Włochy. Pożar blisko słynnego jeziora. Ewakuacja kilkuset turystów

Jezioro Garda, w pobliżu płomienie
Pożar lasu na wzgórzu. Tignale, miejscowość Gardola (Włochy)
Źródło wideo: Kontakt24 / Jacek
Źródło zdj. gł.: Kontakt24 / Jacek
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pożar lasu wybuchł w pobliżu włoskiego jeziora Garda. Władze zdecydowały się na prewencyjną ewakuację 200 osób, głównie turystów. Materiały otrzymaliśmy na Kontakt24.
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24

Jak podały lokalne media, ogień pojawił się w piątek wieczorem w miejscowości Olzano di Tignale. Akcja gaśnicza rozpoczęła się około godziny 22, ale opanowanie płomieni okazało się nie lada wyzwaniem. Silny wiatr i ukształtowanie terenu utrudniały walkę z żywiołem. Gaszenie ognia trwało całą noc, a o poranku do akcji dołączyły śmigłowce i samoloty gaśnicze.

>>>> CZYTAJ TEŻ: Zaćmienie Słońca. W Hiszpanii zwierzęta mogą "zaśpiewać"

Lokalne władze zdecydowały się na prewencyjną ewakuację około 200 osób, głównie turystów zagranicznych, którzy przebywali w domkach i ośrodku wypoczynkowym znajdujących się najbliżej linii ognia. Nikomu nic się nie stało, budynki również pozostały nienaruszone.

"Ogromne płomienie". Relacja Reportera24

Nocna akcja wzbudziła obawy także u osób przebywających w hotelach położonych dalej od miejsca pożaru. Na Kontakt24 otrzymaliśmy relację od pana Jacka, który jest na wakacjach nad jeziorem Garda i mieszka w pobliskiej w miejscowości Gardola. Jak opowiadał, w sobotę pożar wciąż był dogaszany.

- Przyjechaliśmy na wakacje w czwartek wieczorem. Jesteśmy tutaj samodzielnie, bez biura podróży. Pożar wybuchł na górze przy jeziorze Garda. Do godziny trzeciej w nocy było widać ogromne płomienie. Po siódmej rano zaczęły latać samoloty gaśnicze i śmigłowiec. Widziałem w internecie komunikaty, że nie mogły przylecieć wcześniej, gdyż gasiły pożary nad jeziorem Como. Teraz maszyny cały czas latają, pobierają wodę z jeziora i oblewają górę z dwóch stron. Mimo prognozowanych opadów deszczu niestety nie padało - relacjonował internauta.

Chcieli się ewakuować

Mężczyzna opowiadał, że hotel, w którym się zatrzymał, jest w odległości maksymalnie kilometra w linii prostej od pożaru. - Wieczorem podjęliśmy decyzję o spakowaniu dokumentów i ewakuowaniu się. Zjechaliśmy na dół. Spotkaliśmy Polaków, którzy zrobili to samo. Wyglądało to strasznie, ale pożar szedł do góry, a nie w dół. Tubylcy zachowywali się raczej spokojnie. Około godziny dwudziestej trzeciej zadzwoniliśmy na recepcję naszego hotelu i zapytaliśmy się, czy jest bezpiecznie. Otrzymaliśmy informację, że tak, więc wróciliśmy do pokoju - przyznał.

Pożar lasu na wzgórzu. Tignale, miejscowość Gardola (Włochy)
Źródło: Kontakt24 / Jacek
Pożar w rejonie jeziora Garda. Relacja pana Jacka
Źródło: TVN24/Kontakt24
Źródło: virgilio.it, Kontakt24
Czytaj także: