Skandal i nagrody dla faworytów. Oscary w punktach

Kultura i styl

PAP/EPA (3), Wilson Dias (CC-BY)Twórcy filmu "Moonlight" z Oscarami, (po prawej reżyser Barry Jenkins)

89. ceremonia rozdania Oscarów przeszła do historii i to na dłużej. Pomyłka Warrena Beatty'ego i Faye Dunaway w najważniejszej kategorii przyćmiła całkiem niezłe żarty Jimmy'ego Kimmela, czy polityczne akcenty gali. Podsumowujemy Oscary.

ZOBACZ RELACJĘ MINUTA PO MINUCIE

"Moonlight" Barryego Jenkinsa został najlepszym filmem, a Damien Chazelle za "La La Land" najlepszym reżyserem. Jednak teraz nikt nie komentuje tych decyzji członków Akademii Sztuki i Techniki Filmowej (AMPAS). Uwagę komentatorów przykuło co innego.

1. Historyczna pomyłka Warrena Beatty'ego i Faye Dunaway

Zazwyczaj zaczyna się od początku, ale to finał tegorocznych Oscarów jest kluczowy. Tradycyjnie, ostatnia statuetka wręczana jest w kategorii najlepszego filmu. W tym roku z okazji 50-lecia filmu "Bonnie i Clyde" producenci tegorocznej gali postanowili, że Oscara laureata najważniejszej kategorii zaprezentują Faye Dunaway i Warren Beatty - odtwórcy głównych ról. Wszystko było w porządku, Beatty trochę droczył się z Dunaway i publicznością, przeciągając w nieskończoność odczytanie zwycięzcy. Pokazał kartkę swojej koleżance z planu, która przeczytała, że najlepszym filmem zostaje "La La Land". Producenci filmu razem z obsadą i ekipą weszli na scenę, odebrali statuetki. Była już nawet mowa z podziękowaniami, po czym na scenę wkroczył producent gali i powiedział, że nastąpiła ogromna pomyłka - właściwym wygranym jest "Moonlight" Barryego Jenkinsa.

Beatty tłumaczył, że otrzymał złą kartkę - tę, na której było nazwisko Emmy Stone, laureatki Oscara dla najlepszej aktorki za rolę w "La La Land". Prowadzący galę Jimmy Kimmel próbował obrócić całą sytuację w żart. - Wiedziałem, że to spieprzę. Naprawdę - powiedział.

Na sali zapanowała konsternacja, a stojąca już publiczność nie wiedziała, czy to co się właśnie dzieje, jest częścią jakiegoś zaplanowanego show. Nie zdarzyło się do tej pory, aby w najważniejszej kategorii ceremonii rozdania nagród tej rangi zaszła pomyłka.

Na pocieszenie, to nie jedyna duża gafa organizatorów. W tradycyjnym wspomnieniu o artystach, którzy zmarli w minionym roku - In Memoriam - pojawiło się zdjęcie... żywej kobiety.

Producenci chcieli wspomnieć wybitną australijską kostiumografkę Janet Patterson, która zmarła w październiku 2016 roku. Zamiast jej zdjęcia wykorzystano fotografię żyjącej Jan Chapman - australijskiej producentki filmowej. Panie współpracowały ze sobą przy "Fortepianie".

2. Najważniejsze werdykty bez zaskoczeń

Wcześniej gala przebiegała bez większych niespodzianek. Tuż po ogłoszeniu nominacji było wiadomo, że w najważniejszych kategoriach liczą się "La La Land" i "Moonlight". Ewentualnie mówiło się, że "Manchester by the Sea" może nieco w tym rozdaniu namieszać. I tak się stało. Jak to często bywa w przypadku Oscarów, członkowie AMPAS podzielili dwa najważniejsze trofea pomiędzy dwóch faworytów - "Moonlight" został najlepszym filmem, "La La Land" zgarnął statuetkę za reżyserię. Jednocześnie Chazelle został najmłodszym reżyserem docenionym ze pozłacaną 24-karatowym złotem statuetką.

W kategoriach aktorskich Oscary także powędrowały do "pewniaków". Najlepszą aktorką została Emma Stone ("La La Land"), najlepszym aktorem Casey Affleck ("Manchester by the Sea"), a najlepszymi aktorami drugoplanowymi zostali Viola Davis ("Fences") oraz Mahershala Ali ("Moonlight").

Najlepszym filmem nieanglojęzycznym został irański "Klient" Asghara Farhadiego. Mocnym faworytem była niemiecka komedia "Toni Erdmann", jednak można podejrzewać, że w związku z politycznym kontekstem wokół i zakazem wjazdu dla obywateli siedmiu muzułmańskich krajów do USA wydanym przez prezydenta Donalda Trumpa, członkowie AMPAS zagłosowali na film Farhadiego. To drugi Oscar dla irańskiego twórcy, wcześniej otrzymał za "Rozstanie".

Za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny podczas niedzielnej gali w Dolby Theatre w Hollywood uznano "O.J.: Made in America" w reżyserii Ezry Edelmana i Caroline Waterlow. Film ten opowiada o kontrowersyjnym procesie gwiazdy futbolu amerykańskiego i aktora, O.J. Simpsona.

Jedną z niespodzianek wieczoru był Oscar dla Colleen Atwood - autorki kostiumów do filmu "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Jest to pierwszy Oscar dla jakiegokolwiek filmu związanego z postacią Harry'ego Pottera.

3. Jimmy Kimmel z udanym debiutem

Nie zabrakło komentarzy politycznych, wygłaszanych głównie przez prowadzącego galę Jimmy'ego Kimmela. 49-letni gwiazdor telewizyjny w roli oscarowego gospodarza debiutował i całkiem nieźle sobie poradził, co potwierdza część komentatorów. - Tę transmisję oglądają miliony Amerykanów oraz w jeszcze więcej ludzi w 225 krajach, którzy właściwie nienawidzą nas. I myślę, że jest to niesamowite - stwierdził w monologu otwierającym Kimmel. Zaapelował, aby w ten wieczór nie rozmawiać ze sobą jak liberałowie czy konserwatyści, ale jako Amerykanie. - Jeśli udałoby się nam to, uczynilibyśmy Amerykę znowu wielką - nawiązał do wyborczego hasła Donalda Trumpa. Opisując ostatni rok w filmie stwierdził, że był to wspaniały okres. - Afroamerykanki uratowały NASA, biali ratowali jazz - żartował odnosząc się do fabuły dwóch nominowanych filmów "Ukrytych działań" oraz "La La Land". Z największym entuzjazmem podczas otwarcia gali Kimmel spotkał się, gdy mówił o Meryl Streep, która w tym roku otrzymała 20. rekordową nominację aktorską, a którą to gwiazdę prezydent Donald Trump określił jako "najbardziej przereklamowaną aktorkę Hollywood". - Meryl zagrała kiepsko w ponad 50 filmach - zażartował Kimmel. - W tym roku nie zagrała w żadnym filmie, ale nominowana została z przyzwyczajenia - dodał. Aktorka, która na prośbę prowadzącego wstała, otrzymała od zebranej w Dolby Theatre liczącej ponad trzy tysiące publiczności owacje na stojąco.

4. Cukierki z sufitu, zagubieni turyści i tweet do Białego Domu

Przewidywalny werdykt głosowania producenci postanowili zrekompensować przede wszystkim widzom różnymi atrakcjami. W zeszłych latach były pizza czy ciastka, w tym roku z sufitu trzykrotnie na widownie spadły słodycze. Tym słodkim przerywnikom towarzyszyły urocze scenki rodzajowe. Za pierwszym razem Kimmel mówił o magii. Poprosił widownię, żeby wszyscy zamknęli oczy i wyobrazili sobie spadające z góry słodycze.

- Smacznego, nie zróbcie sobie krzywdy - żartował Kimmel. - Za rok powinniśmy tak wręczać nagrody - dodał.

Z drugim razem gospodarz wieczoru podszedł do ośmioletniego Sunny'ego Pawara, którego świat pokochał za rolę w "Lion. Droga do domu". Kimmel wypytał chłopca o samopoczucie i o to, czy lubi "Króla Lwa". Chłopiec odpowiadał twierdząco i zgodził się na odegranie słynnej sceny z kreskówki - Pawar był małym Simbą, Kimmel starym Rafiki. W trakcie tego przerywnika ponownie z sufity spadły słodkości.

Producenci ze swoją pomysłowością wyszli poza Dolby Theatre. Kimmel wspomniał, że do "Fabryki Snów" codziennie przyjeżdżają tysiące turystów, którzy chcieliby zobaczyć znanych ludzi. Organizatorzy gali postanowili zabrać kilkuosobową grupę ludzi na przejażdżkę po Hollywood tradycyjnym autobusem.

Turyści nie zdawali sobie sprawy, że staną się częścią show. Byli przekonani, że idą na wystawę oscarowych kreacji. Okazało się, że grupa "zwykłych ludzi" weszła tuż obok sceny. Niektórzy z nich próbowali kryć zaskoczenie, niektórzy dali się ponieść emocjom.

Denzel Washington na prośbę Kimmela udzielił ślubu jednej z par, Nicole Kidman dała im w prezencie okulary przeciwsłoneczne, a Ryan Gosling - słodycze, które złapał z sufitu.

Australijski piosenkarz Keith Urban zamieścił na Twitterze nagranie z tej części gali.

Gdyby nie wpadka przy wręczeniu Oscara najlepszemu filmowi, szeroko komentowano by fakt, że Kimmel na żywo wysłał tweeta do prezydenta Trumpa.

"Cześć @realDonaldTrump wstałeś już?" - napisał gospodarz Oscarów.

5. Czerwony dywan z klasą

Noc oscarowa to również bardzo ważne wydarzenie w kontekście świata mody. Podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym największe gwiazdy filmu porzuciły wulgarne eksponowanie ciała. Wśród najpiękniejszych kreacji widocznym trendem były kreacje bardzo klasyczne, niejednokrotnie nawiązujące do "złotej epoki" Hollywood.

Dominowały kreacje, których kolorystyka bądź krój nawiązywały do symboliki władzy: czerń, biel, czerwień i złoto. Już w pierwszych komentarzach krytycy zachwycali się kreacją Taraji P. Hensen, Violi Davis, Brie Larson, modelki Karlie Kloss, Emmy Stone.

Pełna lista laureatów:

Najlepszy film: "Moonlight" Najlepszy reżyser: Damien Chazelle - "La La Land" Najlepsza aktorka: Emma Stone - "La La Land" Najlepszy aktor: Casey Affleck - "Manchester by the Sea" Najlepsza aktorka drugoplanowa: Viola Davis - "Fences" Najlepszy aktor drugoplanowy: Mahershala Ali - "Moonlight" Najlepszy scenariusz adaptowany: "Moonlight" Najlepszy scenariusz oryginalny: "Manchester by the Sea" Najlepszy film animowany: "Zwierzogród" Najlepsze kostiumy: "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny: "O.J.: Made in America" Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny:"Białe Hełmy" Najlepszy krótkometrażowy film animowany: "Piper" Najlepszy film krótkometrażowy: "Chór" Najlepszy film nieanglojęzyczny: "Klient" Najlepsza charakteryzacja: "Legion samobójców" Najlepsza ścieżka muzyczna: "La La Land" Najlepsza piosenka: "City of Stars" - "La La Land" Najlepszy montaż dźwięku: "Nowy początek" Najlepszy dźwięk: "Przełęcz ocalonych" Najlepszy montaż: "Przełęcz ocalonych" Najlepsza scenografia: "La La Land" Najlepsze zdjęcia: "La La Land" Najlepsze efekty specjalne: "Księga dżungli"

Autor: Tomasz-Marcin Wrona\mtom / Źródło: tvn24.pl, PAP, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA (3), Wilson Dias (CC-BY)