Potwierdzają się ustalenia dziennikarza tvn24.pl Roberta Zielińskiego i reportera "Superwizjera" Macieja Dudy, którzy ustalili, że w sprawie fałszywych alarmów są pierwsze zatrzymania, a prokuratura skierowała do sądu dwa wnioski o areszt.
- Zatrzymane są aktualnie trzy osoby. Wobec jednej osoby już jest zastosowany areszt, wobec drugiej jest wniosek aresztowy. Trzecia osoba to świeże zatrzymanie - poinformował w "Rozmowie Piaseckiego" szef MSWiA Marcin Kierwiński. Zapowiedział, że będą kolejne zatrzymania i przeszukania w tej sprawie.
Niedługo później reporter "Superwizjera" Maciej Duda przekazał, że kolejny podejrzany z grupy został aresztowany na trzy miesiące, a następnie potwierdziła to prokuratura.
Kierwiński powiedział, że zatrzymania mają związek z fałszywymi alarmami dotyczącymi siedziby TV Republiki, mieszkania jej szefa Tomasza Sakiewicza, posesji Jarosława Kaczyńskiego i mieszkania Sławomira Cenckiewicza.
Kierwiński: zatrzymane młode osoby, działały wspólnie
Kierwiński opisał, że "to są młode osoby, to są dwudziestolatkowie". - To są osoby, które już miały problemy z prawem w tego typu kwestiach - dodał. Tłumaczył później, że to osoby, które "miały problemy z tym, że wcześniej także zgłaszały fałszywe alarmy".
Pierwsza osoba, od której rozpoczęło się to postępowanie, zatrzymana została w zeszłym tygodniu - przekazał w "Rozmowie Piaseckiego" szef MSWiA. Jak mówił, ci ludzie "też mają swoje sympatie polityczne".
- Te osoby, które są zatrzymane, działały wspólnie - poinformował. - Natomiast ta grupa ich kontaktów jest znacznie szersza - zaznaczył.
- Na podstawie tej grupy z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że namierzona zostanie osoba, która stoi za tym fałszywym alarmem, jeżeli chodzi o matkę pana prezydenta - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji.
Kierwiński mówił, że zatrzymani to "dość biegłe osoby, jeżeli chodzi o kwestie technik komputerowych".
Kierwiński: zatrzymani współpracują z prokuraturą
Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki pytał, czy zatrzymane osoby przyznały się do tego, co robiły. - Współpracują z prokuraturą - odparł Kierwiński. Dopytywany o szczegóły w tej współpracy, mówił, że składają w tej sprawie zeznania.
Dodał następnie, że wobec pierwszej z nich zarządzono już trzymiesięczny areszt. Posiedzenie aresztowe w sprawie drugiej osoby ma odbyć się w środę, a trzecia osoba została zatrzymana we wtorek i "trwają z nią czynności".
- Nie mam potwierdzenia od policji, że któraś z tych osób przyznała się do kwestii informowania o fałszywym alarmie w domu [rodzinnym] pana prezydenta - powiedział. - Natomiast na podstawie ich zeznań mamy poważne poszlaki, żeby namierzyć tę osobę - dodał.
Poinformował też, że jeśli chodzi o zatrzymane osoby, nie ma informacji, aby w tej sprawie potwierdził się wątek rosyjskiej prowokacji. Zaznaczył jednak, że śledczy cały czas badają motywacje. - Proszę pamiętać, że czasami osoby, które tego typu akty wykonują, nie muszą wiedzieć, dla kogo pracują - zaznaczył.
Kierwiński o ochronie rodziny prezydenta
Konrad Piasecki pytał swojego gościa również o to, czy w związku z siłowym wejściem służb do domu matki Karola Nawrockiego, należy wprowadzić zmiany w zakresie zabezpieczenia rodziny prezydenta.
- Jeżeli chodzi o rodzinę pana prezydenta, wszystkie osoby, które powinny być objęte ochroną SOP-u, są objęte ochroną SOP-u - odparł Kierwiński. Zaznaczył, że ze strony prezydenta nie było żadnego wniosku o objęcie matki ochroną tej służby.
Piasecki dociekał, czy zgłaszanie takiego wniosku, w którym prezydent bezpośrednio wskazuje osobę, która chce objąć ochroną, jest konieczny. - Jest rzeczą naturalną, że osoba ochraniana mówi o tym, gdzie koncentrują się jej aktywności zawodowe - odpowiedział Kierwiński. Dodał, że w takich przypadkach SOP podejmuje decyzję o przydzieleniu ochrony na podstawie pełnej analizy zagrożeń.
- Do tej pory rodzice prezydentów nie byli chronieni [przez SOP - red.], żeby było jasne, nie są chronieni z mocy ustawy - powiedział. - Nie pamiętam takiej sytuacji, żeby rodzice któregokolwiek prezydenta mieli stałą ochronę SOP-u - zaznaczył.
Piasecki dopytywał, czy po fałszywym alarmie matka prezydenta i jej mieszkanie zostaną objęte szczególną ochroną. - Będą decyzje w tym zakresie - zapowiedział Kierwiński. Zaznaczył, że nie powie jakie, gdyż plany ochrony są niejawne.
Szef MSWiA odniósł się także do informacji, że służby wiedziały o tym, gdzie mieszka matka prezydenta Nawrockiego. Podkreślał, że funkcjonariusz zmierzający na interwencję nie ma dostępu do całej bazy mieszkań, jakimi dysponuje policja. - To, że policja ma takie informacje, jest naturalne, ale to nie oznacza, że [wie to - red.] każdy funkcjonariusz policji - mówił.
Fałszywe alarmy
W sobotę 23 maja służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Straż pożarna zdecydowała się wyłamać zamki drzwi w związku ze zgłoszeniami o zagrożeniu życia. Te okazały się nieprawdziwe.
Kilka dni wcześniej policja interweniowała - tak samo po fałszywym, jak się okazało, alarmie - w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza oraz na warszawskiej posesji prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. O interwencji służb przed blokiem, w którym mieszka, informował też były szef BBN Sławomir Cenckiewicz.