"Marsz w kierunku władzy" po referendum w Krakowie

Wieczór referendalny grupy ReferendumKRK
Koniec referendum w Krakowie. Pierwsze sondażowe wyniki
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Łukasz Gągulski
- To symboliczne przejmowanie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość - tak wynik referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oceniła prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Zdaniem ekspertki decyzja Krakowian nie jest lokalnym incydentem, a początkiem ogólnopolskiej fali.

W Krakowie 24 maja odbyło się referendum ws. odwołania prezydenta i rady miasta.

W poniedziałek rano Miejska Komisja ds. Referendum podała, że frekwencja w niedzielnym referendum za odwołaniem prezydenta miasta wyniosła 29,99 procent. To oznacza, że Aleksander Miszalski traci stanowisko. W przypadku rady miasta frekwencja na poziomie 29,97 procent nie wystarczyła jednak do tego, by głosowanie było ważne. Radni nie stracą mandatów.

"Symboliczne przejmowanie władzy przez PiS"

Profesor Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, oceniła w rozmowie z tvn24.pl, że taki wynik jest do pewnego stopnia zaskoczeniem.

- Mobilizacja okazała się bardzo duża. Ale patrząc na to, jak ta kampania proreferendalna była aktywnie prowadzona, można powiedzieć, że ten wynik jest też wypracowany - powiedziała ekspertka.

Pytana o to, czy Koalicja Obywatelska w Krakowie ma szansę podnieść się po klęsce referendalnej, zwróciła uwagę, że ważniejsze jest pytanie o to, "czy ma na to pomysł". - Można przewidywać, że wynik będzie "na żyletki", ale jednak odpowiedzialni politycy kalkulują też, co się stanie, jeżeli jednak zakończy się przegraną - podkreśliła ekspertka.

- Podniesienie się będzie dla Koalicji Obywatelskiej w Krakowie bardzo trudne po pierwsze ze względu na mobilizację zwolenników referendum. A po drugie, nie mówimy o zwykłym jednym z kilku większych miast w Polsce, tylko o mieście symbolicznym. Uważam, że to, co się teraz dzieje w Krakowie, wpisuje się w większą politykę, ogólnopolską. To symboliczne przejmowanie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Ten wymiar jest bardzo istotny, bo tak duża zmiana na fotelu prezydenta Krakowa będzie rezonowała w skali całej Polski - skomentowała politolożka.

Komitet referendalny składał się z osób bezpartyjnych i był wspierany przez bezpartyjne stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców. Jego liderem jest Łukasz Gibała, radny miasta, z którym Miszalski o włos wygrał ostatnie wybory samorządowe w drugiej turze. Inicjatorów referendum wspierały też prawicowe ugrupowania, w tym PiS i Konfederacja.

Profesor Kasińska-Metryka wyjaśniła, że porażka władz Krakowa "to nie jest jednorazowy incydent", tylko "marsz w kierunku władzy" ze strony prawicy. - Podważanie kompetencji prezydentów największych miast to proces, który nie poprzestanie na Krakowie - dodała.

Ekspertka uważa, że w prezydenturze Aleksandra Miszalskiego "nie wydarzyło się nic spektakularnego", jednak niezadowolenie względem jego rządów przypominało "narastający efekt lawinowy". - Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy jest nie tylko niezadowolenie, ale ono jest ubrane w konkretne ramy działań marketingowych. To jest wysiłek organizacyjny, środki finansowe. To wszystko trudno przypisać wyłącznie inicjatywie ruchów oddolnych, ruchów mieszkańców. Z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość tak bardzo się nie angażowało, żeby nie brać ewentualnej przegranej na swoje barki - oceniła politolożka w rozmowie z tvn24.pl.

Jaka przyszłość Miszalskiego?

Pytana o polityczną przyszłość Aleksandra Miszalskiego naukowczyni przypomniała, że jest on młodym politykiem, jednak z dość bogatym doświadczeniem.

- Nie wiem, czy sam prezydent ma gotowy scenariusz na siebie. Widać było w ostatnich miesiącach u prezydenta brak politycznej pokory i brak wyczucia. Popełniał błędy wizerunkowe. Miałam wrażenie, że bardzo swobodnie traktował branie na siebie konsekwencji, co w tak konserwatywnym środowisku i specyficznym mieście, jakim jest Kraków, musiało budzić niezadowolenie. Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić ad hoc, gdzie mógłby znaleźć dla siebie adekwatne miejsce - powiedziała Agnieszka Kasińska-Metryka.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: