Ta choroba jest mylona z depresją. Chorzy słyszą, że taki ból nie może być prawdziwy

shutterstock_2695738865
"Boli ubranie i podmuch wiatru". Na czym polega fibromalgia?
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Fibromialgia to choroba, w której układ nerwowy inaczej przetwarza ból. Ciało boli, choć wyniki badań często nie pokazują przyczyny. U wielu chorych współwystępuje depresja, ale to nie znaczy, że ból "siedzi w głowie". Dlaczego tak trudno tę chorobę udowodnić?
Kluczowe fakty:
  • Fibromialgia może dotyczyć około dwóch milionów Polaków. Dlaczego tak wielu chorych latami nie słyszy diagnozy?
  • U wielu pacjentów współwystępuje depresja, ale eksperci podkreślają: to nie ona wyjaśnia ból. Co naprawdę dzieje się w układzie nerwowym?
  • Chorzy często mają prawidłowe wyniki badań, choć boli ich całe ciało, źle śpią i budzą się bez sił. Jak leczyć chorobę, której nie widać?
  • Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj. 

Ból jest codzienny, ale w badaniach często nie zostawia śladu. Chorzy źle śpią, budzą się bez sił, mają problemy z koncentracją i latami słyszą, że "nic nie widać". Gdy współwystępuje depresja, łatwo o krzywdzące uproszczenie: skoro pacjent cierpi psychicznie, to ból też ma psychiczne źródło. Eksperci podkreślają jednak, że to nie oddaje mechanizmu choroby.

- Ból towarzyszy mi od dzieciństwa. Zaczęło się od dolegliwości w dolnej części pleców, ale z czasem objął całe ciało. Choroba latami nie dawała żadnego odzwierciedlenia w wynikach badań, a ja nie miałam siły wstać z łóżka - opowiada Elżbieta Żuraw, współzałożycielka Stowarzyszenia chorych na fibromialgię FIBRO-MY.

Elżbieta Żuraw od lat jest w leczeniu, ale diagnozę usłyszała późno, gdy choroba zdążyła się utrwalić. - Chorzy na fibromialgię cały czas muszą udowadniać, że czują ból - mówi. Jak dodaje, nawet dziś zdarzają się lekarze, którzy twierdzą, że fibromialgia jest wymysłem. - Mam 55 lat, a czuję się, jakbym miała sto. Od wielu lat nie mam siły pracować zawodowo. Próbowałam, ale objawy zaraz się zaostrzały i musiałam rezygnować. Choroba zabrała mi młodość. Przez nią nie założyłam rodziny, nie poszłam na studia - podkreśla.

Depresja nie tłumaczy wszystkiego

Tomasz Jasiński, internista, reumatolog i autor pierwszej polskiej monografii na temat fibromialgii, podkreśla, że u niemal połowy pacjentów z tą chorobą rozpoznaje się także depresję. W leczeniu obu schorzeń stosuje się niektóre leki przeciwdepresyjne. To jednak nie znaczy, że fibromialgię można sprowadzić do depresji. Ból bywa błędnie uznawany za psychogenny, bo nie wynika z widocznego uszkodzenia tkanek ani stanu zapalnego. Dziś wiadomo jednak, że takie uproszczenie jest nieprecyzyjne.

Pokazało to między innymi badanie z 2002 roku przeprowadzone przez dr. Richarda H. Gracely'ego z National Institute of Dental and Craniofacial Research. Naukowcy wykorzystali funkcjonalny rezonans magnetyczny i porównali osoby z depresją z osobami chorymi na fibromialgię. U pacjentów z fibromialgią stwierdzono wzmożoną aktywność w korze somatosensorycznej, czyli części mózgu odpowiedzialnej za fizyczne przetwarzanie i odczuwanie bodźców bólowych. U osób z depresją takiej aktywności nie zaobserwowano.

To otworzyło drogę do poszukiwania leczenia ukierunkowanego na fibromialgię. W Stanach Zjednoczonych pierwsze oficjalne leki na to schorzenie zarejestrowano w 2007 roku. Była to pregabalina, później wprowadzono między innymi duloksetynę i milnacipran.

Jasiński wyjaśnia, że standardowe leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI zwykle nie przynoszą u pacjentów z fibromialgią oczekiwanej poprawy, a u części chorych mogą nawet nasilać ból. Skuteczniejsze bywają leki z grupy SNRI, które wpływają zarówno na serotoninę, jak i noradrenalinę.

Ból, którego nie widać

Fibromialgia formalnie nadal klasyfikowana jest jako choroba reumatyczna, ale jej kluczowy mechanizm dotyczy układu nerwowego. Nie chodzi o stan zapalny mięśni czy stawów, lecz o zaburzone przetwarzanie bólu. Układ nerwowy wzmacnia nawet niewielkie bodźce i odczytuje je jako ból. - W naszym organizmie istnieją tak zwane szlaki bólowe. Receptor w skórze reaguje na dotyk lub uraz i wysyła sygnał ostrzegawczy. Następnie neuron prowadzi ten impuls do rdzenia kręgowego, skąd trafia on do wzgórza. Tam sygnał jest przełączany i przesyłany bezpośrednio do kory mózgowej - i to właśnie w tym momencie zaczynamy odczuwać ból - tłumaczy Tomasz Jasiński.

Jak dodaje, organizm ma też system wygaszania bólu. Problem pojawia się wtedy, gdy równowaga między drogami przewodzącymi ból do mózgu a tymi, które powinny go hamować, zostaje zaburzona. - Tego rodzaju dysfunkcja staje się bezpośrednią przyczyną przewlekłego bólu oraz wielu innych dolegliwości towarzyszących - mówi lekarz.

Podobnie tłumaczy to w rozmowie z TVN24+ Anna Łotowska-Ręczmień, specjalistka anestezjologii i intensywnej terapii. Objawy fibromialgii wynikają z sensytyzacji, czyli nadwrażliwości ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, a nie ze stanu zapalnego w mięśniach czy stawach. - Najczęściej osoby z fibromialgią zgłaszają ból o natężeniu niewielkim do średniego. To znaczy, że nie zwijają się z bólu, ale ciągle coś ich łupie, coś jakby wierci - mówi Łotowska-Ręczmień.

Sen bez odpoczynku

Fibromialgia może dotyczyć około dwóch milionów osób w Polsce, ale nie wiadomo, ilu chorych nadal pozostaje bez diagnozy. Częściej chorują kobiety, choć objawy mogą pojawić się w każdym wieku, także u dzieci i nastolatków.

Ból rzadko jest jednak jedynym problemem. Pacjenci zmagają się także z mgłą mózgową, problemami z koncentracją, zespołem jelita drażliwego, dolegliwościami żołądkowymi, nawracającymi migrenami, zespołem bolesnego pęcherza i zaburzeniami snu. - Wspólną cechą problemów ze snem u tych pacjentów jest brak fazy snu głębokiego. U osób chorych ten proces jest stale przerywany. Gdy pacjent zaczyna zapadać w głębszy sen, dochodzi do mikrowybudzeń - mówi Jasiński.

To właśnie w głębokich fazach snu mózg się regeneruje, porządkuje informacje i integruje emocje. Gdy tej regeneracji brakuje, narasta zmęczenie, a ból może się nasilać. Jak zwraca uwagę Anna Łotowska-Ręczmień, pacjenci mogą mieć poczucie, że śpią, ale rano budzą się tak zmęczeni, jakby nie spali wcale.

Objawy często zaczynają się albo nasilają po konkretnym wyzwalaczu. Może nim być zabieg operacyjny, ciąża, poważna choroba, wypadek komunikacyjny lub inne traumatyczne wydarzenie.

Choroba trudna do udowodnienia

Ponieważ fibromialgii trudno "dowieść" klasycznymi badaniami, pacjenci mierzą się nie tylko z bólem i niezrozumieniem. Problemem bywa też orzecznictwo. Elżbieta Żuraw od 16 lat próbuje uzyskać orzeczenie o niepełnosprawności. Bez skutku. - Przez nieleczony latami ból krzyża doszło do tzw. centralnej sensytyzacji, czyli centralnego uwrażliwienia układu nerwowego. W mózgu zachodzą wtedy trwałe zmiany - mówi.

Dla wielu chorych prawidłowy wynik badania nie zamyka diagnostyki, tylko zaczyna wieloletnią tułaczkę po gabinetach. - W przypadku fibromialgii jest jak z depresją - nie zdiagnozujemy jej z próbki krwi, a mimo to nikt nie podważa jej istnienia. Kluczem jest po prostu prawidłowo zebrany wywiad lekarski - powiedział Tomasz Jasiński.

Leczenie wymaga więcej niż recepty

Fibromialgia pozostaje chorobą nieuleczalną, ale jej objawy można łagodzić. Jak podkreśla Anna Łotowska-Ręczmień, znaczenie ma czas: im szybciej pacjent usłyszy właściwą diagnozę, tym wcześniej można wyjaśnić mu mechanizm choroby i zmniejszyć ryzyko utrwalenia bólu. Nie każdy chory musi przyjmować leki, a sama farmakoterapia nie wystarcza. - Czasami lekarze przepisują pacjentowi jeden, drugi i trzeci lek i tyle, nie zapewniając mu multidyscyplinarnej opieki. Nie da się leczyć fibromialgii bez zaangażowania pacjenta - podkreślała anestezjolożka.

Pacjentom zaleca się między innymi spokojny ruch w odciążeniu. Nadzieję daje też diagnostyka. W marcu 2026 roku podczas międzynarodowego kongresu w Krakowie naukowcy z Wrocławia przedstawili projekt wykorzystujący uczenie maszynowe do oceny obrazów ultrasonograficznych u osób z fibromialgią. Jeśli metoda trafi do szpitali, lekarze mogliby wreszcie "zobaczyć" chorobę, która dziś pozostaje niewidoczna w standardowych badaniach.

Źródło: PAP, TVN24+
Czytaj także: