Lek znany milionom pacjentów może mieć znacznie szersze działanie. Czy pomoże w atakach astmy?
- Leki z grupy GLP-1 stosuje się głównie w cukrzycy typu drugiego i otyłości. Dlaczego naukowcy sprawdzają ich działanie także w innych chorobach?
- Semaglutyd powiązano z mniejszą o 40 procent liczbą zaostrzeń astmy i mniejszą o 20 procent liczbą zaostrzeń przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Skąd takie wyniki?
- U osób z chorobą afektywną dwubiegunową semaglutyd wiązał się z niższym ryzykiem hospitalizacji psychiatrycznej. Czy ten efekt potwierdzą badania kliniczne?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie"
Lista możliwych zastosowań leków z grupy GLP-1 od pewnego czasu się wydłuża. Badacze sprawdzają ich wpływ na nerki, wątrobę, stawy, mózg czy ryzyko niektórych nowotworów. Najnowsze wyniki prowadzą w dwa kolejne obszary: choroby układu oddechowego i psychiatrię.
Na razie nie oznacza to oczywiście nowych wskazań do leczenia - oba badania pokazują interesujące związki, ale nie dowodzą jeszcze, że semaglutyd powinien być stosowany przeciwko astmie, POChP czy chorobie afektywnej dwubiegunowej.
Semaglutyd i leki GLP-1: nie tylko cukrzyca i otyłość
Preparaty z grupy GLP-1 to agoniści receptora GLP-1 - naśladują działanie naturalnego hormonu jelitowego - glukagonopodobnego peptydu 1. Zwiększają uczucie sytości, zmniejszają łaknienie i pomagają regulować stężenie glukozy we krwi - z tego właśnie powodu stosuje się je przede wszystkim w cukrzycy typu drugiego i chorobie otyłościowej.
Szybko okazało się jednak, że działanie leków z grupy GLP-1 nie kończy się na masie ciała i glikemii. Badania kliniczne wykazały, że u osób z cukrzycą typu drugiego mogą zmniejszać także ryzyko zawału, udaru i zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych. Korzyści obserwowano także u części pacjentów z otyłością i chorobami układu krążenia.
Kolejne analizy dotyczą wpływu tych leków na przewlekłą chorobę nerek, metaboliczne stłuszczeniowe zapalenie wątroby (MASH), chorobę zwyrodnieniową stawów u osób z otyłością czy ryzyko demencji u pacjentów z cukrzycą. Pojawiają się również dane dotyczące nowotworów związanych z otyłością oraz uzależnienia od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych.
Teraz naukowcy przyjrzeli się płucom.
Semaglutyd a astma i POChP. Mniej zaostrzeń
Zespół kierowany przez prof. Chloe Bloom z National Heart and Lung Institute w Imperial College London wykorzystał brytyjską elektroniczną dokumentację medyczną. Badacze przeprowadzili cztery równoległe analizy, obejmujące po około 20-22 tys. osób rozpoczynających terapię agonistą receptora GLP-1 albo pochodną sulfonylomocznika - starszą grupą leków przeciwcukrzycowych. Interesowali ich pacjenci, którzy oprócz cukrzycy mieli astmę lub przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP). Wyniki przedstawiono 8 września podczas kongresu European Respiratory Society w Barcelonie.
Największą różnicę odnotowano u osób leczonych semaglutydem. U osób z astmą jego stosowanie wiązało się z mniejszą o prawie 40 proc. liczbą zaostrzeń niż w grupie porównawczej, a u pacjentów z POChP spadek wynosił około 20 proc.
Dlaczego lek metaboliczny miałby wpływać na płuca?
Jednym z tropów jest stan zapalny. Jak wyjaśniała prof. Bloom, wcześniejsze badania wskazywały, że agoniści receptora GLP-1 mogą wykazywać działanie przeciwzapalne i poprawiać niektóre parametry związane ze zdrowiem płuc. Astma i POChP nie były jednak dotąd uwzględniane jako osobne punkty końcowe w dużych badaniach klinicznych tych leków.
Znaczenie może mieć także sama poprawa zdrowia metabolicznego. Otyłość i zaburzenia metaboliczne często współistnieją z przewlekłymi chorobami dróg oddechowych, a redukcja masy ciała może wpływać zarówno na mechanikę oddychania, jak i procesy zapalne. Autorzy nie przesądzają jednak, która z tych dróg ma największe znaczenie.
Naukowcy studzą oczekiwania
Prof. Bloom podkreśla, że wyniki mogą mieć znaczenie przede wszystkim dla osób, które już kwalifikują się do leczenia agonistami receptora GLP-1 z powodu cukrzycy typu drugiego lub otyłości, a jednocześnie chorują na astmę albo POChP. W ich przypadku możliwa korzyść dotycząca dróg oddechowych byłaby dodatkowym efektem terapii.
Nie jest to jednak argument za przepisywaniem semaglutydu jako leku na astmę. - Wyniki są zachęcające, ale same w sobie nie powinny zmieniać decyzji dotyczących leczenia. Osoby z astmą lub POChP nie powinny rozpoczynać terapii agonistą receptora GLP-1 specjalnie z powodu choroby płuc poza obowiązującymi wskazaniami - zastrzegła prof. Bloom.
Badanie opierało się na dokumentacji medycznej, a nie na losowym przydzieleniu pacjentów do poszczególnych terapii, co oznacza, że można wykazać związek między stosowaniem leku a mniejszą liczbą zaostrzeń, ale nie można jeszcze z całą pewnością stwierdzić, że to właśnie semaglutyd za tę różnicę odpowiada.
Podobnie ocenia wyniki dr Alexander Mathioudakis z Uniwersytetu w Manchesterze, przewodniczący grupy ds. farmakologii i leczenia dróg oddechowych European Respiratory Society, który nie brał udziału w badaniu.
Zwraca uwagę, że otyłość i zaburzenia metaboliczne są częste u pacjentów z chorobami dróg oddechowych, a mimo to ich znaczenie bywa niedoceniane. Jego zdaniem przyszłe badania leków metabolicznych powinny więc sprawdzać również liczbę zaostrzeń astmy i POChP, czynność płuc, nasilenie objawów oraz jakość życia. - Potrzebujemy badań klinicznych, aby ustalić, czy terapie metaboliczne mogłyby stać się elementem szerszego, bardziej zindywidualizowanego podejścia do leczenia chorób dróg oddechowych - podkreślił.
Semaglutyd a choroba afektywna dwubiegunowa. Mniej hospitalizacji
Drugie z badań dotyczy zupełnie innego obszaru - choroby afektywnej dwubiegunowej. Naukowcy pod kierunkiem prof. Marka Taylora z Griffith University przeanalizowali dane 14 694 pacjentów, którzy przyjmowali również leki przeciwcukrzycowe. Analiza, opublikowana w "Acta Psychiatrica Scandinavica", objęła dane ze szwedzkich rejestrów z lat 2009-2024. Nie oznacza to jednak, że pacjenci stosowali semaglutyd nieprzerwanie przez 15 lat - badacze porównywali u tych samych osób okresy przyjmowania leków z grupy GLP-1 z okresami, gdy ich nie stosowano.
Semaglutyd wiązał się z niższym o 21 proc. ryzykiem hospitalizacji psychiatrycznej. Gdy analizowano osobno hospitalizacje związane z nawrotem choroby afektywnej dwubiegunowej, ryzyko było niższe o 17 proc. Nie wykazano natomiast podobnej zależności dla liraglutydu i dulaglutydu.
To o tyle interesujące, że choroba afektywna dwubiegunowa stosunkowo często współwystępuje z otyłością, cukrzycą i innymi zaburzeniami metabolicznymi. Naukowcy zwracają uwagę, że schorzenia te mogą częściowo dzielić mechanizmy biologiczne.
Jedna z hipotez zakłada, że semaglutyd może oddziaływać na procesy zapalne, stres komórkowy i inne mechanizmy związane z funkcjonowaniem mózgu, a przez to pośrednio sprzyjać stabilizacji nastroju. Na razie pozostaje to jednak możliwym wyjaśnieniem, a nie potwierdzonym mechanizmem działania.
Także tutaj badanie było obserwacyjne, co oznacza, że nie pozwala stwierdzić, że semaglutyd zapobiega nawrotom choroby afektywnej dwubiegunowej. Autorzy wskazują, że wynik powinien teraz zostać sprawdzony w randomizowanym badaniu klinicznym. Jak podkreślają, na tym etapie nie wiadomo, czy obserwowana zależność wynika z działania samej cząsteczki, dawki, charakterystyki pacjentów czy jeszcze innego mechanizmu.