Pięciolatek zadzwonił po pomoc, bo rodzice leżeli pijani. Rodzeństwo zostało rozdzielone

Różowa hulajnoga stała przed domem, z którego dzwonił pięciolatek
"Mama i tata śpią już". Dzieci były głodne, a rodzice pijani. Rozmowa pięciolatka z operatorką
Źródło: TVN24

Nie udało się znaleźć rodziny zastępczej dla trójki rodzeństwa spod Zgierza (Łódzkie), którzy byli pod opieką kompletnie pijanych rodziców. Najstarszy z nich - pięciolatek - zadzwonił na numer alarmowy i poprosił o pomoc dla płaczącego brata. Teraz dzieci zostały rozdzielone - jedno z nich - dziewięciomiesięczny chłopczyk trafił do rodziny zastępczej, dwóch braci - pięciolatek i trzylatek - do rodzinnego domu dziecka.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chcesz uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Informację o tym, że rodziny zastępczej nie udało się znaleźć dla całego rodzeństwa potwierdziła członkini zarządu powiatu zgierskiego.   - Te dzieci są zabezpieczone, jedno z nich - dziewięciomiesięczne - przebywa w rodzinie zastępczej, dwójka - trzylatek i pięciolatek - w rodzinnym domu dziecka. Mają jak najlepsze warunki. To zabezpieczenie dzieci odbyło się w tak zwanym trybie interwencyjnym - przekazała w rozmowie z tvn24.pl członek zarządu powiatu zgierskiego Joanna Marianowska. Dodała, że cały czas trwa poszukiwanie rodziny zastępczej dla rodzeństwa. Zaapelowała o zgłaszanie się chętnych rodzin. - Nadal szukamy rodziny, żeby nie rozdzielać tych dzieci, ten proces cały czas trwa, są intensywne poszukiwania, nie tylko na terenie naszego powiatu, ale też na terenie całego kraju - poinformowała Mariankowska. Rodziny mogą się zgłaszać do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zgierzu, które prowadzi kwalifikacje i odpowiednie szkolenie dla kandydatów na rodziców zastępczych.

Czytaj też: Pijana matka na podłodze, obok posiniaczone i pogryzione niemowlę. Sąd nie zgodził się na areszt dla rodziców

bartek 2
Pięciolatek zadzwonił na numer alarmowy 112. Znaleźli go dzięki różowej hulajnodze
Źródło: TVN24

Pięciolatek zadzwonił pod numer alarmowy i poprosił o pomoc dla młodszego brata

Jak już informowaliśmy na tvn24.pl, 20 marca około godziny 11.30 na numer alarmowy 112 zadzwonił pięcioletni chłopiec. Dyspozytorce powiedział, że mama i tata śpią, a jego mały braciszek cały czas płacze. W tle nagrania rozmowy, które udostępniła Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi, słychać płacz. Chłopiec próbował przekazać telefon mamie, ta jednak nie reagowała. Z nagrania wynika, że pięciolatek podsuwał słuchawkę do ucha kobiety. - Mamusiu, ktoś dzwoni - mówił, próbując ją dobudzić. - Proszę pani, musi pani mówić do mamy ucha (...). Musisz krzyknąć - instruował dyspozytorkę numeru alarmowego. Mama dziecka jednak nie odpowiadała.

Zaniepokojona dyspozytorka próbowała ustalić, gdzie mieszka rodzina. Pięciolatek nie znał dokładnego adresu. Przekazał jednak pewne wskazówki, które okazały się kluczowe. Powiedział, że przed domem znajduje się zepsuta różowa hulajnoga. Dyspozytorka wysłała na poszukiwania do jednej z miejscowości w powiecie zgierskim patrol policji. - W pewnym momencie znaleźli tę różową hulajnogę, która stała przed posesją. Gdy zobaczyli w oknie małego machającego do nich chłopca, zorientowali się, że trafili pod dobry adres. Szybko przeszli przez ogrodzenie budynku, dotarli do domu - relacjonowała TVN24 nadkomisarz Aneta Sobieraj, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Różowa hulajnoga stała przed domem, z którego dzwonił pięciolatek
Różowa hulajnoga stała przed domem, z którego dzwonił pięciolatek
Źródło: KWP w Łodzi

Dzieci były głodne, a rodzice pijani

W budynku przebywało trzech chłopców w wieku pięciu i trzech lat oraz dziewięciu miesięcy. W domu spali też rodzice dzieci, 29-letni mężczyzna i 30-letnia kobieta. - Osoby te były nietrzeźwe. Badanie wykazało ponad promil alkoholu w ich organizmach. Zostali zatrzymani, a do dzieci wezwano karetkę pogotowia i pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej - informowała nadkom. Sobieraj.

Rzeczniczka komendy wojewódzkiej dodała, że dzieci były "widocznie zaniedbane i głodne", a w domu panował bałagan.

bartek 3
Dzieci były głodne, jedno z nich płakało. Pijani rodzice spali
Źródło: TVN24

Rodzice z zarzutami

Sąd zakazał rodzicom zbliżania się i kontaktowania się z dziećmi, a w przyszłości zadecyduje, czy powinni oni nadal posiadać nad dziećmi władzę rodzicielską. Ojciec i matka usłyszeli zarzuty narażenia dzieci na niebezpieczeństwo, za co grozi im kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

Nadkom. Aneta Sobieraj przekazała, że zgierska policja nie miała wcześniej interwencji w tym mieszkaniu. Rodzina nie była też objęta procedurą Niebieskiej Karty.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: