Horyzont

"Diagnoza o śmierci mózgowej NATO była przedwczesna. Polska nie ma powodu, by wątpić w siłę Sojuszu"

Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne. Tego dnia na terenie leżącej blisko granicy z Ukrainą wsi Przewodów spadł pocisk, doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło dwóch obywateli Polski. Janusz Reiter (były ambasador RP w USA i Niemczech) w "Horyzoncie" nawiązując do postawy NATO powiedział, że "trudno jest wskazać odpowiednią i adekwatną reakcję na zdarzenie, którego nie w sposób jednoznacznie od początku zakwalifikować". – To była próbka sytuacji dalekiej od jednoznaczności, ale którą udało się wyjaśnić, zamiast wywoływania reakcji niekontrolowanej. Uważam, że to była niezamierzona i niezaplanowana próba, która daje Sojuszowi, a także nam powody do zaufania, że mechanizmy Sojuszu działają i zadziałałyby również w przypadku, gdybyśmy zetknęli się z zaplanowanym incydentem – ocenił rozmówca Jacka Stawiskiego. Podkreślił, że wnioski wynikające ze zdarzenia w Przewodowie są korzystne. – Jestem pewien, że akurat w tej sprawie w Moskwie podzielają taką opinię. To jest rzadki przypadek, kiedy jest zgodność oceny pomiędzy NATO a Moskwą – dodał. Zdaniem byłego ambasadora, w Polsce jest za dużo dyskusji na temat, czy na pewno państwa NATO będą nas bronić. – Nieufność do sojuszników, szczególnie w takiej sytuacji jak teraz, jest czymś toksycznym, czymś, co najbardziej nam szkodzi. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, Sojusz jest zjednoczony nie tylko w sensie formalnym, ale jest poczucie politycznej jedności – stwierdził. W dalszej części programu Janusz Reiter odniósł się również do spotkania Joe Bidena z Xi Jinpingiem podczas szczytu G20.

18.11.2022
Długość: 25 min