Pacjent zmarł po 30 godzinach na SOR. Sprawę bada prokuratura

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Sosnowcu
- Trudno zarzucić, żeby ta opieka nad pacjentem nie była kompleksowa - powiedziała Anna Ginał, rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu
Pan Paweł zmarł po 30 godzinach spędzonych na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci prowadzi prokuratura, a Śląska Izba Lekarska zamierza sprawdzić, "czy doszło do przewinienia zawodowego". - Zrobiliśmy absolutnie wszystko, co w naszej mocy - przekonują władze szpitala w Sosnowcu.

Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ w Sosnowcu prowadzi śledztwo dotyczące śmierci 47-letniego Pawła, który zmarł po 30 godzinach diagnostyki na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Do tragedii doszło w lipcu 2025 roku, a o sprawie jako pierwsi poinformowali dziennikarze "Państwa w Państwie". 47-latek miał dzień przed śmiercią zgłosić się na SOR Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Silny ból podbrzusza uznano za zatrucie zupką w proszku. Został odesłany do domu, gdzie nastąpiła poprawa.

Następnego dnia pan Paweł znów źle się poczuł. Ponownie zgłosił się do szpitala, tym razem na SOR Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu. Spędził tam 30 godzin, w trakcie których lekarze podejrzewali u niego zatrucie pokarmowe lub niewydolność nerek. Dopiero w trakcie reanimacji wezwany został kardiolog.

Z sekcji zwłok wynikało, że 47-latek miał tętniaka aorty.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Sosnowcu
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Sosnowcu
Źródło: TVN24

Śledztwo prokuratury

- Postępowanie dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia w związku z artykułem 160 paragraf 2 Kodeksu karnego, a także nieumyślnego spowodowania śmierci - powiedział tvn24.pl Michał Łukasik, wiceszef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ. Podkreślił, że jak dotąd nikt w tej sprawie nie usłyszał zarzutów.

Paragraf, o którym wspomniał Łukasik, dotyczy sytuacji, w której na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad poszkodowanym. Jeśli prokuratura stwierdzi, że doszło do przestępstwa, potencjalnym podejrzanym może grozić do pięciu lat więzienia.

Prokuratura skompletowała już cały materiał dowodowy. Zabezpieczono dokumentację medyczną i dokumentację z sekcji, zostali też przesłuchani lekarze i pozostali przedstawiciele personelu medycznego.

- Jest to wiedza specjalistyczna, dlatego potrzebujemy wsparcia zespołu biegłych lub instytucji. Referent sprawy wysłał w ubiegłym tygodniu zapytania do zakładów medycyny sądowej, z którymi współpracujemy, w zakresie możliwości zaciągnięcia takiej opinii - wyjaśnił prokurator Łukasik.

Izba reaguje. Szpital: procedury zgodne ze sztuką

Sprawę zamierza zbadać również samorząd lekarski. - Będziemy występować do różnych instytucji, by ustalić sytuację pacjenta i sprawdzić, czy doszło do ewentualnego przewinienia zawodowego w postępowaniu terapeutyczno-diagnostycznym w jego leczeniu. - powiedziała tvn24.pl Alicja van der Coghen ze Śląskiej Izby Lekarskiej.

Rzeczniczka izby podkreśliła, że działania zostały podjęte na podstawie doniesień medialnych. - Nie trafiła do nas żadna oficjalna skarga w tej sprawie - dodała.

Zagłębiowskie Centrum Onkologii, w którym pan Paweł był diagnozowany w pierwszej kolejności, po szczegółowe informacje odsyła do prokuratury i Rzecznika Praw Pacjenta. - Jednocześnie pragnę nadmienić, że wszystkie procedury medyczne w naszym szpitalu zostały wykonane zgodnie ze sztuką i wiedzą medyczną - oświadczył w rozmowie z TVN24 rzecznik szpitala w Dąbrowie Górniczej Tomasz Burek.

Anna Ginał, rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu, podkreśliła, że panem Pawłem zajmowali się "wyłącznie lekarze specjaliści z doświadczeniem w zakresie medycyny ratunkowej, interny, a także wielu innych specjalności, również konsultując sytuację zdrowotną pana Pawła, jeśli tylko zaistniała taka potrzeba".

- Na pewno zrobiliśmy absolutnie wszystko, co w naszej mocy, żeby pana Pawła uratować, żeby pan Paweł mógł żyć. Natomiast sytuacja zdrowotna tego człowieka była bardzo trudna - podkreśliła Anna Ginał.

Rzeczniczka podkreśliła, że pan Paweł "przebył szereg konsultacji specjalistycznych" i kolejne byłyby zlecone, jeśli byłaby taka potrzeba. - Trudno zarzucić, żeby ta opieka nad pacjentem nie była kompleksowa - stwierdziła.

Rzecznik Praw Pacjenta: coś nie zadziałało

Jednak według Rzecznika Praw Pacjenta nie wszystko w tym przypadku poszło tak, jak powinno. - Tutaj ewidentnie coś nie zadziałało - powiedział TVN24 Konrad Madejczyk z biura RPP, wskazując, że wątpliwości rzecznika budzi "przede wszystkim długi czas oczekiwania pacjenta na diagnozę".

- Gdyby wezwano pomoc kardiologiczną wcześniej, to na pewno udałoby się tej śmierci uniknąć (...). Na podstawie wyjaśnień (od szpitali - red.) skierowaliśmy wnioski do obu podmiotów. Poprosiliśmy o ich wprowadzenie. Chodzi o lepsze zaopiekowanie pacjentów i niedopuszczenie do sytuacji, w której pacjent czeka na miejsce na oddziale 30 godzin na izbie przyjęć. To jest niedopuszczalne - podkreślił Madejczyk.

Przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta zaznaczył, że "nie ma jednej przyczyny" tragedii. - Tutaj tak naprawdę nawarstwiło się kilka różnych przyczyn. Od niewłaściwej diagnozy na początku, poprzez długie oczekiwanie (...). Świadczenie nie zostało w tym wypadku poprawnie udzielone - powiedział. I poinformował, że obecnie rzecznik proceduje wniosek rodziny pana Pawła o wypłatę rekompensaty.

Jak poinformowała Anna Ginał z sosnowieckiego szpitala, każda tego typu sytuacja jest przedmiotem postępowania wyjaśniającego. - Do wszystkich uwag ze strony Rzecznika Praw Pacjenta podchodzimy z ogromną pokorą. Zdajemy sobie sprawę, że każdą procedurę można jeszcze ulepszyć - powiedziała rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: