Fakty po Faktach

Władysław Kosiniak-Kamysz: dron znaleziony nad Bałtykiem bardziej zaawansowany niż inne

Kosiniak
Władysław Kosiniak-Kamysz: dron znaleziony nad Bałtykiem prawdopodobnie utracony przez Rosjan
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Najprawdopodobniej dron został utracony przez Rosję podczas manewrów nad Bałtykiem - powiedział w "Faktach po Faktach" TVN24 minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz o maszynie, która została znaleziona na plaży koło Jarosławca. Podziękował też TVN24 za nieuleganie dezinformacji.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w poniedziałek, że w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona.

Dron na plaży koło Jarosławca. "Najprawdopodobniej utracony"

Minister podziękował TVN24 za niepowielanie dezinformacji, jak wygenerowana przez AI ilustracja drona, który miał polskie napisy - podczas gdy w rzeczywistości miał napisy w cyrylicy.

- Ten dron jest pewnie jeszcze bardziej zaawansowany niż te, które do tej pory mogliśmy analizować. To jest bardzo ważne dla Służby Kontrwywiadu Wojskowego, dla wszystkich służb analizujących. Najprawdopodobniej on został utracony przez Federację Rosyjską podczas jakichś prób manewrów nad Morzem Bałtyckim - przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Według wicepremiera, "na ten moment nic na to nie wskazuje", że dron został wycelowany w Polskę, ale analiza incydentu wciąż trwa.

- Wszystko wskazuje na to, że to nie były działania związane z jakimś celem, bo on [znaleziony dron - red.] też nie ma cech uzbrojenia - powiedział, zastrzegając, że jest to informacja sprzed wejścia do studia. - Miał bardziej cechy zwiadowcze niż bojowe - dodał.

"Dezinformacja jest dzisiaj najbardziej powszechną bronią"

Jak wskazał gość TVN24, nastroje wobec Ukrainy zmieniły się w Polsce "radykalnie". - Od otwartych drzwi, domów, serc i wielkiej życzliwości dla każdego, który przychodzi, uciekając przed wojną, jest gigantyczna niechęć dzisiaj i sceptycyzm do każdej pomocy - mówił.

- Dezinformacja jest dzisiaj najbardziej powszechną bronią używaną przez Federację Rosyjską przeciwko Zachodowi, a Polska jest na pierwszej linii frontu - powiedział minister. - Główny cel Federacji Rosyjskiej to jest zniechęcenie do pomocy dla Ukrainy. To jest absolutnie kluczowe - podkreślił.

Według wicepremiera, zdolności militarne Rosji są obecnie większe niż były na początku wojny. Mówił również, że odpowiedzią na działania Rosji musi być utrzymanie jedności sojuszniczej. - Potrzebujemy wspólnych odpowiedzi - przekonywał.

"Będziemy strzelać"

Na pytanie Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, czy prezydent jest informowany, Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział: - Tak, oczywiście.

- Jutro rano odbędzie się Komitet Bezpieczeństwa, który będę prowadził. Będzie brał udział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wszystkie informacje na bieżąco, w czasie rzeczywistym, jak ja je dostaję, dostaje też komórka odpowiedzialna za informowanie prezydenta i BBN-u - poinformował.

Szef MON zadeklarował, że jeśli chodzi o odpowiedź Polski, to "będziemy strzelać do statków powietrznych, tak jak miało to miejsce rok temu". We wrześniu ubiegłego roku 19 rosyjskich dronów wleciało do Polski, z czego część została zestrzelona.

- Nasze systemy są wtedy wprowadzane w najwyższą gotowość. Jeżeli będzie ktoś zagrażał naszemu bezpieczeństwu, będziemy radykalnie na to odpowiadać - obiecał Kosiniak-Kamysz.

Według ministra, w obszarze bezpieczeństwa to trudny moment, także dla Ukrainy. 

- Bo to nie chodzi o straszenie, to chodzi o uświadamianie. Wojna jest tuż obok nas. Dron spada kilometr od nas. Tam nie ma ściany, która nas osłoni przed tym, a Federacja Rosyjska ma cele dalsze niż tylko Ukraina. I one sięgają dużo dalej nawet niż Polska - podsumował.

OGLĄDAJ: "Czy Rosja jest w stanie posunąć się dalej? Tak, jest w stanie"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: