- Obie wojny, rosyjska i irańska, i mamy jedne z najwyższych cen paliw na świecie w ostatnich latach. Ale możemy te ceny obniżyć w Polsce, tak jak to robiliśmy już dwukrotnie, wprowadzając program Ceny Paliw Niżej (CPN). Na to są potrzebne pieniądze - powiedział we wtorek premier Donald Tusk w nagraniu wideo udostępnionym w serwisie X.
We wtorek Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. To już drugie podejście do wprowadzenia nowej daniny od koncernów paliwowych. Pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki skierował uchwaloną przez Sejm ustawę do Trybunału Konstytucyjnego (TK) w trybie kontroli prewencyjnej.
Tusk: oni wszyscy zarabiają na kryzysie paliwowym
Jak dodał premier, "te pieniądze są w koncernach". - Na kryzysie my tracimy. Wszyscy kierowcy, obywatele, podatnicy, ale zarabiają koncerny. Tylko sam Orlen w pierwszym półroczu miał prawie szesnaście miliardów zysku netto. Dziesięć miliardów więcej, niż rok wcześniej. A mamy przecież inne koncerny. Jest Saudi Aramco, jest MOL, jest BP, jest Circle K. Oni wszyscy zarabiają na kryzysie paliwowym. Bardzo duże pieniądze. A my tracimy - zaznaczył premier.
- Jeśli prezydent znowu zablokuje tę ustawę, to nie będziemy mieli tych czterech miliardów złotych, które chcemy dać na program tańszych paliw - powiedział.
- Więc chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Prezydencie podpisuj! - zaapelował premier.
Szłapka: koncerny paliwowe powinny podzielić się zyskami z obywatelami
Na wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził, że "koncerny paliwowe powinny podzielić się tymi zyskami z obywatelami, ze społeczeństwem i powinny być dodatkowo opodatkowane". - Dlatego po raz kolejny, już drugi raz, rząd przyjął ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm energetycznych - powiedział Szłapka.
Jak dodał, "to jest dokładnie taka sama ustawa, jaka została zablokowana przez pana prezydenta".
Chodzi o ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, którą pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamałyby zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.
Szłapka o CPN
W ocenie Szłapki decyzja prezydenta to de facto blokada ustawy, a jej skutkiem jest to, że "te zyski po prostu nie wpłynęły do budżetu i nie mogły zostać przeznaczone na przedłużenie programu CPN".
Rzecznik rządu podkreślił, że jeśli przyjęty we wtorek projekt uzyska podpis prezydenta, to - zgodnie z deklaracją premiera Donalda Tuska - rząd powróci do programu Ceny Paliwa Niżej.
Szłapka zaznaczył, że ze względu na "bardzo trudną sytuację geopolityczną" koncerny paliwowe odnotowują wyjątkowo wysokie zyski.
Pieniądze na przedłużenie CPN
Zgodnie z założeniami projektu nowa danina ma objąć przedsiębiorców prowadzących w okresie od 1 marca 2026 r. do 31 grudnia 2026 r. na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej działalność w zakresie wytwarzania paliw ciekłych, ich importu lub nabycia wewnątrzwspólnotowego.
Jako przykład przedsiębiorstwa paliwowego osiągającego istotne zyski w ostatnim czasie wskazano Orlen, który w II kwartale 2026 r. osiągnął przychody o 25,8 proc. wyższe niż rok wcześniej, a zysk operacyjny EBITDA LIFO - o 54,4 proc. wyższy niż rok wcześniej.
Przychody budżetowe z tytułu nowej daniny miałyby być wykorzystane m.in. na sfinansowanie działań osłonowych, obciążających budżet państwa. Chodzi w szczególności o pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej), realizowany od końca marca do końca czerwca, a następnie w drugiej połowie sierpnia. W ramach pakietu obniżono stawkę VAT na niektóre paliwa, a w okresie do 15 czerwca - także stawkę akcyzy. Jednocześnie obowiązywały ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego na stacjach, ogłaszane przez ministra energii.
Założenia projektu
Zgodnie z założeniami projektu ustawy, podstawę opodatkowania ma stanowić nadwyżka osiągniętych przez podatnika przychodów ze sprzedaży paliw ciekłych ponad kwotę przychodów z tego tytułu, jaka zostałaby osiągnięta przez tego podatnika przy zastosowaniu jego średniej marży sprzedaży paliw ciekłych z roku 2025 powiększonej o 20 proc. Tak ustalona wartość będzie stanowić tzw. marżę referencyjną.
"Proponuje się, aby stawka podatku wynosiła 60 proc. tak określonej podstawy opodatkowania, co proporcjonalnie odzwierciedla skalę nieoczekiwanych korzyści, przy jednoczesnym pozostawieniu podatnikowi możliwości dysponowania istotnej części nadzwyczajnego zysku" - czytamy.
W Ocenie Skutków Regulacji również założono wpływy budżetowe z tytułu podatku na poziomie 4 mld zł. W uzasadnieniu nowego projektu wskazano, że "zgodnie z dorobkiem orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego, zasada niedziałania prawa wstecz nie ma na gruncie prawa podatkowego waloru absolutnego i dopuszcza się odstępstwa od funkcjonowania tej zasady w ściśle określonych warunkach".
Zaznaczono, że "w odniesieniu do prawa podatkowego uznaje się, iż odstąpienie od zasady lex retro non agit jest dopuszczalne, jeżeli jest to konieczne dla realizacji lub ochrony innych wartości konstytucyjnych o szczególnej doniosłości". Dodano, że ciężar finansowy będący następstwem sytuacji nadzwyczajnej związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie powinien równomiernie obciążać ogół społeczeństwa i podmioty gospodarcze.
Jako termin wejścia w życie proponowanych przepisów przyjęto 1 listopada br. (pierwsza, niepodpisana przez prezydenta wersja przewidywała jako termin wejścia w życie 1 sierpnia).
Sejm ma się zająć rządowym projektem w środę i - zgodnie z zapowiedzią marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego - przeprowadzić głosowanie nad nim w piątek.