Jak wynika z badania exit poll, przeprowadzonego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą na zlecenie Polsat News, w niedzielnym referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) wzięło udział 33,4 procent mieszkańców. Zdecydowana większość opowiedziała się za usunięciem Miszalskiego ze stanowiska. Jeśli oficjalny wynik będzie zbliżony do tego sondażowego, prezydent Krakowa zostanie odwołany, podobnie jak rada miasta.
Przed północą pojawił się sondaż late poll, w którym frekwencja nieco spadła - do 31,8 proc. - choć gdyby taka utrzymała się w oficjalnych wynikach, wciąż będzie wystarczająca do odwołania zarówno prezydenta, jak i rady miasta.
"Symboliczne przejmowanie władzy przez PiS"
Profesor Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, oceniła w rozmowie z tvn24.pl, że taki wynik jest do pewnego stopnia zaskoczeniem.
- Mobilizacja okazała się bardzo duża. Ale patrząc na to, jak ta kampania proreferendalna była aktywnie prowadzona, można powiedzieć, że ten wynik jest też wypracowany - powiedziała ekspertka.
Pytana o to, czy Koalicja Obywatelska w Krakowie ma szansę podnieść się po klęsce referendalnej, zwróciła uwagę, że ważniejsze jest pytanie o to, "czy ma na to pomysł". - Można przewidywać, że wynik będzie "na żyletki", ale jednak odpowiedzialni politycy kalkulują też, co się stanie, jeżeli jednak zakończy się przegraną - podkreśliła ekspertka.
- Podniesienie się będzie dla Koalicji Obywatelskiej w Krakowie bardzo trudne po pierwsze ze względu na mobilizację zwolenników referendum. A po drugie, nie mówimy o jakimś zwykłym, jednym z kilku większych miast w Polsce, tylko o mieście symbolicznym. Uważam, że to, co się teraz dzieje w Krakowie, wpisuje się w większą politykę, ogólnopolską. To symboliczne przejmowanie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Ten wymiar jest bardzo istotny, bo tak duża zmiana na fotelu prezydenta Krakowa będzie rezonowała w skali całej Polski - skomentowała politolożka.
Komitet referendalny składał się z osób bezpartyjnych i był wspierany przez bezpartyjne stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców. Jego liderem jest Łukasz Gibała, radny miasta, z którym Miszalski o włos wygrał ostatnie wybory samorządowe w drugiej turze. Inicjatorów referendum wspierały też prawicowe ugrupowania, w tym PiS i Konfederacja.
Profesor Kasińska-Metryka wyjaśniła, że porażka władz Krakowa "to nie jest jednorazowy incydent", tylko "marsz w kierunku władzy" ze strony prawicy. - Podważanie kompetencji prezydentów największych miast to proces, który nie poprzestanie na Krakowie - dodała.
Ekspertka uważa, że w prezydenturze Aleksandra Miszalskiego "nie wydarzyło się nic spektakularnego", jednak niezadowolenie względem jego rządów przypominało "narastający efekt lawinowy". - Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy jest nie tylko niezadowolenie, ale ono jest ubrane w konkretne ramy działań marketingowych. To jest wysiłek organizacyjny, środki finansowe. To wszystko trudno przypisać wyłącznie inicjatywie ruchów oddolnych, ruchów mieszkańców. Z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość tak bardzo się nie angażowało, żeby nie brać ewentualnej przegranej na swoje barki - oceniła politolożka w rozmowie z tvn24.pl.
Jaka przyszłość Miszalskiego?
Pytana o polityczną przyszłość Aleksandra Miszalskiego naukowczyni przypomniała, że jest on młodym politykiem, jednak z dość bogatym doświadczeniem.
- Nie wiem też, czy sam prezydent ma taki gotowy scenariusz na siebie. Widać było w ostatnich miesiącach u prezydenta brak politycznej pokory i pewien brak wyczucia. Popełniał błędy wizerunkowe. Miałam wrażenie, że bardzo swobodnie traktował branie na siebie konsekwencji, co w tak konserwatywnym środowisku i specyficznym mieście, jakim jest Kraków, musiało budzić niezadowolenie. Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić ad hoc, gdzie mógłby znaleźć dla siebie adekwatne miejsce - powiedziała Agnieszka Kasińska-Metryka.