Nowe schrony nawet nie na papierze, stare pozostają zagadką

Piwnica pod jednym z domów spokojnej starości. Tutaj kiedyś były hermetyczne drzwi prowadzące do schronu
Schron pod Szkołą Podstawową nr 30 w Łodzi
Źródło wideo: tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: tvn24.pl
Nikogo nie trzeba już przekonywać, że trzeba inwestować w schrony. To dobra wiadomość. Złych jest więcej - w czwartym roku wojny toczonej za miedzą ciągle nie wiadomo, jak mają wyglądać nowe. Te stare, odziedziczone po PRL-u, wciąż są sprawdzane. Na domiar złego pojawiają się wątpliwości, czy samorządom uda się sprawnie kupić podstawowy asortyment, na przykład stacje uzdatniania wody. Pół roku temu alarmowaliśmy, że jest źle. Niewiele się zmieniło.
Artykuł dostępny w subskrypcji

- Tu przydałoby się cofnąć czas. Od razu byśmy mieli lepsze humory - mówi Rafał Hejza, kierownik administracyjno-gospodarczy szkoły przy ulicy Rysunkowej na łódzkich Bałutach. Szkoła jest "tysiąclatką". Władze PRL na tysiąclecie Chrztu Polski zdecydowały o wybudowaniu tysiąca szkół w całym kraju. Budynki powstające w czasach zimnej wojny miały podwójne zastosowanie - w razie kryzysu można było je szybko zmienić na szpital. Właśnie po to powstawały duże, prostokątne sale, w których bezproblemowo można by było postawić szpitalne łóżka i przestronne korytarze - pozwalające na transport rannych na noszach.

Pozostało 93% artykułu
Czytaj także: