Cztery poprawki izby wyższej były autorstwa senackiego Biura Legislacyjnego i nie zmieniły merytorycznego sensu ustawy. Miały charakter legislacyjny i redakcyjny.
Dlaczego ustawa "lex szarlatan" jest potrzebna?
Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, tzw. lex szarlatan, ma dać rzecznikowi narzędzia do skutecznej walki z pseudomedycyną. Teraz ma on związane ręce, nawet jeśli identyfikuje jakąś praktykę jako szkodliwą i oszukańczą.
- Obecne uregulowania prawne nie pozwalają instytucji rzecznika zajmować się oszustami i szarlatanami, bo może podejmować działania tylko wobec podmiotów leczniczych. Stąd potrzeba zmian. To, co teraz możemy robić i co robimy, to zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Niestety, nie do końca jest to skuteczne - tłumaczył w maju br., gdy projekt został przyjęty przez rząd, rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.
- Jest cała masa popularnych szarlatanów, antyszczepionkowców, którzy realnie szkodzą. (…) Myślę, że szarlatani mają na swoim koncie ogromną liczbę zgonów. Mówię to z odpowiedzialnością, bo przychodzili do mnie ludzie z białaczką, którzy chcieli się leczyć np. witaminą C lewoskrętną. Mieli takie polecone z Indii całe paczki różnych witamin i wierzyli, że to ich wyleczy z białaczki - mówił niedawno w "Wywiadzie medycznym" w TVN24+ dr hab. n. med. Jarosław Biliński, asystent w Klinice Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Na szkodliwą działalność "uzdrowicieli" wielokrotnie zwracał też uwagę prof. Jacek Jassem, onkolog, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, od lat walczący z medycznymi oszustami.
Co przewiduje lex szarlatan?
Przygotowana przez resort zdrowia we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta (RPP) regulacja zakłada, że rzecznik będzie mógł wydawać ostrzeżenia publiczne, jeżeli strona postępowania dopuści się praktyki, która może zagrażać pacjentom. Zyska także prawo do wydawania decyzji tymczasowych, zobowiązujących podmioty do natychmiastowego zaprzestania określonych działań lub zaniechań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Rzecznik będzie mógł też żądać wszczęcia i brać udział w postępowaniach cywilnych dotyczących praw pacjenta na takich samych prawach, jakie przysługują prokuratorowi. Resort zdrowia w porozumieniu z RPP przewidział także wysokie kary finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów będzie grozić kara do 1 mln zł, a za brak współpracy z rzecznikiem - do 100 tys. zł. Sankcje te będą obowiązywały także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.
Nowelizacja ustawy wprowadza zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych, zdefiniowanych jako:
- udzielanie świadczeń zdrowotnych, które stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego;
- oferowania lub stosowania metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniem zdrowotnym, w przypadku których wprowadza się pacjenta w błąd, że posiadają one właściwości świadczenia zdrowotnego.
Regulacja wprowadza również zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych.
Zdefiniowano też pojęcie "dezinformacji medycznej" jako podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, przez osobę fizyczną, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, działania wprowadzające w błąd, polegające na publicznym rozpowszechnianiu lub promowaniu nieprawdziwych informacji o "metodzie diagnostycznej lub leczniczej lub metodzie, w przypadku której deklaruje się lub sugeruje, że ma właściwości świadczenia zdrowotnego, niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną, zagrażającej życiu lub zdrowiu, lub szkodliwości metody diagnostycznej lub leczniczej zgodnej z aktualną wiedzą medyczną jako zagrażającej życiu lub zdrowiu".
Co z ziołolecznictwem?
Ustawa wielokrotnie wywoływała gorące dyskusje i obawy. "Rzecznik Praw Pacjenta wielokrotnie uspokajał: ustawa nie zakazuje stosowania ziół ani diet wspierających zdrowie. Przykładowo - informowanie o prozdrowotnym działaniu ostropestu na wątrobę czy stosowanie diety w nadciśnieniu pozostaje w pełni legalne" - wyjaśnia branżowy portal "Rynek zdrowia". Jak tłumaczy, reakcja RPP ma następować dopiero wtedy, gdy ktoś bezpodstawnie przypisuje ziołom czy diecie właściwości "wyleczenia z nowotworu" lub nakłania do rezygnacji z konwencjonalnej terapii.
Po wejściu ustawy w życie żaden podmiot nie będzie mógł udzielać świadczeń zdrowotnych bez oficjalnego wpisu do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą i podejmować takich działań w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Ustawa reguluje także kwestie ziołolecznictwa - chodzi o oddzielenie legalnej, bezpiecznej i stosowanej od wieków fitoterapii, która często stanowi wsparcie tradycyjnego leczenia, od niebezpiecznego znachorstwa. Teraz akt trafi na biurko prezydenta. Regulacja ma wejść w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia.