Cła weszły w życie tuż po północy z czwartku na piątek czasu wschodnioamerykańskiego (po 6 czasu polskiego); w momencie wygaśnięcia 10-procentowej stawki, ogłoszonej przez prezydenta Donalda Trumpa wcześniej w tym roku.
Przedstawiciel USA ds. handlu (USTR) Jamieson Greer podjął decyzję o taryfach w ramach postępowań prowadzonych na podstawie sekcji 301. ustawy o handlu z 1974 r.
Biuro ds. Handlu napisało, że prowadzone postępowania dotyczyły "niewprowadzenia i nieskutecznego egzekwowania zakazu importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej".
W wyniku tych postępowań "nałożono cła w wysokości 10 proc. i 12,5 proc. na import od 60 partnerów handlowych, z wyłączeniem niektórych kategorii produktów". Nowymi taryfami nie są objęte m.in. stal, aluminium, samochody i części samochodowe. Zwolnione z nich będą również niektóre produkty spożywcze i rolne.
Świat krytykuje nowe cła
Decyzja wywołała ostre reakcje na całym świecie. Przedstawiciele krajów, które objęto nowymi taryfami, wyrazili swój sprzeciw.
Unia Europejska
- Nie wykluczamy skierowania sprawy do Światowej Organizacji Handlu - skomentowała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Chiny
Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lin Jian oświadczył, że Pekin "sprzeciwia się wszelkim formom jednostronnych środków celnych". Dodał, że "wojny celne i handlowe nie leżą w interesie żadnej ze stron".
Australia
Australijski minister handlu Don Farrell ocenił, że nałożenie nowych ceł przez administrację Trumpa jest "całkowicie nieuzasadnione" oraz, że będzie "stanowczo domagał się" zniesienia wszystkich amerykańskich ceł na towary z jego kraju.
Francja
Prezes Banku Francji - organu kształtującego tamtejszą politykę monetarną - Emmanuel Moulin stwierdził, że "dla Europy to nie powinno wiele zmienić, ponieważ mamy porozumienie z Turnberry, którego Donald Trump powinien przestrzegać".
Odniósł się do wstępnej umowy handlowej zawartej w lipcu 2025 r. w szkockim mieście między przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen a prezydentem USA. Ustalono w niej m.in. obniżenie amerykańskich stawek celnych na towary z UE do 15 proc.
- Jednak oczywiście powoduje to większą niepewność w handlu światowym i z pewnością nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu - dodał Moulin.
Brazylia
Rząd Brazylii wydał komunikat, w którym stwierdzono, że "wobec braku podstawy prawnej w prawie krajowym, która uzasadniałaby protekcjonistyczną politykę handlową, przedstawiciel handlowy Stanów Zjednoczonych zdecydował się wykorzystać kwestię o ogromnym znaczeniu dla ruchu na rzecz praw człowieka i praw pracowniczych".
Jak dodano, kraj rozpocznie działania odwetowe przewidziane w ramach "ustawy o wzajemności" i - podobnie jak Kaja Kallas - zapowiedział, że skieruje sprawę do Światowej Organizacji Handlu.
Meksyk
Meksykański minister gospodarki Marcelo Ebrard stwierdził, że "nowe cła nie spowodują żadnej zmiany w efektywnej stawce celnej, jaką płaci Meksyk" oraz, że "jedne cła zastępują drugie".
Norwegia
Minister spraw zagranicznych Norwegii Espen Barth Eide powiedział, że nie ma podstaw do nałożenia ceł na skandynawski kraj, ponieważ posiada już "jasne przepisy mające na celu zapobieganie handlowi towarami wytworzonymi z wykorzystaniem pracy przymusowej”.
Malezja
Z kolei premier Malezji Anwar Ibrahim - jak donosi państwowa agencja Bernama - skomentował, że kraj odczuwa "ulgę", ponieważ 10-procentowe cła na towary z Malezji są stosunkowo niższe niż w przypadku innych państw.
Singapur
Minister spraw zagranicznych Singapuru Vivian Balakrishnan powiedział, że poruszył kwestię ceł w rozmowie z sekretarzem stanu Marco Rubio przy okazji szczytu ASEAN. - Zdecydowanie podkreśliłem, że Stany Zjednoczone mają nad nami nadwyżkę handlową… i naprawdę nie ma żadnych podstaw technicznych ani ekonomicznych, by nakładać na nas cła – powiedział cytowany przez "Forbesa" Balakrishnan.
Demokraci komentują decyzję
Nowe stawki zostały skrytykowane również w USA. Czołowy przedstawiciel Partii Demokratycznej w Komisji ds. Środków i Sposobów Izby Reprezentantów Richard Neal stwierdził, że "uzasadnienie dotyczące pracy przymusowej jest zbyt wygodne, by traktować je poważnie".
- Praca przymusowa jest realnym i powszechnym problemem w naszych łańcuchach dostaw i wymaga rygorystycznego egzekwowania prawa. Nie należy jej nigdy sprowadzać do roli pretekstu dla polityki celnej opartej na wątpliwych teoriach prawnych i osobistych urazach - powiedział.