Wojsko przekazało, że poderwanie wojskowego lotnictwa ma związek z uderzeniami rakietowymi Rosji na Ukrainę. DORSZ przekazało, że wraz z myśliwcami poderwano też samolot wczesnego ostrzegania. "Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan wyższej gotowości" - podało wojsko.
Poinformowano, że działania mają charakter prewencyjny, a ich celem jest ochrona polskiej przestrzeni powietrznej.
Po godzinie 22 DORSZ poinformowało, że zakończyło się operowanie lotnictwa wojskowego. Nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej - przekazano.
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała, że "w związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze". Wznowiono je po około półtorej godziny.
Wiceszef MON: cała Ukraina pali się na czerwono
Sprawę poderwania myśliwców komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 wiceszef MON Cezary Tomczyk. - Jak to u nas się mówi: cała Ukraina pali się na czerwono (chodzi o alerty rakietowe - red.), jest aktywność rosyjskich myśliwców i bombowców, w związku z tym nasza para dyżurna myśliwska jest w powietrzu - mówił.
- To jest taka sytuacja, która ma miejsce dość często, ale za każdym razem musimy reagować, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to będzie taki sam obraz jak ten, który był 10 września, wtedy, kiedy polskie wojsko zestrzeliło nad Polską rosyjskie drony - tłumaczył.
Tomczyk poinformował, że "mamy pełen obraz tego, co dzieje się nad Ukrainą". Jak mówił, obecna sytuacja "nie wygląda jeszcze groźnie, jeżeli chodzi o polską przestrzeń powietrzną, ale jest to potencjalne zagrożenie".
- Wtedy, kiedy wystrzeliwane są drony na Ukrainę, to zazwyczaj to okno, kiedy może dojść do ewentualnego wlotu na nasze terytorium, trwa około 2-3 godzin. Ale wtedy, kiedy podrywane są myśliwce i lotnictwo i w użyciu są kindżały, czyli te (rosyjskie) rakiety hipersoniczne, to możliwość uderzenia to jest kilka minut i dolot do Polski to jest kilka minut - powiedział wiceszef MON.
Rosja atakuje Ukrainę
Rosyjska armia przeprowadza atak na centralne i południowe obwody Ukrainy z wykorzystaniem pocisków manewrujących i bezzałogowców typu Shahed - poinformowały w środę wieczorem Siły Powietrzne Ukrainy na Telegramie.
W przestrzeni powietrznej Ukrainy zaobserwowano 349 dronów oraz 20 pocisków manewrujących, prawdopodobnie typu Ch-101 lub podobnych, między innymi nad obwodami kijowskim, żytomierskim, mikołajowskim i kirowohradzkim.
Wcześniejsze informacje wskazywały na aktywność samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego, w tym bombowców Tu-95.
Celem ataku rosyjskich bezzałogowców była w środę po południu także Odessa, gdzie rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny. "Na skutek ataku zginęła jedna osoba, a sześć zostało rannych" - powiadomił portal Ukrainska Prawda, powołując się na szefa miejskiej administracji wojskowej w Odessie, Serhija Łysaka.
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: X/DowOperSZ