiruje i może stać się tak atrakcyjnym sposobem do budowania swojej popularności. Zamiast jednak szukać teorii spiskowych w naszych spotach, zachęcamy do śledzenia naszych rzeczywistych hitów, na sklepowych półkach" - zaznacza.

Pytany o to, jak odpowiedziałby na stanowisko Biedronki, Szmidt odparł, że "dwudziestoletnim dorobkiem i moimi słuchaczami". - Tak naprawdę nie wiem, jak miałbym tutaj szukać popularności i promować teorie spiskowe, skoro to ta sytuacja znalazła mnie - powiedział.

- Ludzie są przekonani, że to jestem ja, czyli to nie jest tylko zły sen. Przeważająca ilość tych, którzy znali mój głos z koncertów, płyt czy audiobooków była absolutnie przekonana, że to ja to wykonałem. Niektórzy moi znajomi, którzy słyszeli reklamę, uznali, że to prawdopodobnie jestem ja, ale nie chcę o tym mówić publicznie, bo jest to dowód na to, że u mnie jest naprawdę źle i nie należy mnie o to zaczepiać - dodał.

"Nic innego, jak składać pozew"

- Wizerunek artystyczny jest jednym z dóbr osobistych. My nie zarzucamy Biedronce, że splagiatowała jakiś utwór Mesa. To nie jest prawo autorskie, tylko normalne dobro osobiste z Kodeksu cywilnego, które podlega ochronie, tak jak cześć, dobre imię czy wiarygodność - powiedział mecenas Ejtminowicz.

- Z naszej perspektywy jest bez znaczenia to, czy to jest głos ten sam, czy taki sam, czyli czy ktoś ten głos wyciął i zmontował, czy też wprowadził do AI i wyszedł mu dokładnie głos albo czy zatrudnił do tego celu piosenkarza. Dla nas istotny jest efekt finalny, czyli to, jak to słyszy słuchacz - dodał.

Zespół rapera miał zwrócić się do Biedronki z żądaniem przeprosin, zdjęcia kampanii oraz zapłaty odszkodowania i zadośćuczynienia. Sieć sklepów odmówiła, podkreślając, że zleciła kampanię profesjonalnej agencji. Dodatkowo miała zasygnalizować, że jeżeli zespół artysty dalej będzie w ten sposób komentował sprawę, rozpoczną wobec niego kroki prawne związane ze zniesławieniem. Dodatkowo mieli zaznaczyć, że działania Szmidta mogą ich zdaniem nosić znamiona pomówienia czy szantażu.

- Tego typu sformułowania są moim zdaniem obliczone na wywołanie efektu mrożącego. Najpierw wyrządzają szkodę artyście, który musi się tłumaczyć wobec swoich fanów, co niszczy jego reputację artystyczną, a potem jeszcze próbują zamknąć mu usta? No to jest niedopuszczalne. Nie pozostaje nic innego, jak składać pozew - powiedział mecenas Ejtminowicz.

Szmidt i jego zespół uważają ponadto, że rozwój technologii sztucznej inteligencji i obróbki dźwięku, w połączeniu z niewystarczającymi regulacjami prawnymi, będą coraz częściej prowadzić do nadużyć i kolejnych sporów z udziałem artystów.

- Przy dzisiejszych środkach technicznych utrata kontroli nad własnym głosem jest trochę utratą kontroli nad własną tożsamością artystyczną. Tego typu sprawy będą się pojawiać coraz częściej - podsumował prawnik reprezentujący rapera.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: