Do zdarzenia doszło 11 lutego w Bełchatowie przy ulicy Paderewskiego. Mieszkanka usłyszała dziwne odgłosy z kosza na elektrośmieci i wezwała na miejsce strażników miejskich.
"Żywe stworzenie potraktowane jak toster"
Schronisko dla zwierząt w Bełchatowie poinformowało, że kontener mogła otworzyć tylko firma, do której należy. Kiedy się to udało, na dnie między wyrzuconymi przedmiotami była mała suczka. "Żywe stworzenie potraktowane jak zepsuty toster. Suczka ma około 6-7 tygodni. Została natychmiast przewieziona do Schroniska i przebadana przez lekarza weterynarii. Jej ogólny stan zdrowia jest dobry. To cud. Bo wystarczyło kilka godzin. Brak powietrza. Noc. Deszcz. Jak można wziąć w ręce czyjeś życie i wrzucić je do kontenera? Jak można skazać kogoś na śmierć wśród elektrośmieci? Zwierzę to nie odpad. To nie przedmiot, który przestaje być potrzebny. Dziś ta mała suczka miała szczęście" - napisało w mediach społecznościowych schronisko.
Służby rozpoczęły poszukiwania osoby, która mogła wyrzucić psa do pojemnika na odpady.
46-latka zatrzymana
W piątek (20 lutego) policja w Bełchatowie poinformowała, że udało się zatrzymać 46-letnią kobietę podejrzaną o wyrzucenie szczeniaka. - Funkcjonariusze straży miejskiej przekazali informację policji o zdarzeniu. Policjanci bezzwłocznie wykonali czynności zmierzające do znalezienia sprawcy. Dzięki natychmiastowej reakcji i zaangażowaniu bełchatowskich kryminalnych ustalono i zatrzymano 46-letnią kobietę podejrzaną o wyrzucenie psa. Kobieta usłyszała już zarzuty znęcania się nad zwierzęciem - przekazała aspirant Marta Bajor z policji w Bełchatowie.
46-latce grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Autorka/Autor: Piotr Krysztofiak /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Schronisko Dla Zwierząt Bełchatów