- Rozpoczęliśmy 450 kolejnych kontroli i postępowań sprawdzających w szpitalach - poinformował w czwartek prezes NFZ Filip Nowak na czwartkowym briefingu prasowym w Ministerstwie Zdrowia. Jak podkreślił, NFZ jest w stałym kontakcie z Rzecznikiem Praw Pacjenta i organami ścigania.
Chodzi o kontrole w placówkach po "wszelkich skargach i doniesieniach, również medialnych". Od kilku dni głośno jest o wypowiedziach dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego lekarza Szpitala Południowego, dotyczących SOR-u w tej placówce. Lekarz stwierdził m.in., że procedury medyczne były wykonywane wadliwie, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Wcześniej na jaw wyszła sprawa zarobków Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR-u Szpitala Południowego i radnego KO w Ursusie - miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w 2025 r. około 1,6 mln zł.
- Ludzie za chwilę przestaną chodzić do lekarzy, bo się będą bać - zauważył w środowej debacie w TVN24 poseł KO Grzegorz Napieralski, zasiadający w sejmowej komisji zdrowia. Wygląda na to, że w Warszawie ten strach został skutecznie zasiany. Zilustrował to wczoraj w "Faktach" Marek Nowicki, dziennikarz TVN, który wybrał się z kamerą do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCK WUM).
Przeciążony SOR
"Na szpitalnym oddziale ratunkowym w centrum Warszawy stan wyjątkowy. Tłum w poczekalni i na korytarzu. Wszystkie sale zajęte. Ludzie leżą, jak widać na dostawkach, na łóżkach polowych. Koczują nawet na wózkach inwalidzkich. Jesteśmy w samo południe. Wieczorem ma być jeszcze gorzej" - relacjonował.
- Takiego rzędu wystawionych łóżek polowych i czasowych miejsc ja nie pamiętam - mówi w rozmowie z Markiem Nowickim prof. Paweł Łęgosz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa UCK WUM. Jak poinformował, od kiedy zaczęła się afera ze Szpitalem Południowym, tutejszy SOR przyjmuje aż o jedną trzecią pacjentów więcej.
- Ludzie się boją pojechać do Szpitala Południowego i przyjeżdżają do Was, tak? - pytał Marek Nowicki. - Tak, aczkolwiek ja przestrzegam, ponieważ te groźby, te groźne pomówienia, które się pojawiły w sieci, zanim zostaną potwierdzone lub wykluczone, muszą być gruntownie sprawdzone. Niestety, bardzo łatwo jest kogoś pomówić - stwierdził prof. Łęgosz.
- Myślę, że tutaj jest bardzo dużo słów, pewnie sporo czynów - zasadnych czy niezasadnych. Powinny to jednak rozstrzygać instytucje kontrolne, które powołane są do tego, aby stać na straży bezpieczeństwa pacjentów - stwierdziła uczestniczka środowej debaty w TVN24+ doktor Małgorzata Gałązka-Sobotka z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia w Uczelni Łazarskiego. Ekspertka od ochrony zdrowia także zauważyła, że bezpieczeństwo pacjentów "może być również zachwiane przez takie informacje", a łatwo postawione oskarżenie może "postawić miliony pacjentów w stan zaniepokojenia i lęku".
Emocje podgrzewają również politycy. - 28-letni gówniarz z partyjnego nadania, który jest szefem SOR-u - mówił Jacek Ozdoba z PiS. - Teraz cmentarz zrobiono sobie na jednym z SOR-ów - stwierdził Patryk Jaki z PiS. - Jakbyśmy od razu umierali na SOR-ze. Coś niewyobrażalnego - dodał Sebastian Kaleta z PiS.
W efekcie wielu pacjentów, takich jak pani Ewa Pęzińska, woli szukać pomocy na przepełnionym SOR-ze w centrum Warszawy niż pojechać do Szpitala Południowego. - Gdzie miałam przyjechać? Południowy nie cieszy się dużym powodzeniem teraz - stwierdziła.
Lekarze pod presją medialną
Problem wykracza daleko poza Warszawę. Jednostkowy, skrajnie negatywny przypadek spowodował, że cień nieufności padł na wszystkich lekarzy wykonujących na co dzień ciężką pracę, ratujących zdrowie i życie tysięcy ludzi.
- Zespół czuje się w tym momencie pod presją medialną, pod presją możliwości popełnienia błędu. Niektórzy się czują, że są z góry traktowani jak mordercy - mówi prof. Łęgosz. Lekarze zapewniają, że wszystkie szpitalne oddziały ratunkowe w Polsce są bezpiecznymi miejscami, gdzie zachowywane są procedury i przestrzegane prawo.
- Szpital Południowy, Szpitalny Oddział Ratunkowy według danych, którymi dzisiaj dysponujemy, jest bezpiecznym miejscem do leczenia - zapewniał na wczorajszym spotkaniu prasowym Filip Nowak, prezes NFZ.
O tym, że wszystkie SOR-y w Polsce spełniają wymogi rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego zarówno pod względem organizacyjnym, kadrowym, jak i sprzętowym, zapewniał też w czwartkowym komunikacie prof. Jerzy Ładny, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej. Ekspert podkreślił, że zgony budzące wątpliwości są zawsze szczegółowo analizowane. Zaznaczył też, że polskie SOR-y spełniają wszelkie wymogi prawne i notują najniższe, stale spadające wskaźniki śmiertelności w całej służbie zdrowia.
"Każdy medialny przypadek opisujący nieprawidłowości wpływa negatywnie na poczucie bezpieczeństwa pacjentów, dlatego ważne jest, aby rozmawiać o faktach i na podstawie konkretnych dowodów" - wskazał prof. Ładny.
Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu i konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Kontrola dotyczy m.in. procedur wobec pacjentów, którzy zmarli w trakcie pobytu na SOR-ze. Inspektorzy zbadają procedury, dokumentację medyczną, badania obrazowe i czas pobytu chorych na SOR-ze. Weryfikacją objęto okres od 1 lipca 2025 r. do 31 maja 2026 r. Wyniki kontroli mają zostać przedstawione możliwie jak najszybciej. Z kolei wyniki miejskiego audytu w Szpitalu Południowym powinny być gotowe pod koniec lipca.
Dwa śledztwa w Szpitalu Południowym
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa dotyczące Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie - możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, m.in. w związku z zasadami triażu pacjentów na SOR-ze. Sprawą zajmuje się także samorząd lekarski. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski poinformował w środę, że przygotowywany jest wniosek do Naczelnego Sądu Lekarskiego o zawieszenie prawa wykonywania zawodu Dawida Kacprzyka do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę.