Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
To nie jest tylko "gorszy dzień". To pogłębiające się poczucie bezsensu. Tryb, w którym ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa, a sen nie daje wypoczynku. To stan, w którym człowiek stopniowo rozpada się na kawałki, a rzeczywistość zgniata jak imadło.
Po cichu, pod maską chłodnej powagi i profesjonalizmu, rozpada się coraz więcej medyków. Tak wypalała się lekarka Daria Frąckowska.
Czy chory świeci się na zielono?
- Zaczęły się pojawiać napady paniki przed pójściem do pracy. Z poczuciem, że tracę grunt pod nogami. Pamiętam, że strasznie ryczałam. Miałam problemy z nabraniem powietrza - opowiada.
To pandemia COVID-19 wznieciła ten wewnętrzny pożar, który z czasem stawał się coraz trudniejszy do opanowania. Daria robiła wtedy specjalizację z medycyny rodzinnej.
- Brak miejsc w szpitalach dla pacjentów, agresja, roszczenia i systemowe problemy. To zaczęło we mnie wywoływać ogromny stres. Bałam się, że nawet jeżeli będę chciała dobrze, to wyjdzie źle, że popełnię błąd. I to się zaczęło nawarstwiać - wspomina.
Lęk bywał tak irracjonalny, że paraliżowała ją nawet konieczność nauki czy sięgnięcia do wytycznych. Pojawiły się dręczące myśli o śmierci pacjentów, ataki paniki, problemy ze snem: - Budziłam się i do rana nie mogłam zasnąć, aż pójdę do pracy i sprawdzę w systemie, że chory Iksiński wciąż świeci się na zielono na liście pacjentów, że żyje.