DOŁĄCZ DO ZBIÓRKI "POMÓŻMY UKRAIŃCOM"
W marcu tego roku w życie weszła ustawa wygaszająca pomoc dla obywateli Ukrainy w Polsce. Wprowadziła ona szereg ograniczeń w świadczeniach socjalnych dla niepracujących Ukraińców. Bez pomocy zostali emeryci, osoby chore, z niepełnosprawnością i ich opiekunowie, a także samotne matki. Z aktywnością zawodową powiązano także wypłatę świadczenia 800 plus.
Tymczasem to często niepracujący Ukraińcy są tymi, którzy opieki medycznej potrzebują najbardziej. W związku z tym w serwisie Pomagam.pl trwa zbiórka "Pomóżmy Ukraińcom" założona przez Fundację Polskie Forum Migracyjne oraz OKO.press.
"Za chwilę będzie jeszcze gorzej"
Ustawa wygaszająca pomoc Ukraińcom nie pozwala również zdrowym dzieciom mieszkać w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. Ich chorzy rodzice, którym wolno zostać, muszą albo za dziecko zapłacić, albo się wynieść.
W podobnej sytuacji są babcie, które uciekały z wnukami przed wojną. - Ludzie są wyrzucani z DPS-ów, lądują w noclegowniach czy w przytułkach dla osób bezdomnych. Za chwilę będzie jeszcze gorzej w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania, tak jakby ktoś sadystycznie wymyślił: od 1 lipca nie będą tam mogły przebywać nieodpłatnie dzieci powyżej roku - mówi Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.press i współorganizator zbiórki.
Jak zwraca uwagę Milena Kloczkowska ze Stowarzyszenia "Homo Faber" i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, "statystyki wstępne wskazują na to, że około połowa mieszkańców OZZ-ów w całym kraju to dzieci, czyli będzie to prawdopodobnie około 6 tysięcy dzieci".
A co mówią w tej sprawie politycy koalicji rządzącej?
Dziemianowicz-Bąk o "haniebnym wecie"
- Ten dramat, bo to jest dramat, został zapoczątkowany przez dość okrutne weto prezydenta Karola Nawrockiego - tak sprawę komentowała we wtorek w "Faktach po Faktach" w TVN24 Agnieszka Dziemianowicz- Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Chodzi o weto do nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy.
Jak zaznaczyła, trwająca o ponad czterech lat wojna nie toczy się tylko o Ukrainę, a "jest wojną o bezpieczeństwo całej Europy, w tym także Polski". - Kiedy doszło do tego haniebnego weta i zaprzestania tej pomocy, trzeba było przygotować pewne rozwiązania. W ramach tych rozwiązań tam, gdzie Ministerstwo Polityki Społecznej miało coś do powiedzenia, wywalczyliśmy szereg zabezpieczeń dla tych osób, żeby nie pozostały one bez pomocy - powiedziała.
- Wywalczyliśmy traktowanie rodziców dzieci z niepełnosprawnościami tak, jak osoby aktywne zawodowo, bo opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością - w szczególności wtedy, kiedy mąż walczy na froncie w Ukrainie - (...) to naprawdę nie jest żadne lenistwo, to nie jest wypoczynek. To jest ciężka praca - zaznaczyła Dziemianowicz-Bąk.
Zapowiedziała również, że jako ministra rodziny będzie zwracała i zwraca się do innych resortów, aby te w zakresie swoich kompetencji "pochylili się nad tymi osobami, które tutaj są, mieszkają, często pracują, wychowują dzieci i potrzebują wsparcia". - Nikt nie postuluje żadnych bonusów, benefitów, tylko elementarne, przyzwoite traktowanie ich po prostu jak ludzi - podkreśliła.
Kierwiński: zmieniła się sytuacja
O to, czy państwo popełniło błąd wprowadzając ustawę wygaszającą pomoc dla obywateli Ukrainy, był pytany z kolei w środę w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński. - Myślę, że państwo polskie przez wiele lat, przez wiele miesięcy pomagało tym osobom i państwo polskie cały czas większości tych osób pomaga - powiedział.
Na uwagę, że część z tych osób czuje się pozostawiona sama sobie i ratują je właśnie internetowe zbiórki, zaprzeczył. - Państwo tym osobom najbardziej potrzebującym pomaga - powtórzył.
- Zmieniła się sytuacja. Jesteśmy cztery lata od wybuchu wojny - zwrócił uwagę i dodał, że większość takich osób znalazło pracę w Polsce. - Jeżeli chodzi o te kwestie krytyczne, to państwo polskie tych osób nie wyłączyło z pomocy - przekonywał szef MSWiA.