Otyłość to choroba przewlekła. Eksperci wyjaśniają, jak działają leki GLP-1

OTYŁOŚĆ KOBIETA
Prof. Anna Tomaszuk-Kazberuk: leki na otyłość to przełom
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przy BMI 30 tylko jedna na 124 kobiety ma szansę samodzielnie wrócić do prawidłowej masy ciała dzięki diecie i ruchowi. Eksperci wyjaśniają, dlaczego leki GLP-1 nie są "łatwizną", tylko elementem leczenia przewlekłej choroby.
Kluczowe fakty:
  • Badania pokazują, jak małe są szanse na samodzielny powrót do prawidłowej masy ciała. Przy BMI 40 udaje się to jednej na 477 kobiet i jednemu na 1270 mężczyzn.
  • Analogi GLP-1 pomagają redukować masę ciała, ale działają szerzej. Co to oznacza?
  • Czy po odstawieniu leków GLP-1 kilogramy wracają? Ekspert tłumaczy, dlaczego określenie "efekt jojo" upraszcza problem.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.

Pacjenci z otyłością często słyszą: dieta i ruch. To ważne zalecenia, zwłaszcza w profilaktyce, ale w rozwiniętej chorobie zwykle nie wystarczają. O tym, jak zmienia się leczenie otyłości i jaką rolę mogą odgrywać w nim analogi GLP-1, eksperci rozmawiali podczas tegorocznego Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind.

Prof. Paweł Bogdański, specjalista chorób wewnętrznych i hipertensjologii, prodziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, podkreśla, że otyłość jest chorobą przewlekłą, nawrotową i biologiczną. - Mówiąc o leczeniu otyłości, mówimy o leczeniu niezwykle groźnej, przewlekłej, nawracającej choroby, która samoistnie nie ustępuje. To biologiczna choroba, w której dochodzi do popsucia mechanizmów regulujących równowagę energetyczną. Jak popsują się mechanizmy biologiczne, przestanie działać ośrodek głodu, sytości, układ nagrody, jak przestają działać odpowiednie regulacje neurohormonalne, pacjent jest bezradny - tłumaczy prof. Bogdański.

Ile osób może zredukować wagę bez leków?

Jak zaznacza ekspert, w profilaktyce trzeba zrobić wszystko, aby do rozwoju otyłości nie dopuścić. Leczenie choroby, która już się rozwinęła, jest jednak znacznie trudniejsze. - Średnio szansa na redukcję masy ciała u osoby z otyłością metodami niefarmakologicznymi wynosi 3-5 proc. wyjściowej masy ciała, a efekt nie jest trwały - mówi prof. Bogdański.

Badania pokazują też, jak małe są szanse na samodzielny powrót do prawidłowej masy ciała. Wśród kobiet z BMI równym 30 udaje się to jednej na 124. Przy BMI równym 40 - jednej na 477. U mężczyzn statystyki są jeszcze mniej korzystne: przy BMI powyżej 30 taką szansę ma jeden na 210, a przy BMI powyżej 40 - jeden na 1270. Dlatego zmiana stylu życia pozostaje ważną częścią terapii, ale u wielu pacjentów nie może być jedyną metodą leczenia choroby otyłościowej.

Eksperci tłumaczą, że niskie szanse na samodzielny powrót do prawidłowej masy ciała wynikają m.in. z biologii choroby. Teoria tzw. set pointów zakłada, że organizm zapamiętuje najwyższą masę tłuszczową i próbuje do niej wrócić. Po zmniejszeniu wagi może więc nasilać głód, zmieniać wydatkowanie energii oraz wpływać na ośrodek sytości i układ nagrody. - Współczesna nauka mówi o tym, że być może dzięki skutecznemu leczeniu, stosowaniu analogów GLP-1, którymi dzisiaj dysponujemy, będziemy w stanie powoli ten set point przesuwać - mówi prof. Bogdański.

Jak działają analogi GLP-1?

Analogi GLP-1 wywodzą się z leczenia cukrzycy i nie działają wyłącznie na apetyt, ale mogą wpływać również na mechanizmy regulujące masę ciała i metabolizm. - Inkretyny, analogi, to coś bardzo podobnego do substancji produkowanej w przewodzie pokarmowym. GLP-1 to cząsteczka, która jest produkowana w przewodzie pokarmowym w odpowiedzi na impuls jedzeniowy. Wiadomo było, że pomaga w obniżeniu poziomu glukozy. Potem tych odkryć było coraz więcej - opisuje prof. Bogdański.

Naturalne GLP-1 działa jednak bardzo krótko. - Gdybyśmy chcieli wykorzystać ten analog produkowany w przewodzie pokarmowym, musielibyśmy podłączyć komuś pompę, ponieważ średni czas życia tej cząsteczki to dwie minuty. Potem ta cząsteczka się rozpada. Praca naukowców była skupiona więc na tym, by stworzyć cząsteczkę, której życie będzie dłuższe - wyjaśnia ekspert. Dlatego opracowano leki, które naśladują działanie GLP-1, ale utrzymują się w organizmie dłużej i mogą być wykorzystywane w leczeniu.

Analogi GLP-1 działają nie tylko na masę ciała

O analogach GLP-1 najczęściej mówi się w kontekście redukcji masy ciała, ale ich działanie jest szersze. - Receptory dla tej naturalnie produkowanej substancji znajdują się w wielu miejscach, np. w wątrobie, tym samym chronią ją przed stłuszczeniem. Inkretyny w naczyniach krwionośnych i mięśniu sercowym chronią przed zawałem, zmniejszają ciśnienie tętnicze niezależnie od spadku masy ciała. Ich bardzo silny efekt przeciwzapalny powoduje, że u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów dolegliwości bólowe są mniejsze. Można powiedzieć, że oprócz tego, że pomagają redukować masę ciała, leczą te uszkodzone, zaburzone miejsca w naszym organizmie - tłumaczy prof. Bogdański.

Obecnie w Polsce zarejestrowanych jest sześć preparatów opartych na analogach GLP-1, a w ciągu najbliższych pięciu lat może pojawić się 16 kolejnych. - To świetna wiadomość dla tych pacjentów chorych na otyłość, którzy dotychczas byli bezradni - zaznacza prof. Bogdański. Ekspert zastrzega jednak, że wiedza o tych lekach nadal będzie się rozwijać. - Może się okazać, że droga, którą idziemy, nie jest optymalna, może będzie trzeba ją modyfikować; może pojawią się rozwiązania, które będą konieczne i potrzebne - mówi prof. Bogdański.

Leki GLP-1 to nie wszystko. Co wspiera leczenie otyłości?

Analogi GLP-1 są ważnym narzędziem w leczeniu otyłości, ale nie zastępują kompleksowej opieki. Farmakoterapii powinna towarzyszyć opieka dietetyczna, fizjoterapeutyczna i często także psychologiczna.

Prof. Aleksandra Łuszczyńska, psycholożka z Uniwersytetu SWPS, zwraca uwagę, że popularność tych leków może przesłaniać inne elementy terapii. - Mamy skutek uboczny w postaci wielkiego "hype'u", związanego z tymi lekami. Osoby z Europejskiego Towarzystwa Chorób z Otyłością mówią mi, że czują się w pewien sposób oszukane, dlatego że leki wyparły im wszystko. Wyparły im informacje o stylu życia, informacje dotyczące edukacji, informacje dotyczące tego, jaką dietę stosować - zauważa prof. Łuszczyńska.

Jak dodaje, pacjent potrzebuje nie tylko recepty. Dieta powinna zawierać odpowiednią ilość błonnika i białka, m.in. ze względu na ochronę masy kostnej. Równie ważny jest ruch, który pomaga utrzymać masę mięśniową i sprawność.

Czy leki GLP-1 to "droga na skróty"?

Wokół leków GLP-1 powtarzają się dwa zarzuty: że po ich odstawieniu masa ciała może ponownie wzrosnąć i że ich stosowanie jest "łatwizną". Prof. Bogdański podkreśla jednak, że określenie "efekt jojo" upraszcza problem, bo otyłość jest chorobą przewlekłą i nawrotową. - W leczeniu każdej innej przewlekłej choroby, kiedy terapię się przerwie, choroba nawraca. Dlaczego nie mówimy o tym, że ktoś brał leki na nadciśnienie i gdy je odstawił, to ciśnienie wzrosło. Wtedy nie mówimy też, że ktoś ma efekt jojo - zauważa.

Jak dodaje ekspert, mechanizmy działania tych leków wykraczają poza redukcję masy ciała. - Zatem jak pacjent dostrzeże tę długą listę korzyści, on nie bierze leku na utratę kilogramów. On rozumie, że się chroni przed wizytami u specjalisty, że poprawił sobie lipidy, cukry, ciśnienie, że odstawił połowę leków. W którym momencie ktoś może powiedzieć, że to jest łatwizna? To jest rozsądne korzystanie z wiedzy i nauki - wskazuje prof. Bogdański.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: