Trump pod presją. Połowa stanów chce zablokować jego ruch

Biały Dom
Donald Trump: chcę dać Iranowi ostatnią szansę
Źródło wideo: Reuters/TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Decyzja administracji Donalda Trumpa wywołała bunt w części Stanów Zjednoczonych. Do sądu trafił pozew kwestionujący nowe cła wobec 60 partnerów handlowych. W pozwie, do którego dotarło BBC, koalicja stanów rządzonych przez demokratów argumentuje, że decyzja administracji była "arbitralna, kapryśna i sprzeczna z prawem".

Demokratyczne władze 25 amerykańskich stanów skierowały do sądu pozew przeciwko administracji Donalda Trumpa. Sprzeciwiają się w nim nowym cłom nałożonym przez Biały Dom na 60 partnerów handlowych USA.

Pozew złożono w federalnym Sądzie ds. Handlu Międzynarodowego w Nowym Jorku.

Pozew przeciwko cłom Trumpa

W pozwie, do którego dotarł BBC, koalicja stanów rządzonych przez demokratów argumentuje, że decyzja administracji była "arbitralna, kapryśna i sprzeczna z prawem".

Rzecznik Białego Domu Kush Desai odpowiedział, że Stany Zjednoczone korzystają ze swoich "zgodnych z prawem uprawnień", aby przeciwdziałać praktykom obciążającym amerykańskie przedsiębiorstwa. Dodał, że brak skutecznych działań ze strony zagranicznych państw wobec importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej jest nieracjonalny i wymaga reakcji.

Waszyngton twierdzi, że cła w wysokości od 10 do 12,5 proc. zostały wprowadzone, ponieważ partnerzy handlowi USA, w tym Wielka Brytania, Chiny i Unia Europejska, nie podejmują wystarczających działań w celu zwalczania pracy przymusowej.

Autorzy pozwu argumentują, że administracja Trumpa "nie może wykorzystywać kwestii pracy przymusowej jako pretekstu do kontynuowania nielegalnego programu ceł".

"Cła nałożone przez USTR są tak szeroko zakrojone, że przeczą celom deklarowanym przez sam USTR i czynią farsą przepisy, na które powołano się przy ich uzasadnianiu" - napisano w pozwie, cytowanym przez BBC.

Sprzeciw części państw objętych cłami

Kilku partnerów handlowych objętych nowymi taryfami wyraziło rozczarowanie decyzją USA. Rządy Brazylii i Japonii określiły te działania jako "nieuzasadnione".

Rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mao Ning stwierdziła, że cła są "pretekstem do politycznej manipulacji”. Waszyngton i Pekin od dłuższego czasu prowadzą wojnę celną opartą na wzajemnym nakładaniu taryf, która obecnie pozostaje zawieszona.

Część analityków kwestionuje również to, w jaki sposób poszczególne kraje miałyby wykazać, że skutecznie rozwiązały problem pracy przymusowej, na który powołują się Stany Zjednoczone.

Prokurator generalny Oregonu: wszyscy płacimy cenę za te bezprawne cła

Jak podkreślił Reuters, wcześniej podobne pozwy złożyły też amerykańskie firmy, które domagały się zablokowania ceł już w dniu ich wejścia w życie. Zarówno stany, jak i przedsiębiorcy odnieśli już sukcesy przed sądami, skutecznie podważając cła wprowadzone przez Trumpa, ale mimo serii niekorzystnych orzeczeń prezydent nadal wprowadza nowe taryfy celne.

- Mimo że Trump przegrywa na każdym etapie postępowań sądowych, po raz kolejny próbuje wprowadzić jeszcze większy chaos, uderzając w pracujące rodziny i lokalne firmy w Oregonie. Wszyscy płacimy cenę za te bezprawne cła, a nie zagraniczne rządy - oświadczył Dan Rayfield, prokurator generalny stanu Oregon.

Z kolei gubernator stanu Nowy Jork Kathy Hochul stwierdziła, że "nielegalne cła prezydenta Trumpa są niczym innym jak podatkiem nakładanym na ciężko pracujące rodziny"

Nowe cła Trumpa na 60 partnerów

24 lipca USA wprowadziły nowe cła w wysokości 10 albo 12,5 proc. na swoich 60 partnerów handlowych, w tym UE. Pochodzi z nich niemal cały import do USA. Taryfy zastąpiły tymczasową 10-procentową stawkę globalną, która wygasła 24 lipca.

Nowe cła uzasadniono tym, że objęte nimi kraje nie podejmują wystarczających działań, by powstrzymać import towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej.

>>> Świat ostro reaguje na decyzję Trumpa. "Naprawdę nie ma żadnych podstaw"

Decyzję o nowych taryfach podjęto w ramach postępowań prowadzonych na podstawie sekcji 301. ustawy o handlu z 1974 r. Po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił wcześniejszą rundę ceł globalnych, administracja Trumpa wykorzystuje ten przepis do budowy nowej architektury taryfowej. "Wall Street Journal" zauważył, że po wejściu w życie cła te mogą obowiązywać bezterminowo i mogą być jednostronnie zmieniane przez głowę państwa.

Unieważnienie poprzednich ceł Trumpa

To kolejny krok w serii działań handlowych ogłoszonych przez Trumpa od jego powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku.

Wiele szeroko zakrojonych ceł nałożonych przez Trumpa na partnerów handlowych USA w ramach tzw. "Dnia Wyzwolenia" w kwietniu ubiegłego roku zostało uchylonych przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.

- Sąd Najwyższy jasno dał do zrozumienia, że ta administracja nie może ignorować prawa, by nakładać szeroko zakrojone cła - powiedziała gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul.

Decyzja sądu doprowadziła do zwrotu dziesiątek miliardów dolarów firmom, które wcześniej uiściły te opłaty celne.

Źródło: PAP, BBC
Zobacz także: