- Zawodowy kontakt z pestycydami wiąże się ze wzrostem ryzyka zachorowania na stwardnienie zanikowe boczne (ALS) średnio o 60 procent. Jakie konkretnie preparaty okazały się najbardziej niebezpieczne?
- Zagrożenie chemią rolniczą dotyczy głównie mężczyzn - ich ryzyko rośnie dwukrotnie. Skąd ta różnica?
- Wysokie stężenia pestycydów podnoszą ryzyko zachorowania niemal trzykrotnie. Jak chronić pracowników?
- Więcej artykułów na podobne tematy znajdziesz tutaj. Warto też posłuchać rozmów z ekspertami w podcaście "Wywiad medyczny" w TVN24+
- Stwardnienie zanikowe boczne (ALS) jest jednym z największych wyzwań współczesnej neurologii. Szacuje się, że w Polsce z ALS żyje około 2,5-3 tys. osób - mówił w lipcu ub. r. w rozmowie z tvn24.pl prof. Konrad Rejdak z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
To rzadka i postępująca choroba neurodegeneracyjna, która niszczy neurony ruchowe, przez co mózg powoli traci kontrolę nad mięśniami. Pacjenci stopniowo przestają się poruszać, mówić, przełykać i oddychać. Większość z nich żyje od trzech do pięciu lat od diagnozy, choć są wyjątki - fizyk Stephen Hawking zmagał się z nią przez 55 lat.
Dla większości chorych wciąż nie ma leku zatrzymującego postęp ALS. Wyjątkiem jest rzadka odmiana wywołana mutacją genu SOD1, którą leczy się nowoczesną terapią. W październiku ubiegłego roku polscy pacjenci zyskali dostęp do tego innowacyjnego leczenia - o czym piszemy tutaj.
Genetyka odpowiada jednak zaledwie za 5-10 proc. wszystkich przypadków zachorowań. Reszta to zagadka, dlatego lekarze i naukowcy szukają przyczyn w środowisku.
Naukowcy z Uniwersytetu w Montrealu (Quebec, Kanada) postanowili sprawdzić, jak na ryzyko zachorowania na ALS wpływa zawodowy kontakt z pestycydami.
Pestycydy a stwardnienie zanikowe boczne (ALS) - co mówią badania?
To, że pestycydy, czyli środki ochrony roślin, mogą niszczyć układ nerwowy, naukowcy wiedzą od dawna. Kanadyjscy badacze postanowili jednak sprawdzić, jak praca z tymi substancjami przekłada się na konkretne ryzyko zachorowania na ALS. W tym celu przeanalizowali publikacje naukowe z ostatnich 35 lat (1990-2025). Spośród 767 wstępnie wyselekcjonowanych artykułów wybrali ostatecznie jedenaście badań. Dotyczyły one łącznie 1734 przypadków ALS oraz 457 przypadków niesprecyzowanej choroby neuronu ruchowego.
Wnioski opublikowane 4 sierpnia w czasopiśmie "Occupational & Environmental Medicine" (BMJ) są dość jednoznaczne. Wynika z nich, że osoby, które w pracy mają do czynienia z opryskami, chorują na ALS średnio o 60 proc. częściej niż te, które nie są na nie narażone. Ryzyko jednak się zwiększa wraz z dawką: przy stałym kontakcie z niewielkimi stężeniami pestycydów prawdopodobieństwo zachorowania rośnie dwukrotnie, a przy silnej ekspozycji - aż trzykrotnie.
Najgroźniejsze, jak wskazują naukowcy, okazały się herbicydy, czyli środki chwastobójcze, które podnoszą ryzyko o 70 proc. W przypadku insektycydów (preparatów na owady) oraz fungicydów (środków grzybobójczych) wzrost ten wynosi 60 proc.
Badacze zaznaczają jednak, że to zależność statystyczna, a nie twardy dowód, że pestycydy bezpośrednio wywołują chorobę. Analiza nie wskazuje też jednej, konkretnej substancji, która najbardziej szkodzi.
Kto jest najbardziej narażony na ALS? Wpływ chemii rolniczej na mężczyzn
ALS najczęściej wykrywa się między 40. a 70. rokiem życia, a średni wiek pacjentów to 55 lat. Chorują jednak także osoby znacznie młodsze, nawet przed trzydziestką. Co ciekawe, w tych najmłodszych grupach wiekowych mężczyźni zapadają na to schorzenie nawet dwa razy częściej niż kobiety.
Wpływ samej pracy przy opryskach również mocniej widać u mężczyzn - w trzech badaniach, w których autorzy podzielili wyniki ze względu na płeć, u zawodowo narażonych mężczyzn ryzyko ALS było dwukrotnie wyższe. U kobiet podobnego związku nie zauważono. Nie oznacza to jednak, że kobiety są bezpieczne. Badań z podziałem na płeć było po prostu niewiele, ponadto kobiety i mężczyźni w rolnictwie często wykonują inne zadania, pracują z różnymi preparatami i przez inny czas. To z kolei przekłada się na ostateczną dawkę chemii, z jaką styka się organizm.
Potrzebne są dalsze badania
Autorzy opracowania podkreślają, że analiza ma ograniczenia. W wielu badaniach stopień narażenia oceniano na podstawie ankiet i wspomnień uczestników. Kilka pytań zadanych po latach nie pozwala więc dokładnie odtworzyć, z jakimi substancjami dana osoba pracowała, w jakim stężeniu i przez jaki okres. Trudno również oddzielić wpływ pestycydów od innych zagrożeń obecnych w miejscu pracy. Osoby zatrudnione w rolnictwie czy przemyśle chemicznym mogą być jednocześnie narażone na spaliny, pyły, rozpuszczalniki albo metale ciężkie.
Mimo tych zastrzeżeń badacze uznają wyniki za kolejny argument za ograniczaniem ekspozycji zawodowej. Chodzi nie tylko o zasady stosowania środków ochrony roślin, lecz także o skuteczne środki ochrony osobistej, wentylację, szkolenia i kontrolę warunków pracy. Do pełniejszej oceny potrzebne są jednak badania, które dokładniej zmierzą czas i intensywność kontaktu z konkretnymi preparatami, a także uwzględnią nakładanie się różnych czynników ryzyka.
Jak rozpoznać stwardnienie zanikowe boczne (ALS)?
Rozpoznanie ALS zajmuje często wiele miesięcy, a nawet lat. Jak zwracała uwagę prof. Magdalena Kuźma-Kozakiewicz, cytowana w lipcu ubiegłego roku przez tvn24.pl, początek choroby bywa tak niecharakterystyczny, że trudno wskazać moment, w którym rzeczywiście się zaczęła.
Najczęściej pierwszym sygnałem jest osłabienie jednej ręki lub nogi - chory częściej upuszcza przedmioty, potyka się, ma trudność z zapinaniem guzików albo zauważa, że jedna kończyna wyraźnie słabnie. U około jednej trzeciej pacjentów choroba zaczyna się od zaburzeń mowy, a później także połykania. Mogą pojawić się również bolesne skurcze mięśni, zaniki mięśni dłoni lub ramion oraz fascykulacje, czyli drobne drżenia widoczne pod skórą.
Lekarze przypominają, że ALS zwykle nie odbiera czucia ani sprawności intelektualnej. Pacjent pozostaje świadomy tego, co dzieje się z jego ciałem, nawet gdy traci możliwość ruchu i mówienia. - W zaawansowanym stadium choroby część pacjentów rozwija tak zwany zespół zamknięcia. Chory, choć pozostaje w pełni emocjonalnie i intelektualnie sobą, może komunikować się z otoczeniem jedynie za pomocą ruchów gałek ocznych - wyjaśnia prof. Magdalena Kuźma-Kozakiewicz. Szerzej na ten temat piszemy tutaj.