Wjechał autem nad Morskie Oko. Tłumaczy i przeprasza. "Szlaban był podniesiony, nie zauważyłem znaku"

Wjechał na Morskie Oko, teraz przeprasza
Elektryczne busy już jeżdżą do Morskiego Oka. Zainteresowanie nimi jest jednak małe (materiał z maja 2025 r.)
Źródło wideo: Marta Balukiewicz/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: instagram.com/andriy.gavryliv
Ukraiński influencer, który wjechał sportowym autem nad Morskie Oko, tłumaczy się pomyłką i przeprasza. Na najnowszym nagraniu widać, że przebywa we Lwowie. Grozi mu zakaz wjazdu do strefy Schengen.

Ukraiński influencer Andriy Gavryliv w swoich mediach społecznościowych pochwalił się w piątek wizytą nad Morskim Okiem. Dotarł tam sportową Corvettą, mimo że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz wjazdu prywatnych pojazdów.

Influencer w drodze powrotnej, został zatrzymany i ukarany przez policjantów mandatem w wysokości 100 złotych oraz ośmioma punktami karnymi, choć taryfikator za takie wykroczenie przewiduje karę do pięciu tysięcy złotych.

"Mogę popełniać błędy". Przeprasza i wyjaśnia

W niedzielę po południu nagrał relację w mediach społecznościowych. Tłumaczy, jak doszło do zdarzenia.

- Dzień dobry wszystkim! Chciałbym się zwrócić do ukraińskiego i polskiego narodu - rozpoczyna po ukraińsku, a po chwili odtwarza nagranie w języku polskim.

- Wyjeżdżając z Krakowa, wyznaczyłem trasę do Morskiego Oka i jechałem według nawigacji, która doprowadziła mnie na miejsce. Jak się później okazało, przy wjeździe na teren rezerwatu znajdował się szlaban, który powinien zatrzymać mój przejazd, jednak go nie zauważyłem, ponieważ był podniesiony. Również po drodze do Morskiego Oka nie spotkałem żadnych przedstawicieli parku, służb ochrony, ani policji, nie zauważyłem też znaku "zakaz ruchu" i biorę za to odpowiedzialność, to moja wina - słyszymy na nagraniu.

Wjechał na Morskie Oko, teraz przeprasza
Wjechał na Morskie Oko, teraz przeprasza
Źródło zdjęcia: instagram.com/andriy.gavryliv

- Jestem człowiekiem i mogę popełniać błędy, mimo wszystko niczego nie ukradłem, niczego nie uszkodziłem i nikomu nie zrobiłem krzywdy. Przepraszam jeśli uraziłem czyjeś uczucia. Jeśli chodzi o moją deportację, to wróciłem już do Ukrainy, więc nie można mnie deportować, ponieważ opuściłem Polskę dobrowolnie. Jeżeli chodzi o ewentualne ograniczenie możliwości poruszania się po terytorium Polski przez następne pięć lat, uważam takie stwierdzenia za bezpodstawne - mówi głos na filmie.

Na koniec Andriy Gavryliv informuje, że jest w "ukraińskim Lwowie" i zamierza nadal pomagać "obrońcom i obrończyniom" swojego kraju. Nagranie wykonano na tle Opery Lwowskiej.

Policja: wprowadził w błąd funkcjonariuszy

Oświadczenie w sprawie zdarzenia opublikowała komenda powiatowa policji w Zakopanem. "Tatrzańska policja prowadzi czynności w oparciu o artykuł 127 Ustawy o Ochronie Przyrody, czyli o naruszenie zakazu wjazdu na teren parku narodowego" - czytamy.

Jak tłumaczy policja, "ponieważ interwencja wobec tego mężczyzny przeprowadzona była poza terenem parku narodowego, a człowiek ten wprowadził w błąd interweniujących policjantów co do rzeczywistego celu podróży, został wtedy ukarany jedynie mandatem w wysokości 100 złotych za niestosowanie się do znaków drogowych".

"Małopolska policja niezwłocznie po uzyskaniu informacji o nowych okolicznościach tej sprawy wnioskowała do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla mężczyzny do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat" - dodano.

Grozi mu zakaz wjazdu do strefy Schengen

Rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej mjr Bogumił Strojny poinformował, że w przypadku cudzoziemców naruszających prawo możliwe jest skierowanie wniosku o zobowiązanie do opuszczenia kraju lub wydalenie z Polski.

- Na ogół odbywa się to w ten sposób, że jeżeli policja ujawni cudzoziemca, który notorycznie narusza prawo, występuje z wnioskiem do Straży Granicznej o zobowiązaniu do opuszczenia kraju albo o wydaleniu go z kraju - dobrowolnym lub pod konwojem. Wszystko zależy od okoliczności i tego, czy cudzoziemiec daje rękojmię, że sam opuści kraj. Jeżeli nie ma takiej pewności, jest odstawiany pod konwojem do granicy - powiedział mjr Strojny.

Jak dodał, jeśli wniosek trafia do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, decyzja może zostać wydana niezwłocznie, nawet tego samego dnia.

Według Straży Granicznej ewentualna decyzja oznaczałaby dla Ukraińca zakaz ponownego wjazdu do Polski oraz krajów strefy Schengen przez pięć lat.

- Informacja o zakazie zostałaby odnotowana w systemach granicznych, co uniemożliwiłoby mu ponowny wjazd do Polski - wyjaśnił rzecznik.

Sprawa nadal jest wyjaśniana. Policja prowadzi czynności mające na celu zgromadzenie dodatkowych dowodów przeciwko obywatelowi Ukrainy, zabezpieczany jest również monitoring. Materiały dotyczące naruszenia przepisów ochrony przyrody przygotowuje także straż Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Dyrektor TPN: doszło do zbiegu kilku wykroczeń

Reporter TVN24 rozmawiał z Szymonem Ziobrowskim, dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego. Uznał sytuację za niedopuszczalną.

- Niestety tak się złożyło, że ze względu na remont drogi do Morskiego Oka, systemy kontroli dostępu są wyłączone i szlaban był podniesiony. Nie zmienia to faktu, że obowiązują znaki pionowe, obowiązuje zakaz wjazdu. Samochód po prostu nie powinien tam wjechać - podkreślał.

Jak mówił Ziobrowski, "w tej sytuacji doszło do zbiegu kilku wykroczeń - hałas, płoszenie, poruszanie się po zmroku po terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, więc mandat do 1000 złotych".

Klatka kluczowa-451348
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego o zdarzeniu w rejonie Morskiego Oka
Źródło: TVN24

Reakcja premiera i ministra

Na zdarzenie zareagował premier Donald Tusk.

"Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie" - napisał premier na platformie X. "Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji" - dodał.

Niedługo później zareagował minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński. "Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją" - poinformował.

tvn24.pl, PAP

Czytaj także: