"Moje dziecko jest w wysokim stopniu niepełnosprawne". Ginekolog prawomocnie skazany

Zapadł prawomocny wyrok
Sędzia Dariusz Gąsowski: sąd w miejsce kary grzywny wymierzył karę pozbawienia wolności w zawieszeniu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
W czasie porodu doszło do błędu w sztuce medycznej. Dziecko jest trwale niepełnosprawne i wymaga stałej opieki. 75-letni lekarz ginekolog został, już prawomocnie, skazany. Kara jest surowsza niż w pierwszej instancji.

Sąd uznał, że podczas porodu w lipcu 2021 roku w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku doszło do błędu w sztuce i narażenia rodzącej kobiety oraz jej dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przyjął, że oskarżony lekarz działał w sposób nieumyślny, co oznacza łagodniejszą kwalifikację prawną.

W pierwszej instancji sąd rejonowy orzekł karę 25 tysięcy złotych grzywny, do tego sześcioletni zakaz wykonywania zawodu oraz po 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzicom dziecka.

Sąd zaostrzył karę

Wyrok ten zaskarżyła prokuratura, która chciała surowszej kary (10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i dłuższego zakazu wykonywania zawodu) oraz obrona, wnioskująca o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku.

Prawomocny wyrok zapadł w piątek przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Ten zaostrzył karę. Oskarżony został skazany na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Podwyższył też grzywnę z 25 do 60 tys. zł. Pozostałe części wyroku pierwszej instancji zostały utrzymane w mocy.

Historię Magdaleny Grześ, mamy Tymka opowiedzieliśmy kilka dni temu w reportażu w TVN24+:

OGLĄDAJ: Jedno dziecko nie żyje, drugie nigdy nie będzie samodzielne. "On dalej pracuje"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Oskarżony 75-letni lekarz

Prokuratura chciała w apelacji powrotu do kwalifikacji z aktu oskarżenia, gdzie zarzuciła lekarzowi również m.in. spowodowanie obrażeń skutkujących trwałą niepełnosprawnością.

Obrona stała natomiast na stanowisku, że opinia biegłych nie wskazuje jednoznacznie, iż jest związek przyczynowo-skutkowy między decyzjami i działaniami ginekologa podczas akcji porodowej a stanem zdrowia narodzonego dziecka. Poród miał się odbyć w sposób naturalny, ostatecznie przeprowadzone zostało cesarskie cięcie.

Klatka kluczowa-305307
Magdalena Grześ, mama Tymka: ulga, to jest najlepsze słowo, tutaj radość nie ma racji bytu
Źródło: TVN24

- Uważam, że robiłem, co mogłem - mówił w ostatnim słowie, przed sądem okręgowym, oskarżony 75-letni lekarz.

Odnosząc się do swoich działań, ocenił, że poród naturalny jest lepszy niż cesarskie cięcie i jest wtedy mniej powikłań poporodowych.

Dziecko jest w wysokim stopniu niepełnosprawne

Oskarżycielką posiłkową w tej sprawie była kobieta, która wówczas rodziła.

- Moje dziecko jest w wysokim stopniu niepełnosprawne. Nie siedzi, nie chodzi, nie je samodzielnie, jest karmione łyżeczką, połyka, bo nauczyliśmy się tego. Ciężka, ciężka praca, tylko i wyłącznie rehabilitacja, nie ma innego leczenia - mówiła po jednej z rozpraw Magdalena Grześ, mama Tymka, dziennikarzom.

Walczyła przede wszystkim o zakaz wykonywania zawodu

Natomiast po ogłoszeniu wyroku stwierdziła, że odczuwa ulgę.

- Ulga to najlepsze słowo, bo radość nie ma tutaj racji bytu. To jest ulga, że prawie pięcioletni proces zakończył się zakazem wykonywania zawodu. O to walczyłam. Nie chodziło o ani o pieniądze, ani o to żeby on poszedł do więzienia, tylko żeby nie mógł przyjmować pacjentów - powiedziała.

Opracował Tomasz Mikulicz

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: