We wtorek po 22 do grodziskiej komendy wpłynęła informacja o zdarzeniu drogowym. Policjanci potwierdzili dachowanie Skody. W samochodzie ani w jego pobliżu nie było nikogo, a auto nie posiadało tablic rejestracyjnych. Rozpoczęło się ustalanie właściciela i kierowcy pojazdu. Po zdobyciu tych informacji dyżurny szybko przekazał załogom rysopis mężczyzny, który mógł kierować samochodem.
Rozpoznał go dyżurny
- Tymczasem po północy do budynku grodziskiej komendy wszedł mężczyzna, który poprosił o wykonanie badania trzeźwości w związku z tym, że zamierzał jechać samochodem. Czujny dyżurny natychmiast rozpoznał osobę, której rysopis rozsyłał jako prawdopodobnie kierującego wcześniej Skodą. Wynik badania 24-latka po dwóch godzinach od zdarzenia nadal wskazywał 0,7 promila alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna został zatrzymany - przekazała rzeczniczka grodziskiej policji aspirant sztabowy Katarzyna Zych.
Po wykonanych czynnościach procesowych policjanci potwierdzili, że ten sam mężczyzna kierował Skodą, zjechał na pobocze i doprowadził do dachowania. Przyznał się także do zdjęcia z auta tablic rejestracyjnych i ucieczki. - Był przekonany, że zdąży zabrać samochód, zanim policjanci ustalą jego dane. Nie przewidział tak szybkiego i skutecznego działania dyżurnych. Po wytrzeźwieniu 24-latek usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara nawet trzech lat pozbawienia wolności - przypomniała policjantka.