- Mężczyźni często mają przekonanie, że erekcja to automat, który ma działać na każde pstryknięcie. Nie dają sobie przyzwolenia na to, że raz będą mieli mniejszą ochotę na seks, a raz większą. Ich partnerki też mają w głowach wdrukowane przekonanie, że "facet zawsze chce", dlatego odbierają zaburzenia erekcji jako sygnał, że przestały się podobać mężowi albo partnerowi - mówi dr n. med. Piotr Świniarski, specjalista urologii, androlog kliniczny i lekarz medycyny seksualnej, dyrektor medyczny Kliniki Andrologii i Zdrowia Seksualnego "Menvita" w Warszawie.
- To wynika z mitów na temat męskiej seksualności, które wciąż pokutują w społeczeństwie, podsycane przez pornografię i popkulturę, i pozostają nieprostowane, ponieważ wciąż brakuje w naszym kraju rzetelnej edukacji zdrowotnej. Wymagania wobec mężczyzn są dziś ogromne. Oczekuje się, że zawsze będą chcieli i mogli. Ich "konar ma płonąć ogniem olimpijskim". W badaniach panowie deklarują, że najważniejszym czynnikiem, na którym opierają swoje poczucie męskości, jest sprawność seksualna. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek wyzwania w tym obszarze, to odbija się na samoocenie - dodaje dr n. med. Robert Kowalczyk, profesor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, psycholog, psychoterapeuta i certyfikowany seksuolog kliniczny.
Jak podkreślają dr Świniarski i prof. Kowalczyk, którzy niedawno razem z dziennikarzem Dawidem Krawczykiem opublikowali książkę o męskim zdrowiu "Męska rzecz", wielu mężczyzn przez zaburzenia erekcji wycofuje się z seksu partnerskiego. Tak bardzo boją się niepowodzenia, że nawet nie próbują. Tymczasem zaburzenia erekcji - niezależnie od tego, co jest ich przyczyną - można leczyć. Dlatego warto nie zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc do specjalisty, tym bardziej, że problem z czasem postępuje, jeżeli nie wdroży się terapii.