Dlaczego paliwo na stacjach tak drożeje? Ropa to tylko część rachunku

shutterstock_2758287253
Ceny paliw. Polska na tle Europy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Koszt ropy naftowej jest tylko jednym z kilku elementów ceny paliwa przy dystrybutorze - podkreśla Europejski Bank Centralny. Z analizy EBC wynika, że za ostatnie podwyżki w największym stopniu odpowiadają rosnące koszty i marże rafineryjne. W przypadku benzyny ten składnik ceny zwiększył się od lutego o 475 procent.

Wielu kierowców w Polsce i za granicą zastanawia się, dlaczego ceny paliw na stacjach rosną znacznie szybciej niż notowania ropy. Europejski Bank Centralny wyjaśnił, że koszt surowca jest tylko jednym z kilku elementów składających się na cenę przy dystrybutorze.

EBC wyróżnił pięć podstawowych składników detalicznej ceny paliwa:

  • koszt ropy naftowej - zależny m.in. od globalnego popytu oraz zakłóceń podaży, w tym konfliktów zbrojnych;
  • koszty i marże rafineryjne - różnica między ceną gotowego paliwa a kosztem ropy wykorzystanej do jego produkcji. Obejmuje koszty przerobu surowca oraz marżę brutto rafinerii;
  • koszty dystrybucji - związane m.in. z transportem, magazynowaniem i sprzedażą paliwa;
  • akcyza - zwykle ustalana jako stała kwota na litr;
  • VAT - naliczany procentowo od ceny paliwa powiększonej o akcyzę. W większości państw strefy euro stawka wynosi około 19-2 proc., a podatek odpowiada za mniej więcej jedną szóstą ceny detalicznej.

Marże rafineryjne napędzają podwyżki

Autorzy analizy EBC podkreślili, że tegorocznego wzrostu cen paliw nie można tłumaczyć wyłącznie droższą ropą. Znacznie większe znaczenie miały koszty i marże rafineryjne. Ich wysokość zależy m.in. od rodzaju przetwarzanego surowca, wymagań jakościowych dotyczących paliw, dostępnych mocy produkcyjnych oraz relacji między popytem a podażą.

Na sytuację na rynku wpływają także:

  • remonty i czasowe wyłączenia rafinerii,
  • uszkodzenia infrastruktury,
  • sankcje,
  • ograniczenia w handlu z państwami objętymi embargiem.

Według EBC zamknięcie cieśniny Ormuz zakłóciło funkcjonowanie znacznej części światowego sektora rafineryjnego. W drugim kwartale 2026 r. globalny eksport produktów rafinowanych zmniejszył się o około 4,5 mln baryłek dziennie.

Ograniczenie podaży wywołało gwałtowny wzrost marż rafineryjnych. W przypadku oleju napędowego ich średni miesięczny poziom wzrósł z 0,10 euro za litr w lutym do 0,26 euro w marcu. Kolejna eskalacja konfliktu ponownie podbiła ten składnik ceny.

Tak zmieniała się cena benzyny

W lutym średnia cena benzyny wynosiła 1,70 euro za litr. Składały się na nią:

  • 37 centów kosztu ropy;
  • 4 centy kosztów i marż rafineryjnych;
  • 30 centów kosztów dystrybucji;
  • 70 centów akcyzy;
  • 29 centów VAT.

W lipcu cena benzyny wzrosła do 1,95 euro za litr. Koszt ropy zwiększył się o 7 centów, do 44 centów. Tymczasem komponent rafineryjny wzrósł z 4 do 23 centów, czyli o 475 procent. To właśnie on odpowiadał za największą część podwyżki, a nie droższa ropa czy wyższe podatki.

Podobna sytuacja na rynku diesla

W lutym olej napędowy kosztował średnio 1,62 euro za litr. Na tę cenę składały się:

  • 37 centów kosztu ropy;
  • 10 centów kosztów i marż rafineryjnych;
  • 31 centów kosztów dystrybucji;
  • 56 centów akcyzy;
  • 28 centów VAT.

W lipcu cena diesla wzrosła do 1,89 euro, a więc o 27 centów. Koszt ropy zwiększył się o 7 centów, natomiast komponent rafineryjny - z 10 do 35 centów, czyli o 250 proc. Jednocześnie koszty dystrybucji spadły z 31 do 25 centów, a akcyza z 56 do 53 centów. VAT wzrósł natomiast z 28 do 32 centów.

Także w przypadku diesla główną przyczyną podwyżki były więc koszty i marże rafineryjne. Wzrost cen nie wynikał z wyższej akcyzy, która w lipcu była nawet niższa niż w lutym.

Czy rafinerie zarabiają na kryzysie?

Jak wyjaśnił Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych CMC Markets, europejskie rafinerie zarabiają obecnie więcej na przerobie ropy, ale nie musi się to automatycznie przekładać na wysokie zyski całej branży.

- Europejska rafineria działa na rynku, na którym producenci, importerzy i hurtownicy konkurują o każdy dostępny ładunek. Jeżeli gotowe paliwo jest drogie w regionie, lokalna rafineria może uzyskać wyższą cenę za własną produkcję. Sprzedaż dużych wolumenów znacznie poniżej regionalnej ceny referencyjnej byłaby trudna do utrzymania, ponieważ paliwo mogłoby zostać wykupione przez pośrednika i odsprzedane tam, gdzie zapotrzebowanie jest większe - tłumaczył ekspert.

Podkreślił, że dla kierowcy najważniejsza jest cena gotowego paliwa, natomiast dla rafinerii - różnica między ceną produktu a kosztem zakupu ropy.

- Jeśli powróci eksport produktów z Zatoki Perskiej, wzrośnie przerób w Rosji i Azji, a rynek benzyny oraz diesla odzyska równowagę, komponent rafineryjny może szybko się obniżyć. Wówczas ceny na stacjach mogłyby spaść nawet wtedy, gdy ropa Brent nie wróci do poziomu z lutego. Dlatego warto śledzić nie tylko notowania surowca, lecz także sytuację w rafineriach i na globalnym rynku gotowych paliw - wskazał Kostecki.

Co z cenami paliw w sierpniu?

Zdaniem analityka, jeśli nie dojdzie do kolejnych zakłóceń dostaw, ceny hurtowe powinny się ustabilizować. Podwyższone marże rafineryjne mogą natomiast stopniowo maleć wraz z otwieraniem cieśniny Ormuz i przywracaniem pracy rafinerii w krajach Zatoki Perskiej.

- W Polsce istotne będzie również to, jak zmieni się marża detaliczna stacji. Cena przy dystrybutorze może krótkoterminowo zachowywać się inaczej niż ceny hurtowe, co obserwujemy od połowy lipca - dodał ekspert w komentarzu dla tvn24.pl.

EBC zwrócił także uwagę na zjawisko określane jako "rakiety i pióra". Polega ono na tym, że ceny paliw szybko rosną wraz z drożejącą ropą, ale znacznie wolniej spadają, gdy surowiec tanieje.

Taka asymetria może wynikać m.in. z opóźnień w uzupełnianiu zapasów, niepewności co do trwałości obniżek oraz słabszej presji konkurencyjnej na rynku detalicznym.

Choć wcześniejsze badania dotyczące strefy euro nie przyniosły jednoznacznych dowodów na występowanie tego mechanizmu, nowsze analizy wskazują, że spadek kosztów może być przenoszony na kierowców z opóźnieniem.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: